Reklama

  •  

    Jezus nie urodził się 25 grudnia

Wszystko wskazuje na to, że osoba o imieniu Jezus istniała, ale dane, którymi dysponujemy są skąpe, pochodzą z okresu późniejszego i przetrwały do naszych czasów w formie przekazu religijnego - mówi dr Andrzej Mrozek z katedry Porównawczych Studiów Cywilizacji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdjęcie

Scena przybycia trzech magoi. Przedstawienie pochodzi z 1476 roku /East News
Scena przybycia trzech magoi. Przedstawienie pochodzi z 1476 roku
/East News
Katarzyna Pruszkowska: Które z wydarzeń opisanych w Ewangeliach są z całą pewnością prawdziwe, opisane także w innych źródłach?

Dr Andrzej Mrozek: - Pytanie, co rozumiemy jako "prawdziwe"? Mamy na przykład teksty Tacyta, historyka rzymskiego, który pisał, że za czasów Nerona doszło do pewnych zamieszek, w których uczestniczył człowiek imieniem Jezus. Ale Tacyt nie był naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń, dzieliło go od niech niemal 50 lat. Możemy więc dowiedzieć się z jego testów jedynie tego, że za jego życia uważano, że ktoś taki jak Jezus istniał.

Trzeba pamiętać, że Ewangelie nie relacjonują wydarzeń "na żywo", zostały przepracowane. Z trudem można odczytać słowa Jezusa, ponieważ ten, kto je zapisał i przekazał dalej, posługiwał się typowym językiem starotestamentowym. Nie jest to tekst typowo historyczny, raczej mamy do czynienia z teologią narracyjną.

Reklama

Ale czy ów opis może opierać się na prawdziwych wydarzeniach?

- W Ewangeliach można bez wątpienia znaleźć pewne dane historyczne, np. istnienie Piłata czy Heroda, a więc postaci, które znamy z innych źródeł. Ale pozostaje pytanie - czy samo pojawienie się tych postaci w Ewangeliach sprawia, że tekst na pewno jest prawdziwy? Możemy stwierdzić, że około 30. roku naszej ery rozegrały się w Jerozolimie wydarzenia, które doprowadziły do powstania nowej religii. Ale czy tym wydarzeniem było ukrzyżowani człowieka imieniem Jezus, poprzedzone torturami? Tego nie wiemy. Wiemy, że takie wydarzenie mogło mieć miejsce, ponieważ w tamtym czasie ukrzyżowania się zdarzały, a we wspomnianym czasie panował w Jerozolimie pewien "ferment religijny".

Zapytam więc wprost: czy można z całą pewnością powiedzieć, że Jezus istniał?

- Problem, który pani porusza to problem XIX-wiecznych badaczy niemieckich, którzy jako jedni z pierwszych zadali pytanie "Jezus historyczny czy Jezus wiary?". Wszystko wskazuje na to, że osoba o imieniu Jezus istniała, ale dane, którymi dysponujemy, są skąpe, pochodzą z okresu późniejszego i przetrwały do naszych czasów w formie przekazu religijnego.

Pomówmy chwilę o narodzeniu. Załóżmy, że Jezus istniał. Kiedy mógł przyjść na świat?

- Wiemy, że Jezus raczej nie urodził się 25 grudnia. W Ewangeliach nie ma przecież konkretnej daty. Ta, którą przyjęliśmy, została ustalona w sposób dość schematyczny. W starożytności panowało przekonanie, że człowiek, który był mężem stanu, kimś ważnym, kto miał pewne pozory doskonałości, powinien umrzeć w pełni lat. A więc tego dnia, którego się urodził. W przypadku Jezusa zostało to zinterpretowane odrobinę inaczej. Jezus umarł pod koniec marca, przyjęto więc, że musiał zostać poczęty pod koniec marca. Skoro tak - musiał przyjść na świat pod koniec grudnia.

Rzeczywiście urodził się w Betlejem?

- To ciekawa kwestia. Maryja pochodziła z Galilei, Jezus był więc Galilejczykiem. Jednak w Ewangelii czytamy, że miał przyjść na świat w Betlejem. Józef i Maryja mieli się tam udać z powodu spisu powszechnego organizowanego przez Kwiryniusza, rzymskiego dowódcę wojskowego i senatora. Ale tutaj dane i daty są pomieszane, nie wiemy dokładnie czy spis, o którym mówią Ewangelie, rzeczywiście miał miejsce.

Byłam przekonana, że istnienie spisów jest faktem historycznym.

- Ależ oczywiście, spis przeprowadzony na polecenie Publiusza Sulpicjusaz Kwiryniusza rzeczywiście miał miejsce. Takie spisy były często organizowane na nowo podbitych ziemiach - Rzymianie liczyli ludność i szacowali wpływy z podatków. Ale tutaj nie zgadzają się daty. Spis miał miejsce w 6. roku p.n.e., Ewangelia mówi natomiast, że było to za życia Heroda. A ten zmarł w 4. roku p.n.e. Tutaj sprawy komplikują się jeszcze bardziej, widzimy, że pomylono się w obliczeniach, najwyraźniej początek naszej ery przesunięto za bardzo w naszym kierunku.

- Ale wracając do kwestii narodzin. Mesjasz, oczekiwany przecież przez Żydów, miał pochodzić z rodu dawidowego, co zostało zapisane w Starym Testamencie. Według rodowodów przytaczanych w Ewangelii z rodu Dawida pochodził Józef, "opiekun" Jezusa. Mesjasz powinien więc przyjść na świat w Betlejem, mieście, w którym mieszkał wspomniany ród. Więc być może opis narodzin i umieszczenie ich w Betlejem był celowym zabiegiem, mającym potwierdzić, że Jezus jest wyczekiwanym Mesjaszem.

Czy inne "fakty" z dzieciństwa Jezusa są równie niepewne?

- Z opisami dzieciństwa Jezusa, które znajdują się w Ewangeliach św. Łukasza i św. Mateusza w ogóle jest kłopot. Zdecydowanie mają więcej elementów literackich, niż historycznych, wyraźnie widać, że były redagowane, pewnie niejednokrotnie. Wystarczy uważnie przeczytać o narodzeniu - pojawiła się gwiazda, cały szereg znaków. Cudowne okoliczności narodzin wielkich mężów były znane już w Grecji.

A czy opisane wydarzenia, czysto teoretycznie, mogły mieć związek z ówczesną rzeczywistością?

- Oczywiście, że mogły. Podam taki przykład. Jezus jest przedstawiony jako ktoś, kto spędził jakiś okres życia w Egipcie. A w Talmudzie (jednej z podstawowych ksiąg judaizmu - przyp. red.), jest wzmianka o tym, że żydowski mesjasz spędzi czas w Egipcie, z którego wróci z umiejętnością posługiwania się magią. W tym opisie są pewne elementy historyczne. Istnieją pewne świadectwa w Talmudzie, mówiące o tym. że istniała tradycja uciekania z Judei czy Galilei do Egiptu. Żydowscy przywódcy religijni uciekali w obawie przed żydowskimi władcami. Podsumowując: wiemy, że zdarzały się ucieczki do Egiptu, ale czy Jezus uciekał? Tego już nie wiemy, a świadectwa archeologiczne nam nie pomogą. Podobnie jest z trzema królami. W oryginalnym tekście występowali pod nazwą "magoi", co było tradycyjnym określeniem kapłanów perskich. Na wczesnej ikonografii bożonarodzeniowej można zaobserwować trzy postaci ubrane w typowy strój perski. Więc, po raz kolejny, historia miesza się tutaj z religijnym podaniem.

Wróćmy jeszcze do momentu narodzenia. Ewangelie mówią, że "nie było dla nich miejsca w gospodzie" i Maryja musiała urodzić w stajni, za jedyną pomoc mając, jak wynika z późniejszych przedstawień, tylko męża. Czy tak mogło być?

- Po pierwsze wczesna ikonografia wygląda inaczej, niż to, z czym możemy spotkać się obecnie. Tam wokół Maryji przedstawione są same kobiety, a Maryja nie siedzi, ale leży. Dziecko położne jest rzeczywiście w żłóbku, czasem interpretowanym jako grób. Trzeba przyznać, że wizja Maryji leżącej w otoczeniu kobiet, które mogły jej pomagać i wyczerpanej po porodzie, jest bardziej wiarygodna , niż współczesne przedstawienia uśmiechniętej Maryji siedzącej nad noworodkiem.

- Mnie bardziej interesuje co innego. Betlejem, w którym urodził się Jezus, miało być miastem, w którym żyli krewni Józefa, skoro pochodził w rodu Dawida. Więc powstaje pytanie: jak to się stało, że nikt z nich nie przyjął do domu rodzącej kobiety, która była niejako pod ochroną? W tamtych czasach istniała silna solidarność rodowa, nikt nie pozostawiłby krewnych w takich położeniu samym sobie...Tak czy inaczej wiemy, że w tamtych czasach w wioskach i miastach pracowały akuszerki, które przyjmowały porody, Więc myślę, że Maryja mogła korzystać z ich pomocy, to bardzo prawdopodobne. Wiemy też, że w czasach wcześniejszych w porodzie mogli uczestniczyć mężczyźni, ale nie wiemy, czy było tak na przełomie wieków.

Nietrudno się domyślić, że takie pytania krążą wokół jednego pytania: "istniał czy nie istniał?"

- Powiem tak: sam fakt, że nagle w basenie Morza Śródziemnego powstała nowa religia i zaczęła się stosunkowo szybko rozprzestrzeniać może potwierdzać, że w tamtym czasie zdarzyło się w Jerozolimie coś niebywałego. Nie mamy jednoznacznego świadectwa na to, że Jezus naprawdę żył, nie ma dowodu, na którego postawie możemy z całą pewnością powiedzieć: istniał. Z drugiej strony opisywane wydarzenia możemy historycznie wpisać w okres przełomu wieków. Od zawsze było tak, że to, co dla osoby wierzącej jest potwierdzeniem (przekazy, opisy, znaleziska archeologiczne), dla niewierzącego będzie niewystarczające. To, o czym rozmawialiśmy nie jest argumentem przeciw. Po prostu bardzo trudno wnioskować na podstawie takich danych.

- Jeśli mówimy o historyczności Jezusa, warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. W naszym kręgu kulturowym raczej nie wątpi się, że ktoś nazywany Buddą żył. Przyjmuje się z całą pewnością, że mamy do czynienia z postacią historyczną, a przecież "Budda" to nawet nie imię, ale raczej tytuł "ktoś, kto jest obudzony". Wygląda więc na to, że osoby których życie nas bezpośrednio nie dotyka, które nie są nam w jakiś sposób "bliskie", które nie wchodzą w naszą kulturę i jej nie kształtują - nie sprawiają nam takich problemów. Nie musimy mieć wątpliwości czy żyły, przyjmujemy to raczej bezrefleksyjnie. Przypuszczam, że gdybyśmy mieli o kimś innym tyle danych, ile mamy o Jezusie, choć jest ich faktycznie mało, nikt by raczej nie wątpił w jego istnienie.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Religie

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Oceń tekst

    Ocen: 354

Reklama

Wasze komentarze (530)

Dodaj komentarz

~F-16 -

Każdy ma prawo wierzyć w co mu się podoba.Na Bliskim Wschodzie powstały nie tylko wielkie religie ale mnóstwo takich, które miały mniej szczęścia.Łatwo to zrozumie każdy kto spędził trochę czasu na pustyni.Co do ukrzyżowań to były one nagminne i w większych miastach imperium co tydzień krzyżowano co najmniej kilka osób, a niekiedy - jak w wypadku buntu Spartakusa -kilka tysięcy ludzi na raz.

~Maniek -

Nikt z rodziny Jozefa nie przyjal ich do siebie dlatego ze Jozef nie mial jeszcze slubu z Maria kiedy ona jurz byla w ciazy, Jozef przyjal Mariei nie odrzucil jej ze wzgledu na ukazanie sie mu aniola ktory jemu powiedzial co i dlaczego. W tamtych czasach nikt nie uszanowal by kobiety z dzieckiem ktora nie ma slubu, Jozef o tym wiedzial i mimo wszystko jej nie opuscil bo ja kochal. Z reszta poczytajcie Stary Testament tam jest wszystko opisane tak dokladnie jak mozna bylo.

~tylko pytam -

Wogóle zastanawiam się, czy ktoś taki się urodził. Cierpiał za nasze grzechy które odkupił za nas od Ojca, więc pytam, dlaczego dzieci nadal się rodzą z grzechem pierworodnym? Dlaczego zemsta czyli kara, ma sięgac aż 7-go pokolenia. Czy będąc Polakiem, muszę wierzyć tylko w tego jedynego Boga skoro np. Hindusi czy islamiści wierzą w innego, a mi tego nie wolno. Którzy z nas pójda do Nieba, Ci od Brahmy, Buddy czy my? Dlaczego "Nocnikowy" oprócz sprzedawania spuszczonej krwi Z JP II, nie wytłumaczy tej kwestii, kto jest prawy, a kto bluźniercą wyznawając inną wiarę niż nasza? Jeżeli Bóg jest tylko jeden, to dlaczego tak różne są wymagania wobec kaZdej wiary? czy ktoś to w koncu wyjaśni?

~Ania Emerytka -

Co do pochodzenia Jezusa z linii Dawida. U Izraelitów pochodzenie jest liczone po linii matki. Maria - matka Jezusa była z linii Dawida, a wiec jej syn jest z rodu Dawida.Polecam przeczytać dokładnie genealogie biblijne. Trudne, ale dobre studium dla poszukujących.Te Święta to dobry pretekst do szukania Jezusa Chrystusa i z nim zmartwychwstania i życia wiecznego. Pozdrawiam

~Magda -

A ja wierze w siebie,swoje możliwości, swoją siłę i umiejętności, jakoś nie potrzebuję modlitwy do kogoś w kogo większość zaczyna wątpić. Kiedy byłam mała modliłam się o zdrowie dla matki i co? Było tylko gorzej. Teraz zmieniłam tok myślenia i żyje mi się lepiej. Niech Jezus sobie był czy jest, ale on nie ma większego wpływu na indywidualność każdego z nas... Każdy sobie rzepkę skrobie i jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz... Wychowałam się w wierze katolickiej, mimo to nie praktykuję, a ateistka nie jestem, dla mnie większą wiarygodność ma nauka i jej rozwój niż Jezus...

Dodaj komentarz