Reklama

  •  

    Całun Turyński dowodem zmartwychwstania?

Całun Turyński, przez wielu katolików czczony jako relikwia, a przez licznych naukowców uważany za powstały w średniowieczu falsyfikat, może jednak być autentycznym dowodem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Zdjęcie

Całun Turyński to jedna z największych zagadek chrześcijaństwa /PantherMedia
Całun Turyński to jedna z największych zagadek chrześcijaństwa
/PantherMedia
Tak przynajmniej twierdzą włoscy badacze. Ich zdaniem, wizerunek na płótnie powstał w wyniku eksplozji tajemniczej energii.

Zarys brodatej postaci

Całun Turyński to przechowywane w katedrze w Turynie (stąd nazwa) płótno długości czterech i szerokości jednego metra. Widać na nim zarys postaci brodatego mężczyzny z wyraźnymi śladami korony cierniowej, biczowania i ukrzyżowania. Część katolików uważa go za relikwię - materiał, w który przed pogrzebem owinięto ciało Jezusa Chrystusa, stanowiący przy tym dowód jego zmartwychwstania.

Twarde dowody węglem

Sceptycy utrzymują, że jest to nader zręczny falsyfikat namalowany w średniowieczu. Mają oni twardy dowód na poparcie swojej teorii. Datowanie węglem C-14 określiło, że całun powstał między 1260 a 1390 rokiem, podczas gdy Jezusa ukrzyżowano w 33 roku.

Reklama

Rysowanie laserami

Jednakże włoscy naukowcy z Narodowej Agencji Nowych Technologii, Energii i Zrównoważonego Rozwoju Gospodarczego twierdzą, że przez lata próbowali samodzielnie odtworzyć wizerunek z relikwii i doszli do wniosku, że dałoby się go narysować tylko przy pomocy laserów ultrafioletowych.

Wielka dysputa teologiczna

Badacze ci sądzą też, że obraz, który widzimy na Całunie Turyńskim, musiał powstać w wyniku czegoś w rodzaju ogromnego wybuchu niezidentyfikowanej energii. Być może stanowi to namacalny dowód, że Jezus Chrystus rzeczywiście powstał z martwych. Włoscy naukowcy liczą, że ich wnioski zapoczątkują wielką teologiczną dysputę na ten temat.

Artykuł pochodzi z kategorii: Religie

Zobacz również

  • Oceń tekst

    Ocen: 26

Reklama

Wasze komentarze (25)

Dodaj komentarz

~Bogdan-Poznan -

Co to za katolicy którzy za wszelką cenę usiłują doprowadzić do uznania kawałka materiału jako całunu Chrystusa i wymyślają dla uprawdopodobnienia tego jakieś nieprawdopodobne historie z których nawet kler nie chce korzystać.

~Kate -

Skoro ten całun ma 4 metry długości jak jest tutaj napisane, to spójrzcie na rysy Jezusa. Bozakładamy wszyscy, że to jest on. Czyżby w tamtych czasachmiał ponad 3m wzrostu ?? Skoro prawie na całej długości jest jego postać to prawodopodobnie tak musiałoby być. Nietety ja w to nie wierzę.

Dodaj komentarz