× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Niech zazdrość nie rządzi

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Zazdrość jest wiernym towarzyszem miłości. Póki partnerzy doświadczają zazdrości na podobnym poziomie i nie usiłują się kontrolować, uczucie to dobrze wpływa na związek. Łatwo jednak dojść do granicy zazdrości, za którą jest już tylko destrukcja i obsesja.

Zdjęcie

Zazdrość może być zabójcza dla związku /Żyj zdrowo i aktywnie
Zazdrość może być zabójcza dla związku
/Żyj zdrowo i aktywnie
Abraham Lincoln powiedział, że mężczyzna powinien mieć oczy szeroko otwarte przed ślubem i lekko przymknięte po. W tej z pozoru dowcipnej sentencji tkwi całkiem pokaźne ziarno prawdy. Dotyczy ono również kobiet.

Reklama

Przypomnijmy sobie, co się dzieje, kiedy się zakochujemy. W pierwszych fazach zakochania każde rozstanie wiąże się z tęsknotą. Kolejny objaw to nie dostrzeganie wad partnera. Wszelkie jego zachowania odbieramy jako urocze i cudowne. To zmienia się, kiedy faza zakochania mija. Wtedy to, co nam się tak bezkrytycznie podobało, nagle zaczyna irytować. Do tego właśnie pił najprawdopodobniej Lincoln, mówiąc o przymrużaniu oczu po ślubie.

Szczepionka z zazdrości

Jedną z emocji, której postrzeganie diametralnie zmienia się w związkach ze znacznym stażem, jest zazdrość. Na początku wydaje się ona urocza. Jest takim swoistym wskaźnikiem mówiącym, że drugiej stronie zależy na związku: jestem zazdrosna, więc wciąż kocham, on jest zazdrosny, czyli ciągle mu na mnie zależy. Można rzec, że zazdrość to taki żandarm pilnujący, żeby dwa krążące wokół siebie elektrony miłości nie oddaliły się od siebie zbytnio i żeby w związku było jak najmniej zakłóceń w postaci innych osobników.

Gdy jednak związek się stabilizuje, a para już wie, że chce spędzić ze sobą resztę życia, zazdrość przestaje być potrzebna. W zdrowych związkach prawie zanika, pojawia się sporadycznie i ma bardzo niskie natężenie. Jest to odczytywane zazwyczaj jako słodki objaw nadal tlącej się miłości partnera.

Zazdrość jako emocja wykształci ła się właśnie po to, żeby pilnować swego. W dalekiej przeszłości nasi przodkowie musieli liczyć się z nie lada zagrożeniem. Potencjalna konkurencja czaiła się za każdym rogiem i próbowała wykorzystać okazję, żeby zdobyć ich partnera.

Nadmiar kontroli psuje relację

Współcześnie jednak nie ma najmniejszego powodu, żeby zazdrość była tak intensywna i prowadziła do przesadnych działań. Trzeba ją traktować jak alarm kuchenny, który przypomina, że należy wyciągnąć ciasto z piekarnika. Kiedy się pojawia, warto poświęcić jej chwilę i trzeźwo ocenić, czy istnieje realne zagrożenie utraty partnera. Pamiętać należy oczywiście o tym, że nasz partner to nie "popychadło", które każdy można odbić, koniecznie trzeba zwrócić uwagę na jego rzeczywiste zachowanie.

W związkach, w których partnerzy są siebie niepewni, zazdrość staje się skrytym zabójcą. Jeżeli zazdrość zaczyna pojawiać się systematycznie, to prowadzi ona do notorycznych konfliktów i poczucia ciągłego kontrolowania przez partnera. To z kolei w dalszej kolejności powoduje wysyp konfliktów, bo w związek wkradają się negatywne emocje i one wypełniają relację. W konsekwencji związek się rozpada, bo partner, który nie jest zazdrosny, nie wytrzymuje presji i często odchodzi.

Zdarza się, że zazdrosna strona nie przyjmuje do wiadomości końca związku i jeszcze całymi miesiącami nachodzi swojego byłego partnera czy partnerkę. Nie panując nad swoimi uczuciami zatruwa nowy związek byłego partnera. Takie zachowania doprowadziły w historii świata do wielu zbrodni. W jednej z nich słynny amerykański sportowiec - O.J. Simpson zamordował swoją byłą żonę, bo podejrzewał ją o romans z kelnerem, który przyniósł jej okulary zostawione w restauracji.

Eskalacja zazdrości może więc mieć tragiczne konsekwencje. Gdy pojawia się dwustronnie, to praktycznie żadna komunikacja nie jest możliwa. Związek zaczyna przypominać walkę dwóch szpiegów, którzy nieustannie się kontrolują i o wszystko kłócą. Paradoksalnie wzmocnienie kontroli prowadzi do ekslacji podejrzliwości i błędne koło zaczyna się rozkręcać.

Przyjrzyj się uczuciom

Do zazdrości powinno się podchodzić ostrożnie. Kiedy się pojawia, warto się zastanowić, czy istnieje ku temu solidny powód. Jeżeli istnieje, to wówczas należy porozmawiać o tym z partnerem i dowiedzieć się, czy możemy czuć się zagrożeni. Natomiast jeżeli nie ma obiektywnej przyczyny zazdrości, a jedynym jej powodem jest nadinterpretacja zachowań partnera, to nie powinniśmy nawet próbować o tym rozmawiać. Błędne interpretacje przyczyniają się do eskalowania zazdrości. Zazdrośćmy więc z umiarem.

Jarosław Świątek

Artykuł pochodzi z kategorii: Partnerstwo

Zobacz również

  • Czytanie jest męskie: Na wakacyjne wypady

    Pogoda dopisuje i wszelkie wypady nad jezioro, czy w góry są dobrym pomysłem na spędzenie wolnego czasu. Jednak oprócz odpoczynku powinna się znaleźć chwila na wysiłek intelektualny. Mamy dla was... więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 14

Reklama

Skomentuj artykuł: Niech zazdrość nie rządzi

Przejdź do forum »

Wasze komentarze (6)

Dodaj komentarz
Alisssa

~Alisssa -

jak ktorys z kolei z moich bylych mnie zdradzal to ja tez go zdradzalam :) raz przyszlam do niego z pozostalosciami na twarzy ekhm... ;D po kochanku. nie chcial mnie pocalowac tamten zdradzany teraz mam faceta w moim wieku praktycznie, jestesmy sobie wierni i juz nie jestem taka zazdrosna i wsciekla :) jestes zazdrosna/y? zmien partnera, bo to z nim cos jest nie tak i kantuje cie na kazdym kroku szkoda czasu jest tylu przystojniakow dookola

fiskus

~fiskus -

ehe, porozmawiać o tym z partnerem - jeśli zdradza to na pewno powie prawdę :D

gabrysia

~gabrysia -

Jasne Mąż mnie zdradza na prawo i lewo z jakimiś zerami moralnymi, kłamie jak z nut że jest mi wierny. A okazji ma pełno i warunki również bo pracuje często nocą. A ja mam udawać, że nic się nie dzieje. A figa z dziesięcioma będę go zdradzać i to ile wlezie. Podobam się facetom:)

KOKONIK72

~KOKONIK72 -

Zazdrość jest bardzo niezdrowa dla związku,przekonałam się o tym na własnej skórze wieki temu,tylko w moim przypadku była to chora zazdrość ,chora do tego stopnia,że zostałam w Jego oczach tą najgorszą :))Ale jak mówi przysłowie:nie ma tego złego ,co by na dobre nie wyszło.Dziś po latach nawet się cieszę ,że myślał o mnie żle i niech tak zostanie:))

Reklama