Reklama

  •  

    Prawdziwa historia dramatycznej ucieczki

Piotr Galik z magazynu "Odkrywca" przybliża szerszy kontekst słynnej ucieczki ze Stalagu III Luft.

Zdjęcie

Dwóch uciekinierów ze Stalagu Luft III, od lewej lotnicy Jimmy James i Sydney Dowse w Londynie, marz /AFP
Dwóch uciekinierów ze Stalagu Luft III, od lewej lotnicy Jimmy James i Sydney Dowse w Londynie, marz
/AFP
Często się zdarza, że do rangi symbolu historycznego, a nawet mitu, urasta wydarzenie, które przykuwa uwagę tragizmem raczej, niż swoimi praktycznymi efektami. Wystarczy przywołać los Ikara, który został legendarnym prekursorem lotnictwa, choć jego próba podniebnej ucieczki z niewoli zakończyła się fatalnie. A przecież to Dedal, właściwy konstruktor "pralotni" i inicjator jej użycia, doleciał szczęśliwie i... przepadł w zapomnieniu. Dlatego, czcząc pamięć pięćdziesięciu lotników alianckich, którzy za próbę ucieczki z obozu w Żaganiu zapłacili najwyższą cenę, spróbujmy spojrzeć na szersze tło tego epizodu z dziejów II wojny światowej.

Dawny etos kontra praktyka wyniszczania wrogów

W czasach, gdy w życiu społecznym pojęcie honor nie było wyłącznie terminem ze słownika archaizmów, żołnierzy - a szczególnie oficerów - w armiach państw cywilizowanych obowiązywał zbiór zasad etycznych, zwany często kodeksem honorowym.

Reklama

Wiek dwudziesty boleśnie skonfrontował ten "przeżytek epoki rycerstwa" z brutalną rzeczywistością masowych partii, ideologii i totalitaryzmów. Skoro człowiek mógł być najwyżej "kolejną cegłą w murze", wszelkie "honorowe fanaberie", wynikające z wybujałego indywidualizmu i poczucia odrębności jednostki, były z natury rzeczy skazane na porażkę. Ale przemiany w sferze mentalności, obyczajowości i etyki dokonują się zwykle wolniej, niż rewolucje społeczne i polityczne. Dlatego jeszcze w trakcie II wojny dochodziło do dramatycznej konfrontacji dawnego, honorowego etosu wojownika z nowoczesną, amoralną pragmatyką wyniszczania wrogów.

Według uznanych wśród cywilizowanych państw świata norm prawnych, regulujących zasady postępowania podczas wojen, przyjęte było humanitarne traktowanie jeńców wojennych.

Strony toczące wojnę zobowiązane były do tego konwencjami międzynarodowymi, a szczególnie przepisami Regulaminu Haskiego, załącznika do IV Konwencji Haskiej z 1907 roku. Regulamin Haski jasno określał (art. 8, rozdział II), że: "Jeńcy zbiegli, którzy byliby ujęci, zanim zdołali połączyć się ze swą armią, albo zanim zdołali opuścić terytorium, zajęte przez armię, która ich wzięła do niewoli, podlegają karom dyscyplinarnym. Jeńcy wojenni, którzy po udanej ucieczce znowu dostaną się do niewoli, nie podlegają żadnej karze za poprzednią ucieczkę".

Dalsze regulacje prawne, czyli Konwencja Genewska z roku 1929 i uzupełniająca ją Konwencja Czerwonego Krzyża ustalały zasady zatrudniania jeńców do prac fizycznych, jednak przy zapewnieniu im wypoczynku oraz rozrywki intelektualnej i fizycznej.

Bolszewicy pierwsi odrzucili normy

Według oficerskiego kodeksu honorowego ucieczka z niewoli była moralnym obowiązkiem, a podjęcie jej próby - nawet w wypadku niepowodzenia - uznawano za czyn chwalebny, podkreślający zalety etyczne i patriotyczne jeńca wojennego. Zasady te były na ogół respektowane podczas Wielkiej Wojny lat 1914-1918. Inaczej wyglądała sytuacja w Europie Wschodniej. Bolszewicka, rewolucyjna Rosja odrzuciła "zbędne, burżuazyjne zobowiązania międzynarodowe", w tym także IV Konwencję Haską. Nie zaskakuje więc przeniesienie barbarzyńskich "norm" nieskrępowanej rzezi, praktykowanej podczas wojny domowej, na fronty zewnętrzne. Ofiarami tego regresu cywilizacyjnego padali także Polacy. Znane są wypadki mordowania jeńców i dobijania rannych, w czym celowały zwłaszcza oddziały kawaleryjskie Budionnego i Gaja-Brziszkiana.

Władze Rzeczypospolitej stanęły wobec pokusy zastosowania zasady wzajemności, jednak przeważyło poczucie obowiązku postępowania etycznego, dziedzictwo naszej odwiecznej przynależności do kręgu cywilizacji łacińskiej. Mimo tego faktu niedawne rosyjskie publikacje sugerowały, że Wojsko Polskie popełniało zbrodnie wojenne wobec sowieckich jeńców. Cóż, ponoć każdy mierzy własną miarką, a i mord katyński można by w takim razie wytłumaczyć jako zasłużony odwet.

Nasi u nazistów mieli "lepiej"

Agresja niemiecko-sowiecka przeciw Polsce w roku 1939 odsłoniła ohydne oblicze wojny nowoczesnej, czyli totalnej. O ile ZSRR formalnie nie był związany konwencjami, więc sposób traktowania wojska i cywilów okupowanego kraju raczej nie mógł zaskoczyć, o tyle nazistowska III Rzesza rozmyślnie odrzuciła dobrowolnie przyjęte i nigdy nie wypowiedziane zobowiązania. Od początku kampanii dochodziło do zbrodni wojennych, których ofiarami padała zarówno bezbronna ludność cywilna, jak i składający broń żołnierze polscy.

Na szczęście furor teutonicus nie zatriumfował w pełni, gdyż około 400 tysięcy obrońców Rzeczypospolitej trafiło do obozów jenieckich, osobno dla oficerów (Oflag) i żołnierzy niższych stopni (Stalag), zorganizowanych i prowadzonych na ogół zgodnie z prawem międzynarodowym, choć znane są przypadki rozmyślnych szykan, jakich nie stosowano wobec obywateli państw zachodnich. Los blisko ćwierci miliona naszych żołnierzy w niewoli sowieckiej był znacznie gorszy. Czekała ich wyniszczająca praca ponad siły, głód i wreszcie śmierć z wyczerpania lub rąk strażników.

Błyskotliwe zwycięstwa wojsk niemieckich w latach 1940-41 spowodowały konieczność szybkiej rozbudowy sieci obozów jenieckich, zapełnionych Belgami, Brytyjczykami, Francuzami, Grekami, Holendrami, Jugosłowianami i Norwegami, którzy dołączyli do swoich polskich towarzyszy niewoli.

Artykuł pochodzi z kategorii: Militaria

Zobacz również

  • Oceń tekst

    Ocen: 28

Reklama

Wasze komentarze (29)

Dodaj komentarz

ZAGAN i ILOWA!!!!!

~Wnuczka Marta -

Urodzilam sie w tym miescie, ale mieszkalam w innym, oddalonym o 10 km od opisywanego Stalagu. Obecnie jest tam muzeum, nie ma natomiast barakow, nie zostalo nic, drzewa pozarastaly...a szkoda.Malo kto wie, ale kolo Zagania, w miescie ILOWA byl maly podoboz kolo zabudowan.Moja babcia pokazywala mi nawet plac...podobno tam rosna najlepsze grzyby, ale nikt ich nie zbiera.Kiedy po wojnie ludzie przybyli na te tereny odnajdywali kawalki polskich i zagranicznych mundurow, guziki z nich,rzeczy codziennnego uzytku. Niedaleko obozu byl piekna willa wybudowana dla wysokiej rangi hitlerowca.Willa ta jednak nie byla dlugo zasiedlona, bo przyszedl koniec wojny, a po wojnie nikt w niej mmieszkac nie chcial, bo podobno straszylo(tenze hitlerowiec sie powiesil). Kiedy wiec bedziecie w Ilowej i zobaczycie tzw kocie lby na ulicy, nie zapomnijcie, kto je budowal..to wlasnie ci ludzie z obozu iloweckiego...

Nie zgadzam się z ostatnim zdaniem!

~zimny -

Mamy obecnie sytuację zupełnie nową - starcie cywilizacji zachodniej z islamską. Nasze "cywilizowane" metody walki są w tej sytuacji absolutnie nieskuteczne i skazują nas na porażkę! Islamiści z lubością obcinają głowy przypadkowym zakładnikom, zwykle cywilom, bo każdego "niewiernego" uważają za istotę niższego rzędu. Sami się śmierci nie boją, bo w perspektywie czeka ich raj Allaha i 70 pięknych hurys. Z tego samego powodu nie mają oporów przed samobójczymi zamachami, choćby w ich wyniku ginęło więcej współwyznawców (dla nich przecież też jest przewidziany raj), niż wrogów. A my schwytanym terrorystom fundujemy cywilizowane sądy i następnie humanitarne warunki odsiadki - bo karą śmierci zachodnia cywilizacja się ponoć brzydzi (absurd piramidalny). Przypadki jak w więzieniu Abu Ghraib są potępiane, a sprawcy ścigani. NO TO JAK MAMY WYGRAĆ??? A przecież jest to kwestia być albo nie być, na pokój z fanatykami nie ma co liczyć! Widzę tylko jedno wyjście: uznać, że cywilizowane reguły odnoszą się do ludzi wyznających zasady naszej cywilizacji. I nie obowiązują wobec ludzi mających te (w naszym pojęciu - uniwersalne) wartości w pogardzie. W konsekwencji trzeba dopuścić takie metody, które dla naszych wrogów będą równie przerażające, jak ich praktyki - dla nas. Odrzucając emocje i podchodząc do sprawy z zimną logiką - czy ktoś może zarzucić mi błędy w rozumowaniu?

Alianci zamordowali 250 tys mieszkancow Drezna

~as -

podczas II ws. W miescie tym nie bylo zadnych celow w ojskowych mimo to zrobili tym ludziom masakre. Nieograniczona wojne podwodna zaczeli anglicy i Niemcy poszli w ich slady znoszac zasady takze u siebie. Wogle propaganda wszedzie rzadzi :/

Pani Zosia! :-)

~pusio -

Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-) Pani Zosia! :-)

"Nasi u nazistów mieli "lepiej" - ? !

~marko Polo -

Piszecie "Nasi u nazistów mieli "lepiej" - ? Tu bym polemizował ze stopniowaniem gdzie było "lepiej",a na pewno nie pytałbym o to nieszczęsnych jeńców, obojętnie czy z obozów niemieckich czy radzieckich... Lepiej -to było wygrać wojnę w 1939! W Poznaniu od razu po zakończeniu działań wojennych hitlerowcy przeprowadzili pokazowy wieloosobowy "proces" polskich żołnierzy i skazali ich na kary śmierci przez ścięcie. Dodam, że czaszki ściętych w więzieniu na Młyńskiej Polaków zabrał niemiecki instytut "naukowy" i nie oddaje do dzisiaj (odnaleziono je w jednym z zachodnioniemieckich uczelni medycznych, w dziale anatomii) - a czym się zajmuje IPN? Potem powstają takie propagandówki jak ten tekst, udowadniający, gdzie to było w niewoli źle, a gdzie lepiej!

Z bolszewickami jencami Polacy sie nie patyczkowa

~Sasza -

li. W diariuszu Switalskiego jest informacja, ze dochodzilo do ich ezgekucji za zgoda polskiego dowodztwa. Jak sie z nimi obchodzono w polskich obozach jenieckich tez wiadomo. Smiertelnosc byla wyjatkowo duza, a znecanie sie i ponizanie ich - z wycinaniem szablami gwiazd na ich ciele - na porzadku dziennym. Wreszcie, w 1939 r. z jencow, ktorzy dostali sie do niewoli radzieckiej zdecydowana wiekszosc szeregowych po kilku miesiacach zostala zwolniona. Zbrodniczo potraktowano oficerow.

Dodaj komentarz