Pieniądze budzą emocje

Podobno wszystko kręci się wokół kasy. Nauka zajęła się tym przekonaniem, a nowe odkrycia wiele mówią o tym, co w kwestii pieniądza kryje umysł człowieka.

Pieniądze ludzi zarówno łączą, jak i dzielą. Także charakterologicznie. Dowodzą tego badania brytyjskiego ośrodka Reader's Digest przeprowadzone z udziałem ok. 1,5 tys. dorosłych osób. Wg ekspertów, to w jaki sposób używamy swojego konta oraz dokonujemy zakupów, ujawnia typ naszej osobowości.

Reklama

Badacze podzielili ludzi ze względu na podejście do pieniędzy na pięć typów charakterologicznych. To Luzak, Unikacz, Ciułacz, Potwierdzacz i Szastacz.

Najwięcej jest Luzaków - prawie 60 proc. Takie osoby nie sprawdzają stanu konta, chyba że pojawią się kłopoty z wypłacalnością. Ok. 25 proc. osób to Unikacze, którzy unikają otwierania korespondencji i

łudzą się, że nie mają długów.

Kolejną osobowość reprezentuje Ciułacz. Ciułaczy jest stosunkowo niewielu, bo ok. 13 proc. Ludzie ci otwierają przesyłki z banku natychmiast po wyjęciu ich ze skrzynki, bo boją się strat, ale też liczą na pomnożenie oszczędności. Ostatnie dwie grupy, to Potwierdzacze (2 proc. ludzi), którzy szastają pieniędzmi na pokaz poprawiając sobie tym humor oraz Szastacze (0,4 proc) kupujący bez opamiętania dopóki nie zbankrutują.

Właśnie Potwierdzaczom i Szastaczom przyjrzeli się uważnie jesienią 2009 r. uczeni z University College Of London. Zespoł kierowany przez dr Stiana Reimersa, przy pomocy serwisu BBC, przeanalizował osobowość 40 tys. osób, skupiając uwagę na tych, których charakteryzuje rozrzutność i nieprzemyślane wydawanie pieniędzy. Wg ustaleń brytyjskich ekspertów,

rozrzutni

ludzie mają skłonność do impulsywnych zachowań, w tym do zdrady i ulegania nałogom.

- Nasze decyzje o wydawaniu pieniędzy lub ich oszczędzaniu wynikają z naszej wiedzy i doświadczenia, ale są jednocześnie odzwierciedleniem naszej osobowości - wyjaśnia dr Reimers. - Osoby podejmujące decyzje finansowe pod wpływem impulsu nie biorą pod uwagę skutków swoich działań także w innych sprawach. Wyżej od bezpieczeństwa i zdrowia stawiają doraźne przyjemności, dlatego też ulegają nałogom i zdradzają swych partnerów. Na szczęście dla ludzkości, wg ustaleń sondażu Reader's Digest, takie osoby stanowią zaledwie ok. 2 proc. populacji.

Obiegowa prawda mówi, że

pieniądze szczęścia nie dają.

Ale czy tak jest w istocie? Zespół naukowców kierowany przez dr Daniela Kahnamana z Uniwersytetu Princeton opublikował na początku grudnia 2007 r. wyniki swych badań stwierdzające, że pieniądze faktycznie szczęścia nie dają. Eksperci przeprowadzili międzynarodowy sondaż, z którego wynika, że ludzie uważają, iż wzrost zamożności podnosi poziom zadowolenia. Jednak, jak stwierdził zespół dr Kahnamana, w praktyce przeważnie tak nie jest.

- Ludzie zwykle skupiają się na tylko jednym czynniku mającym zapewnić im szczęście, na przykład na pieniądzach, i wyolbrzymiają jego znaczenie - twierdzi dr Daniel Kahnaman. - Nauka określa ten system myślenia, jako zespół iluzorycznych priorytetów.

Badacze z Princeton stwierdzili, że osoby bogatsze stosunkowo dużo czasu poświęcają na czynności związane ze stresem: na pracę, zakupy, opiekę nad dziećmi. Za to stosunkowo rzadko oddają się biernemu odpoczynkowi. W ich życiu stres przeważa nad poczuciem szczęścia. W nauce jednak zdania są podzielone w sprawie wpływu pieniędzy na ludzi.

Wg opublikowanych pod koniec maja 2010 r. wyników sondażu przeprowadzonego w USA przez instytut badania opinii Harris Poll, ludzie uważają jednak, że pieniądze znacząco pomagają w życiu. Badaniami objęto ok. 3 tys. osób. Spośród nich aż 38 proc. ludzi z rocznym dochodem ponad 75 tys. dolarów uważa się za szczęśliwców. A podobną opinię o swoim życiu ma tylko 28 proc. osób z dochodem rocznym w wysokości do 35 tys. dolarów.

- Pieniądze rzeczywiście się liczą - wyjaśnia Regina Corso, dyrektorka amerykańskiej sondażowni. - Wiele mówi o tym fakt, że aż 72 proc. ludzi z dochodami na niższym poziomie nie uważa się za szczęśliwych.

Co ciekawe, badania brytyjskiego ośrodka YouGov wykazały, że ludzie, którym brak pieniędzy częściej uprawiają

seks.

W ostatnich latach, w miarę jak Wielką Brytanię coraz bardziej dotykał kryzys finansowy, wielu z jej obywateli zaczęło częściej uprawiać seks. Wg ekspertów, Brytyjczycy uznali, że seks jest najprzyjemniejszym sposobem taniego spędzania wolnego czasu. Najbardziej kochliwi okazali się przysłowiowo oszczędni Szkoci - zwiększona aktywność na polu łóżkowym dotyczy 43 proc. z nich. W przypadku mieszkańców południa Anglii, to 35 proc. obywateli. W Wielkiej Brytanii seks rzeczywiście bije na głowę inne zajęcia nie wymagające wydawania pieniędzy. Kolejne miejsce, z zaledwie 10 proc. zwolenników, zajęło oglądanie wystaw sklepowych, a 6 proc. - wizyty w muzeach w tzw. dni otwarte, gdy wstęp jest bezpłatny.

Pieniądze, to ważna sprawa. Niemcy postawili im nawet pomnik - w 2008 r. w mieście Borken stanął 6-metrowy monument z betonu przedstawiający niemiecką markę. Dziś bez pieniędzy nie można sobie wybrazić życia. Co prawda, wg obiegowego porzekadła, gentelmani o pieniądzach nie rozmawiają. Ale może tylko dlatego milczą na temat kasy, bo stosunek do pieniędzy ujawnia cechy charakteru, obnaża najmroczniejszą stronę psychiki człowieka.

Tadeusz Oszubski

Dowiedz się więcej na temat: kasy | nauka | seks | emocje

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje