Oglądanie porno może, ale nie musi być niebezpieczne

Czy treści tylko dla dorosłych wpływają negatywnie na związek i życie intymne? /©123RF/PICSEL

Miłośnicy filmów "tylko dla dorosłych" dzielą się na trzy grupy. Dla członków jednej z nich nie mamy dobrych wieści.

Reklama

Według badań opublikowanych w Journal of Sexual Medicine osoby oglądające treści pornograficzne można podzielić na:

- widzów rekreacyjnych
- widzów kompulsywnych
- widzów "na granicy"

Ci pierwsi są zadowoleni ze swojego życia seksualnego i nie przejawiają agresji w zachowaniach seksualnych. Druga grupa traktuje pornografię jako konieczne urozmaicenie, gdyż ich łóżkowe przygody nie należą - mówiąc delikatnie - do zbyt intrygujących i udanych. Wreszcie ci określani mianem "na granicy" to osoby mające problemy ze sprawami intymnymi. Są wycofani i często boją się "prawdziwych" kontaktów seksualnych.

Jak nietrudno się domyślić wśród widzów "rekreacyjnych" oglądanie materiałów dla dorosłych nie stanowi problemu, często jest nawet akceptowane przez ich partnerów.

Badania, które przeprowadzono na grupie 830 widzów potwierdziły, że dopóki porno jest "urozmaiceniem", a nie nałogiem, to sytuacja jest pod kontrolą. Kłopoty zaczynają się wtedy, kiedy za wszelką cenę staramy się podporządkowywać swoje życie intymne wizjom z takim filmów lub też zaspokajać się wyłącznie nimi. Stara maksyma "co za dużo, to niezdrowo" znajduje zastosowanie i w tej kwestii...  

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje