Obalamy najpowszechniejsze mity dotyczące piwa

Wśród ludzi sięgających po piwo narosło sporo mitów na temat jego produkcji, spożywania i właściwości gotowego produktu. Wiadomo, jak to przy piwku, powstaje sporo historii, niekoniecznie mających z prawdą wiele wspólnego. Pora by rozwiać wszelkie wątpliwości i dowieść tego, jaka jest prawda. Oto zestawienie sześciu najpowszechniejszych mitów. Pora je obalić!

1. Producenci dodają żółć bydlęcą do piwa

Fałsz

Reklama

To chyba najczęściej powtarzany mit. Temat ten w mediach powraca jak bumerang. Wielokrotnie podczas oprowadzania po Browarze Lubicz padło to pytanie ze strony gości. Powstała już z tego niemal miejska legenda powtarzana chętnie przez wiele osób.

Definitywnie stwierdzam, że w żadnym browarze nie dodaje się żółci bydlęcej. Powszechnie mówi się o tym, że duże koncerny sprowadzają ją w formie sproszkowanej z Chin, dodają następnie do piwa, by nadać mu goryczki oraz żółtej barwy. Plotka całkowicie wyssana z palca.

Stosowanie takiego dodatku łamałoby przepisy dotyczące piwa jako produktu spożywczego. Piwo ponad wszelkie wątpliwości jest produktem pochodzenia roślinnego (główne składniki to: woda, słód, chmiel i drożdże), nie ma więc mowy o dodatku pochodzenia zwierzęcego. Prawo wymaga od producentów deklarowania dodatków pochodzenia zwierzęcego oraz alergenów.

Ponadto, zadajmy sobie pytanie, jak wyglądałaby technologia uzyskiwania takiej żółci? Transport, izolowanie gorzkich składników, oczyszczanie, składowanie, itd. - wszystko to byłoby droższe niż zastosowanie granulatu chmielowego czy też ekstraktów chmielowych stosowanych przez browary koncernowe. Ekstrakt chmielowy ma postać gęstej, zielonkawo-żółtej cieczy - stąd może skojarzenie z żółcią bydlęca. Wciąż jednak jest to chmiel.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje