Reklama

  •  

    Wracają wszyscy, żywi i martwi

Dramatyczna akcja poszukiwawcza zaginionego w Afganistanie żołnierza, to dowód, że coś się w naszej armii zmienia na lepsze.

Zdjęcie

Talibowie atakują Polaków coraz częściej. I niestety, są coraz skuteczniejsi.../fot. Marcin Gil
Talibowie atakują Polaków coraz częściej. I niestety, są coraz skuteczniejsi.../fot. Marcin Gil
To stwierdzenie może się wydawać dziwne, gdy wiemy już, jak długo nasi żołnierze czekali na wsparcie powietrzne. Co by jednak nie mówić, pozostaje niezaprzeczalnym faktem, że do poszukiwań oficera rzucono całą dostępną na miejscu technikę. Samoloty bezzałogowe, śmigłowce, patrole piesze i zmotoryzowane.

W akcję zaangażowano żołnierzy trzech narodowości: Afgańczyków, Amerykanów i Polaków. I choć ostateczny efekt okazał się być tragiczny, nie zmienia to pozytywnej wymowy całej operacji. Oto bowiem armia dała do zrozumienia, że liczy się dla niej każdy żołnierz. I że zrobi co w jej mocy, by sprostać zasadzie "wracają wszyscy, żywi lub martwi".

Reklama

"Żołnierze, radźcie sobie sami"

Tymczasem nie tak dawno, w szkoleniu elitarnych formacji Ludowego Wojska Polskiego, przeznaczonych do misji zwiadowczych oraz działań sabotażowych za linią frontu, nacisk kładziono na przerzut przez pozycje nieprzyjaciela oraz samą walkę we wskazanych do zniszczenia obiektach.

Nikt scenariuszy powrotu nie przewidywał, i nikt ich nie ćwiczył. Priorytetem była realizacja zadań, a żołnierze, po ich wykonaniu, mieli radzić sobie sami...

Skoro więc w taki sposób traktowano najbardziej doborowe oddziały, trudno o inny wniosek niż taki, że troska o pojedynczego człowieka nie była najmocniejszą stroną ludowej armii. I nie chodzi wcale o nastawienie poszczególnych dowódców liniowych - zapewne wielu z nich, choćby na własną rękę, starałoby się szukać zaginionych podwładnych. Idzie tu o krytykę pewnej filozofii, którą naszej armii narzucał importowany z ZSRR system.

Opinia z prawdziwego zdarzenia

Obecnie takie podejście wydaje się być odległym barbarzyństwem. To efekt naszego członkostwa w NATO, którego armie - najpierw amerykańska, a w ślad za nią zachodnioeuropejskie - już po II wojnie światowej przyjęły zasadę szczególnej dbałości o żołnierzy.

Nie bez znaczenia jest również fakt uformowania się w Polsce po 1989 r. opinii publicznej z prawdziwego zdarzenia. Dziś wojsko nie może ignorować nastrojów społecznych - przeciwnie, działa wręcz pod ich presją. W efekcie, nie tylko informuje o swoich poczynaniach, ale robi też wiele, by nie wywoływać powszechnego oburzenia.

Specyficzne poczucie ulgi...

Oczywiście, te wszystkie zabiegi nie zwrócą życia kpt Danielowi Ambrozińskiemu. Ale o ileż większy byłby dramat jego najbliższych, gdyby nie udało się odnaleźć ciała?

A skoro o tym mowa - dziś rano wielu służących w Afganistanie żołnierzy odetchnęło z ulgą, gdy okazało się, że ich kolega nie wpadł w ręce islamskich bojowników. Taką specyficzną, ale mimo wszystko z ulgą... I wcale mnie to nie dziwi.

Dwa lata temu brałem udział w szkoleniu, w trakcie którego uczono nas, dziennikarzy, jak się zachowywać w przypadku porwania przez talibów. "Nie patrz w oczy", "ostentacyjnie się módl", itp. - radził znający ten rejon świata instruktor. "Ale najlepiej zrób wszystko, by żywy się w ich łapy nie dostać...".

"Worek na głowie nie zabija" - oto relacja ze szkolenia, w trakcie którego symulowano porwanie ekipy dziennikarzy przez islamskich bojowników.

Marcin Ogdowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Militaria

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Droga pomaga oszczędzać paliwo

    Jeśli chcemy oszczędzać paliwo, powinniśmy budować twardsze drogi - twierdzą inżynierowie z Massachusetts Institute of Technology. więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 34

Reklama

Wasze komentarze (105)

Dodaj komentarz

APEL DO WSZYSTKICH KOMENTATORÓW

~żona -

Gdy przeczytałam te komentarze to aż mi się zrobiło "słabo". Oczywiście dziękuję za te pozytywne dla naszych żołnierzy. Ludzie, jeżeli nie macie pojęcia jak jest w polskiej armii, to nie wypisujcie głupot. Nie wiecie, czy wyjazd to przymus czy wola, nie wiecie ile żołnierze zarabiają! Jedno napiszę i to sobie zapamiętajcie - to jest praca, czyli masz rozkaz musisz go wykonać, a kasa??? za 10 razy tyle nie chcielibyście tam być! Nie jedna osoba na czystej posadce zarobi dużo dużo więcej. Nie piszcie więc bredni, zginął kolejny polski żołnierz a wy robicie sobie z tego cyrk. Uszanujcie pamięć żołnierza i nie piszcie bredni na pozostałych!

Po co ta cala gadka to jest wojna!!!

~a -

zolnierz byl swiadomy wojna i moze smierc czy kasa niestety dopadla go smierc to przykre ale to byl zolnierz nie cywil na wycieczce.mam sąsiada zolnierza caly czas jest gdzies na misjach zarabia duzo kasy i tylko po to tam jezdzi byl juz wszedzie nawet nie wiecie w ilu krajach sa nasi zolnierze,wiecie tylko o tych co pokazuja w TV.(irak,afganistan).

tytuł jak w tanim horrorze

~Pet Sementery -

Spokojnie już wszystko w porządku ...Oni już tu są - są z nami ... Zombie Soldiers - przypomina mi sie seria Masters of Horror z odcinkiem Homecoming... Ciekawe na kogo zagłosowałyby nasze polskie nieumarlaki ...

Żołnierza szkoda a temu gościowi co pisał ten arty

~HansKLos -

kuł mogę powiedzieć jedno, Chłopie nie byłeś w armii za komuny więc nic nie mów.1. Nigdy nas nie uczono żeby podczas walki zostawić rannego kolegę wręcz przeciwnie.2.W wojnie szczególnie tej partyzanckiej wszystko się może zdarzyć tym bardziej w dobrze przygotowanej zasadzce (służyłem w formacji, która była profesjonalnie przygotowywana min. do działań partyzanckich w przypadku zajęcia terytorium kraju przez wroga)więc nie dziwię się, że w zamęcie go zgubili 3.W tym co napisałeś o doskonałości NATO jest jeden szkopuł - dlaczego wsparcie lotnicze przybyło 2 godziny po fakcie ?( ja rozumiem to jest wojna a wojna to rzecz straszna, nie ma żadnych chirurgicznych operacji jest za to śmierć i cierpienie)

Filozofia wojenna.

~filozof filozofujący -

Ale najlepiej zrób wszystko, by żywy się w ich łapy nie dostać...".To jest filozofia lepsza od filozofii komunistycznej?Zabij się a nie daj się?Ja tam nie mam nic do żołnierzy komunistycznych i kapitalistycznych.Walczą takimi środkami jakie mają do dyspozycji.Amerykanie pokazali w wojnie z komunistyczną armią wietnamu,że owa filozofia doprowadziła ich do klęski.Propaganda dzałała za komuny i teraz jest tak samo.Może sprawdzić warto tą filozofię w wojnie z chińczykami?Ot cała filozofia.

POWIEDZAIŁBYM:'tragiczny bohater"..!!!

~AJUH -

GDYBY BÓR K.popełnił samobójstwo PO PODDANIU POWSTANIA...!!MÓWIĘ"żałosny błazen"BO ODJECHAŁ SZWABSKIM AUTEM do niewoli..A TYLU ZGINĘŁO i jeszcze zginąć miało ZA UDZIAŁ W POWSTANIU...!!!

Gdy naród do boju

~rewolucjonista -

Gdy naród do boju Gdy naród do boju wystąpił z orężem, panowie o czynszach radzili. Gdy naród zawołał: "umrzem lub zwyciężym!" panowie w stolicy bawili. O, cześć wam panowie, magnaci, za naszą niewolę, kajdany, o, cześć wam książęta, hrabiowie, prałaci, za kraj nasz krwią bratnią zbryzgany. Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękami czarnymi od pługa, panowie w stolicach kurzyli cygara, radzili o braciach zza Buga. O, cześć wam panowie, magnaci... Wszak waszym był synem ów niecny kunktator co wzbudzał przed wrogiem obawę, i wódz ten naczelny, pobożny dyktator, i zdrajca, co sprzedał Warszawę. O, cześć wam panowie, magnaci... Lecz kiedy nadejdzie godzina powstania, magnatom lud ucztę zgotuje, muzykę piekielną zaprosi do grania, a szlachta niech wtedy tańcuje. O, cześć wam panowie, magnaci... Powstańcy nie znają wiedeńskich traktatów, nie wchodzą w układy z carami, lecz biją Moskali, wieszają magnatów, i mścić się umieją stryczkami. O, cześć wam panowie, magnaci...

Dodaj komentarz