Reklama

  •  

    Kobiety częściej stosują przemoc seksualną

- Wszystkie potrzeby są coraz szybciej zaspakajane, w tym seksualne. Wymagamy tego, żeby mieć i dużo orgazmów i żeby szybko się pojawiały - mówi dr Katarzyna Waszyńska, seksuolog, którą poprosiliśmy o wytłumaczenie zjawiska, większej niż męska, agresji seksualnej pań.

Zdjęcie

 /PantherMedia
/PantherMedia
Magdalena Tyrała, INTERIA.PL: Prof. Zbigniew Izdebski (seksuolog) przeprowadził niedawno badanie dotyczące seksualności Polaków. Wynika z niego między innymi, że liczba mężczyzn stale doświadczających przemocy seksualnej ze strony partnerek (0,7 proc.) jest dwukrotnie wyższa niż liczba kobiet (0,3 proc.) będących w tej sytuacji. To bardzo zaskakujące dane. Z czego to może wynikać?

Zdjęcie

Na zdj. dr Katarzyna Waszyńska /INTERIA.PL
Na zdj. dr Katarzyna Waszyńska
/INTERIA.PL
Dr Katarzyna Waszyńska, psycholog, seksuolog kliniczny Zakład Promocji Zdrowia i Psychoterapii WSE UAM w Poznaniu: - Rzeczywiście, badanie Izdebskiego pokazuje, że nieco więcej mężczyzn niż kobiet przyznaje się, że partnerka przemocą zmusza ich do współżycia seksualnego. Trudno jednak powiedzieć, czy różnica ta jest istotna statystycznie

Załóżmy, że jest. Tym bardziej, że ogółem 8,7 proc. kobiet i 10, 6 proc. mężczyzn bardzo rzadko, czasami, często lub stale doświadcza przemocy seksualnej.

Reklama

- Sytuację tę można byłoby tłumaczyć, na przykład, tym, że część kobiet nie określa wywieranej na sobie presji seksualnej ze strony mężczyzn jako przemocy, traktując ją, jako typowo męskie zachowanie zgodne ze stereotypem mężczyzny - w który wpisane jest dążenie do seksu i traktowanie kobiety jako poddającej się jego oczekiwaniom.

Dlatego też część kobiet mogła nie odpowiedzieć twierdząco na zadane w badaniu pytanie?

- Właśnie. Z kolei kobiety jawnie wyrażające swoje potrzeby i oczekiwania seksualne mogą też być traktowane przez niektórych mężczyzn, jako agresywne i stosujące presję (kobieta wyrażająca wprost chęć współżycia nie pasuje do stereotypu kobiety uległej i podporządkowanej, dlatego też takie zachowania mogą być odbierane jako przemocowe).

Gdy spojrzymy na odsetek mężczyzn doświadczających przemocy w różnych grupach wiekowych to widzimy, że osobami stale, często i czasami doświadczającymi przemocy są głównie panowie w przedziale wiekowym 50-59 lat. Czy możemy wysnuć na tej podstawie wniosek, że to przede wszystkim starsze kobiety, przy założeniu, że właśnie one są partnerkami tych mężczyzn, agresywnie domagają się seksu?

- Rzeczywiście, jak można zauważyć w badaniach, największy procent tego typu zachowań (11,3 proc.) występuje w grupie wiekowej 50 - 59 lat. Gdy przyjrzymy się innemu pytaniu, dotyczącemu doświadczanych trudności w życiu seksualnym, możemy zaobserwować ciekawą zależność. Mianowicie 80,2 proc. kobiet w tej grupie wiekowej (50 - 59 lat) - przyznało, iż nie miało żadnych problemów w życiu seksualnym w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W grupie mężczyzn (50-59-latków) do braku trudności przyznało się 65 proc. badanych.

- Jeśli uznać, że tak jest rzeczywiście, to można zauważyć, iż w tej grupie wiekowej trudności i problemy związane ze współżyciem w większości przypadków dotyczą mężczyzn, co może powodować u nich, częstszą niż do tej pory, chęć unikania zbliżenia, a w efekcie większą presję ze strony kobiet w ich wieku.

No tak, a po 50. roku życia sprawność seksualna mężczyzn, którzy nie dbają o zdrowie i prowadzą niewłaściwy styl życia się pogarsza. Czy przemoc seksualna stosowana przez kobiety może mieć związek ze zmianami społeczno-kulturowymi, które obecnie obserwujemy?

- Jak najbardziej. We współczesnym świecie obserwujemy zjawisko zacierania się różnic w kontekście typowo kobiecych i typowo męskich ról płciowych. Kobiety coraz częściej wykonują pracę, która jeszcze kilkanaście lat temu przeznaczona była głównie dla mężczyzn - np. kierowanie firmą. Mężczyźni realizują się w obszarach, które do tej pory zarezerwowane były głównie dla kobiet - np. urlop tacierzyński (do tej pory wyłącznie macierzyński). Powoduje to szereg zmian w kontekście funkcjonowania związku (od patriarchatu do partnerstwa lub od patriarchatu do matriarchatu).

- Stąd też zachowania, które do tej pory uważane były za typowo męskie (zachowania agresywne), teraz mogą dotyczyć również kobiet. W tej sytuacji mężczyznom jest znacznie łatwiej niż kilkanaście lat temu przyznać się, że są ofiarami przemocy ze strony swoich partnerek. Oczywiście są to tylko hipotezy, które wymagałyby bardziej szczegółowych badań w tym zakresie.

Jakie formy przemocy seksualnej stosują kobiety?

- Tak jak już wcześniej wspomniałam, bezpośrednio wyrażana przez kobietę chęć współżycia, wraz z wyrażonym przez nią oczekiwaniem, że mężczyzna znajdzie sposób na jej zaspokojenie, może już być odczytywana przez niego jako forma przemocy.

- Inną stosowaną przez kobiety formą może być przemoc psychiczna, szantaż emocjonalny. Może to być agresja, choćby w formie krytyki skierowanej wobec mężczyzny w momencie, gdy odmawia on współżycia, deprecjonowania jego męskości, na przykład: "nie jesteś prawdziwym mężczyzną, mężczyzna zawsze chce współżyć". Czasami jest to faktycznie chęć skrytykowania mężczyzny, a czasami jest to brak wiedzy.

- W gabinecie nierzadko spotykam się z przeświadczeniem kobiet, że mężczyzna zawsze powinien mieć ochotę na seks, że zawsze powinien być gotowy, by odbyć stosunek seksualny.

A współczesny mężczyzna nie jest maszyną do seksu. Zresztą nigdy nie był. Także reaguje na stresy, zmęczenie, a to ma wpływ na spadek jego libido.

- Właśnie. Czasami ta agresja kobiet może być wynikiem frustracji. Często kobieta odmowę seksu ze strony mężczyzny odczytuje jako utratę swojej atrakcyjności seksualnej w jego oczach. W związku z czym próbuje na nim to odreagować albo szantażem, albo poprzez krytykę jego męskości i zmusić w ten sposób do współżycia.

- Może być też tak, że ta krytyka następuje w obecności innych osób i to też może być traktowane jako przemoc. Publiczne naśmiewanie się na imprezie w obecności znajomych ze sprawności seksualnej swojego partnera jest mocno upokarzające dla niego.

- Czasami ta przemoc może przybrać formę karania pośredniego, czyli obrażanią się, wprowadzania cichych dni, odmawiania seksu mężczyźnie w momencie, gdy to on ma ochotę.

A czy zdarza się również i przemoc fizyczna ze strony kobiet?

- Tak, policzkowanie partnera, drapanie, bicie go, rzucanie przedmiotami.

I jest to swego rodzaju sposób na rozładowanie frustracji?

- Tak myślę. Kobiety pracują zawodowo tak samo jak mężczyźni i wracają z tej pracy napięte, zdenerwowane. Jedne sobie z tym radzą, inne nie i odreagowują stresy na swoich partnerach. Tym bardziej, jeśli nie są oni, jak wcześniej, zainteresowani seksualnie swoją partnerką.

Czy problemy z uzyskaniem pełnej satysfakcji seksualnej kobiet, wynikające z niskiej jakości stosunku również mogą być powodem frustracji, a w następstwie tego i agresji? Pytam o to, bo wiadomo powszechnie, że mężczyzna raczej zawsze ma orgazm, kobieta nie. Wydaje się, że ta dysproporcja przyjemności może rodzić, chociażby wewnętrzną agresję kobiety.

- Mężczyzna też nie zawsze ma orgazm. Kiedyś nie było wiedzy, podręczników o seksie i to nie były najlepsze czasy. Dzisiaj z kolei jesteśmy bombardowani informacjami, między innymi takimi, że prawdziwa kobieta musi mieć orgazm. Wystarczy otworzyć którykolwiek z kolorowych magazynów dla kobiet. Można nawet mówić o swego rodzaju presji społecznej w kierunku odczuwania orgazmu, a to rodzi pogoń za nim.

Jest pochwowy i łechtaczkowy, przy czym ten łechtaczkowy ma mniejszą wartość, a najlepiej mieć oba. I tym podobne?

- Tak naprawdę, to jest jeden, tylko może być różnie zlokalizowany. Natomiast, jeżeli kobieta, która nie miała orgazmów, ale była bardzo usatysfakcjonowana ze swojego życia seksualnego nagle dowiaduje się, że musi go mieć, bo tak wszędzie jest napisane, to może pomyśleć, że coś jest z nią nie tak. Przestaje być zadowolona ze swojego seksu z partnerem, bo, jak piszą w gazetach, może być jeszcze lepiej i jeszcze intensywniej.

- Drugą sprawą jest to, że zbyt duży nacisk kładzie się również na samowystarczalność kobiet - chodzi o wskazówki w gazetach, na przykład, "jak możesz sama zrobić sobie orgazm". Są tam podane poszczególne kroki, sposoby na uzyskanie satysfakcji seksualnej, jednak zapomina się w nich o najważniejszym, czyli o relacji z partnerem, aspekcie bardzo istotnym do uzyskania orgazmu.

- Sama instrukcja obsługi nie wystarczy. Zaskakująco duża część kobiet przychodzących do mojego gabinetu, która ma orgazm mówi, że ten seks wcale nie jest satysfakcjonujący tylko dlatego, że on jest. A wiele kobiet, które nie odczuwają orgazmów, uznają swoje życie seksualne za o wiele bardziej satysfakcjonujące. Czyli orgazm nie jest wyznacznikiem zadowolenia z seksu. Nauczenie się instrukcji dojścia do orgazmu, z wyłączeniem roli partnera, znacznie zubaża odczuwanie przyjemności.

- Ale, niestety, żyjemy w kulturze pospiechu. Wszystko musi następować natychmiast. Wszystkie potrzeby (jedzenie, zakupy) są szybko zaspakajane, w tym seksualne. Wymagamy tego, żeby mieć i dużo orgazmów i żeby szybko się pojawiały. Nam się ciągle gdzieś w ostatnich czasach spieszy. A szkoda, bo w tym pośpiechu możemy nie zauważyć albo przeoczyć coś ważnego.

A na seks dobrze jest mieć czas.

- Otóż to. Niestety jest tak, że jak orgazm szybko nie przychodzi, i partnerzy robią wszystko szybko, by go uzyskać, spada jakość ich współżycia. Nauczyliśmy się szybko zaspakajać wszystkie potrzeby, a jeżeli coś wymaga więcej czasu, cierpliwości, to my się poddajemy. I to może być przyczyną frustracji, a w następstwie - agresywnego zachowania.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Partnerstwo

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Tak daleko do miłości

    Czego nie chce usłyszeć od kobiety i co kupiłby zamiast pierścionka zaręczynowego? O(d)powiada Andrzej Sołtysik, dziennikarz, filmoznawca i singiel z odzysku. więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 45

Reklama

Wasze komentarze (36)

Dodaj komentarz

~zalamany -

Nie wiem co robic.Moja kobieta bije mnie i zmusza do seksu oralnego jak tylko wraca nad ranem do domu z agencji towarzyskiej gdzie pracuje.Co robic?Powiedziala,ze jak odejde to nasle na mnie swoich stalych klientow.A ja juz nie dam rady,jest taka wymemlana i nie swierza po pracy.

~olaboga -

,,bezpośrednio wyrażana przez kobietę chęć współżycia, wraz z wyrażonym przez nią oczekiwaniem, że mężczyzna znajdzie sposób na jej zaspokojenie, może już być odczytywana przez niego jako forma przemocy." Paranoja! Czyli, że jak powiem facetowi: ,,pobzykajmy się, tego chcę" - to jest to przemoc seksualna?!! No proszę, cioci!!!!!!!

~video -

Dlaczego dziennikarka uparcie podtrzymuje tezę o tym, że męzczyźni sa częściej ofiarami przemocy, skoro seksuolog kilka razy podkreśliła, że kobiety mogą uważać wymuszenia ze strony męzczyzn za naturalne, a mężczyźni otwarte mówienie o seksie jako przemoc. to może powodować takie wyniki badań i dla mnie jest to logiczne wyjaśnienie. Albo pani dziennikarka nie rozumie odpowiedzi, albo chce na siłę wcisnąć nam jakąś tezę. (po co?) Tak czy inaczej nierzetelność do kwadratu.

~53lat -

Nie słyszałem żeby kobiety które mają orgazm, powiedziały że stosunek bez orgazmu bardziej jest satysfakcjonujący. Poza tym, nie wyobrażam sobie abym żonę (kobietę) nie doprowadził do orgazmu (w różny sposób) Dla mnie byłaby to porażka!

Dodaj komentarz