-
-
Na bydgoskich tropach Wunderwaffe
Największy hitlerowski poligon rakietowy, montownia latających bomb, niewyjaśnione do dzisiaj zdarzenia... Podczas II wojny historie te splotły się w rejonie jednego z większych polskich miast. Dysponując nowymi faktami - choć wciąż nie wiemy wszystkiego - postaramy się uchylić rąbka tajemnicy.
Program rakietowy V-2
W tym też okresie, w koszarach niedaleko centrum Koszalina powstał ośrodek szkolny dla żołnierzy baterii V-2, natomiast w Pile utworzono instruktorski Artillerie Erzatz Abteilung 271. (271. Zastępczy Batalion Artylerii). Trzecia szkoła funkcjonowała w Bornem Sulinowie. Mimo że jeszcze w maju 1944 roku w Bliźnie pojawił się Werner von Braun, animator niemieckiego programu rakietowego, stało się oczywiste, że front wschodni uniemożliwi prace w Heidelagrze."W ostatnich dniach miesiąca lipca 1944 położenie w Heidelagrze stało się krytyczne. Rosyjska ofensywa sprawiła, że dalsze pozostawanie tam stało się niemożliwe. Musieliśmy zmienić miejsce i nasze nowe stanowisko Heidekraut znaleźliśmy w rozległych gęstych lasach Borów Tucholskich, 15 km na wschód od Tucholi. Strzelaliśmy teraz w ogólnym kierunku południowym" - tak gen. Walter Dornberger, odpowiedzialny z ramienia Wehrmachtu za program rakietowy V-2, opisuje początki poligonu. Możemy się tylko domyślać, dlaczego nowy poligon usytuowano w Borach Tucholskich: topografia i lasy, małe zaludnienie, rozwinięta sieć połączeń kolejowych, niewielka odległość do ośrodków szkoleniowych. Nie można nie docenić roli Gruppenführera dr. inż. Hansa Kammlera, od 1943 nadzorującego programy rakietowe III Rzeszy. Kammler przez kilka lat przed wojną mieszkał w Bydgoszczy, potem studiował na politechnikach w Gdańsku i Szczecinie, więc tereny obecnego polskiego Pomorza znał doskonale.
Ostatni świadek
- Zostaliśmy ewakuowani przez Niemców, gdy pierwsza rakieta spadła we wsi - opowiada Stefania Szmit, ponad dziewięćdziesięcioletnia mieszkanka wsi Lisiny. Jest jednym z ostatnich żyjących świadków działania poligonu Heidekraut. - Zrobiono to dla naszego bezpieczeństwa. Kiedy któryś z gospodarzy chciał pracować w polu, musiał czekać na odpowiednie pismo od Niemców. Informowano nas, kiedy możemy wrócić i pracować - wtedy było wiadomo, że tego dnia rakiety nie będą wystrzeliwane.Pani Stefania pamięta, jak jeden z pocisków spadł na sad sąsiada, 300 metrów od domu. Pocisk przeleciał niecałe dwa kilometry: - Ojciec stał wówczas przy płocie. Podmuch eksplozji rzucił go na rżysko kilkadziesiąt metrów dalej. Takie wielkie było ciśnienie powietrza...W naszym domu powypadały szyby w oknach, dach był też zniszczony. Ludzie mieli w uszach i ustach pełno piasku od podmuchu.
Obecnie w Lisinach po eksplozji został wielki lej. Podobno zaraz po wybuchu był jeszcze większy. Dom do dzisiaj ma pękniętą szczytową ścianę. Zygfryd Babiński, wieloletni mieszkaniec Lisin (niestety, już nie żyjący) mówił, że we wsi w sumie spadły cztery rakiety. - Jedną widziałem jak leciała bardzo nisko - opowiadał. - Kiedy przelatywała nad naszym domem, odpadł od niej jeden ze stateczników. Spadł na płot i go zniszczył. Rakieta przeleciała jeszcze kilkaset metrów i płasko zaryła w polu. Nie wybuchła. Stefania Szmit pamięta jeszcze jedną ciekawą rzecz: - Bardzo często niemieccy żołnierze, strażnicy pilnujący poligonu, zachodzili do nas do domu i dostawali jedzenie... Znaliśmy się.
Niewiele śladów bytności żołnierzy
Pewnego dnia na poligonie musiało dojść do jakiejś dużej tragedii. Strażnicy opowiadali, że przy niespodziewanym wybuchu zginęło wielu żołnierzy, ich kolegów. Światło na tajemniczy wybuch rzuca meldunek specjalny z 13 grudnia 1944 roku, pochodzący z dowództwa stacjonującego w Heidekraut "Lehr- und Ver. Abt." (batalion szkolno-doświadczalny). Meldunek dotyczy eksplozji, która nastąpiła podczas startu 12 grudnia o godz. 14:07. W pocisku o numerze seryjnym 19855, w 3,5 sekundy po starcie, na wysokości 40 metrów eksplodowała głowica. Fragmenty rakiety rozrzucone były w promieniu 400 metrów. Odłamki głowicy zniszczyły naziemne okablowanie, pojazd z generatorem prądu i ciężarówkę testową. Być może byli też zabici, ale meldunek o nich nie wspomina.Zwiedzający dzisiaj poligon Heidekraut mogą czuć się zawiedzeni. Niewiele tu śladów bytności żołnierzy. Nie ma stałych obiektów, jedynie dworzec kolejowy w miejscowości Wierzchucin, od którego w las odchodziła rozebrana teraz bocznica. Uważny obserwator w rejonie jeziora Suchom natknie się na pozostałości po "celtach fińskich" oraz wykopy po zamaskowanych pojazdach. Na terenie poligonu można także znaleźć co najmniej trzy leje po eksplozjach rakiet. Ich rozmiary wskazują na to, że pociski miały bojowe głowice. Według znanych aktualnie dokumentów, z Heidekraut wystrzelono, z mniejszym lub większym powodzeniem, ponad 300 rakiet V-2. To o wiele więcej niż z Blizny/Heidelager i z jakiegokolwiek innego poligonu rakietowego II wojny światowej.
Koordynaty GPS:
dwa obiekty pola startowego - N53 33 39.1; N18 08 58.1; N53 33 44.0; N18 09 01.6
dwa leje po eksplozjach A4 - N53 33 49.2; E18 07 37.8
Posłańcy Renu
Historia Heidekraut to nie tylko Bory Tucholskie. Ze znanych niemieckich dokumentów wynika, że kryptonimem tym określano zalesione wzgórza na północ od wsi Drogosław pod Bydgoszczą. To właśnie tam rozpoczęto szkolenia w bojowym użyciu wielostopniowego pocisku rakietowego o nazwie "Rheinbote" ("Posłaniec Renu"). W wersji bojowej "Rheinbote" liczył 11,1 metrów i ważył ponad 1,6 tony. W głowicy rakiety było 25 kilogramów trialenu - środka niebezpieczniejszego od amatolu znajdującego się w głowicach A4/V-2.Około kwietnia 1943 roku "Rheinbote" był na tyle rozwiniętym pociskiem, że zaczęto myśleć o powołaniu do życia "Versuchskommando Troeller" - doświadczalnej jednostki artyleryjskiej Wehrmachtu, która miała testować nową broń. Jej nazwa pochodziła od nazwiska dowódcy, Oberstleutnanta Alfreda Troellera. "Rheinboty" miały zbyt mały zasięg, alby dolatywać tam, gdzie miały dolatywać V-2. Dlatego też miejsce testowe przeniesiono z Borów Tucholskich w lasy niedaleko ówczesnego Waldheim (dzisiaj Drogosław), na południe od Bydgoszczy.
Miejscowi pamiętają niewiele
Niemiecki meldunek z grudnia 1944 roku tak opisuje strzały "Rheinbotami": "(...) W HK. do 18.12. oddano łącznie 12 strzałów (1.12. dwa strzały, 13.12. jeden strzał, 17.12. dziewięć strzałów). 9. strzał niewypał, pocisk znajduje się jeszcze załadowany i odbezpieczony na stanowisku ogniowym. Wg telefonicznej informacji Oblt. Lange z 19.12. godz. 17:00, można obecnie używać tylko jednej lawety. Na drugiej lawecie znajduje się wciąż załadowany i odbezpieczony pocisk z niewypałem. Pocisk nie może już być wystrzelony, zostanie wysadzony. Nie można jeszcze podać, kiedy laweta będzie zwolniona. W HK. nie ma obecnie żadnych dodatkowych pocisków (...)".Z powodu niewielkiej liczby wystrzałów oraz mobilności baterii "Posłańców Renu" (używano nieco zmodyfikowanych lawet startowych Meillerwagen - tych samych, co w przypadku V-2), trudno jest dzisiaj ustalić nawet przybliżone miejsca startów tych rakiet w okolicach Drogosławia. Miejscowi pamiętają niewiele, a ze strzępków faktów można wywnioskować tylko tyle, że dowództwo oddziału doświadczalnego mieszkało w dawnym pałacu Skórzewskich w pobliskim Lubostroniu.
Muna wciąż tajna
"W zakładach Luftmuna-Osowa Góra k. Bydgoszczy napełniane są w wym. sposób pociski, jakoby o wymiarach: średnica 1,25 m; długość 8 m; na skorupach pocisków malowany jest czarny krzyż z czerwonymi końcami ramion. Promień działania wybuchowego tych pocisków ma wynosić ca. 2 klm. Przypuszczamy, że dotyczy to pocisków rakietowych, produkowanych w Kostuchnie (...) i przesyłanych do Bydgoszczy dla elaboracji". Tyle na ten temat można wyczytać z meldunku wywiadu Armii Krajowej. Z pozoru lakoniczna informacja kryje nieprawdopodobną historię zakładów, z których istnienia wiele osób nie zdaje sobie sprawy."Luftmuna" - jak popularnie nazywano w Bydgoszczy zakład Luftamunitionsanstalt1/II Bromberg - nie zawsze miała taka rangę, jak od połowy II wojny światowej. W międzywojniu działała tu firma pozyskująca materiały wybuchowe. W 1942 roku, na północ od leżącego przy dzisiejszej ul. Grunwaldzkiej zakładu, pobudowano drugą jego część - pilnie strzeżoną. Pomiędzy magazynami i halami biegły tory kolejowe, bocznica odchodziła od linii kolejowej Bydgoszcz-Piła. Według fragmentarycznych i nie do końca potwierdzonych informacji, w 1941 roku liczba przymusowo zatrudnionych w "Luftmunie" robotników wynosiła 1200 osób. Potem pojawili się także włoscy jeńcy. Od 1941 roku zakłady zaczęły pracować dla Luftwaffe. Montowano tu zapalniki, elaborowano bomby lotnicze. Ale w tajnej części zakładu pracowali wyłącznie Niemcy.
Samolociki i eksplozje
"Luftmuna" pracowała do stycznia 1945 roku, do wkroczenia do Bydgoszczy jednostek radzieckich i polskiej brygady pancernej. Co w tym czasie działo się na terenach zakładów możemy się jedynie domyślać. Do jednego z tajemniczych i niewyjaśnionych do dzisiaj zdarzeń doszło w nocy z 7 na 8 lutego. Z terenu "Luftmuny", do uszu Bydgoszczan, zaczęły dobiegać serie eksplozji.W mieście wybuchła panika. Plotkowano, że do zakładów przedarł się niemiecki oddział, żeby je zniszczyć. Bardziej prawdopodobna teoria mówi, że przez przypadek eksplozje wywołali Rosjanie. W styczniu 1945 roku Bydgoszczanin Marian Gil był jednym z kilku chłopców, którzy przedostali się na teren "tajnej Muny". Opowiada: - Tory kolejowe podchodziły pod skarpę, na której teraz stoją domy. Na końcu linii znajdował się betonowy plac. Około 80 metrów od niego były schrony. Weszliśmy tam. Zobaczyłem małe samolociki. Pamiętam, że się dziwiliśmy: samoloty, ale gdzie jest kabina pilota?
Seria zdjęć odsłania tajemnicę
Dziś wydaje się, że chociaż częściowo zagadka bydgoskiej "Luftmuny" została wyjaśniona. W archiwum w niemieckim Freiburgu kilka lat temu odnaleziono serię opisanych zdjęć. Były one ilustracją ćwiczeń przeprowadzonych w połowie 1944 roku podczas transportu latających bomb V-1 z Bydgoszczy do Zempin na Wyspie Uznam. Znany jest także jeszcze jeden dokument, z którego dowiadujemy się, że w Bydgoszczy zmontowano 30 innych V-1 i wysłano na poligon Heidelager w Bliźnie.- Z dokumentów wynika, że bydgoska "Luftmuna" była montownią V-1 - mówi Detlev Paul, niemiecki badacz i autor książek poświęconych hitlerowskim "cudownym broniom". Aktualnie, jedyne co pozostało z zakładów to betonowe pozostałości fundamentów, ledwo wyraźne nasypy kolejek wąskotorowych oraz trzy zasypane schrony. Na teren tajnej "Luftmuny" wciąż nie można wejść. Znajduje się tam jednostka wojskowa.
Koordynaty GPS (orientacyjne) - N53 08 55.8; E17 56 11.5
Maciej Kulesza i Wojciech Mąka
Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.
Artykuł pochodzi z kategorii: Militaria
Zobacz również
-
Wiedziałeś o tym, że twój wygląd świadczy nie tylko o tobie, ale także o firmie, która cię zatrudnia. Pracując dla niej reprezentujemy ją, jesteśmy jej wizytówką. więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Dziś w Interia.pl
-
Sport
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Polska Lokalna
-
www.rmf24.pl
-
Polska Lokalna
-
Polska Lokalna
-
Fakty
-
Polska Lokalna
Raporty specjalne
-
Samochody używane »
Motoryzacja -
Bramki miesiąca »
Sport -
Grill »
Smaker -
Gaz łupkowy »
Biznes -
Ślub i wesele »
Kobieta -
Trendy wiosna 2012 »
STYL.PL
-
-
Rekomendacje
- Teatry kraków - Kulturalny wieczór? Wybierz się do Bagateli, Teatru Słowackiego czy Groteski.
- Prezent na święta - Spraw radość bliskim. Największy wybór prezentów.
- Horoskop dzienny - Dowiedz się co mówi Twój horoskop dzienny!
- Adidas - Znajdź coś sportowego dla siebie. Adidas to szczytowa marka sportowej odzieży i akcesoriów sportowych.
- Polska - Najbardziej aktualne informacje z całego kraju i o kraju. Fakty, polityka, ciekawostki, kultura, sport. To wszystko i o wiele więcej.
- Teledyski - Lubisz oglądać zagraniczne klipy i teledyski rodzimych artystów? Nasz portal zgromadził dla Ciebie ogromną bazę teledysków, jest w czym...
- Upominki - Bądź oryginalny, wybierz coś niesamowitego dla Twoich bliskich.
- Kurtki zimowe - Nie marznij zimą. Ciesz się z białego szaleństwa bez ograniczeń.
- Łyżworolki - Lubisz aktywnie spędzać czas, a może jeszcze uwielbiasz jazdę na łyżworolkach? Zobacz koniecznie!
- NBA - Jesteś fanem NBA? Zobacz najświeższe relacje.
- Radio internetowe - Lubisz, kiedy gra Ci w uszach? Z naszym radiem internetowym będzie grało cały czas!
- GPW - Sprawdź najnowsze notowania giełdowe i bądź zawsze na bieżaco. Z nami giełda nie będzie już czarną magią.
- Randki - Masz dość bycia singlem, marzy Ci się znaleźć druga połówkę?
- Filmy dvd - Po co chodzić do kina? Największy wybór filmów dvd.
- Oferty pracy Kielce - Najciekawsze propozycje pracy w Kielcach. Znajdź coś dla siebie.
- Wyposażenie kuchni - Tylko dla Ciebie, tylko w najwyższej jakości.
- Praca nieruchomości - Oferty pracy w branży nieruchomości z całego kraju. Interesuje cię taka praca? Wstąp do nas i znajdź propozycję dla siebie.
- Internetowy marketing - Sprawdź naszą ofertę dotyczącą marketingu w sieci.
- Gra online - Pograj z kumplami w sieci, pokaż im na co Cię stać. Spotkajcie się w wirtualnym świecie.
- Odzież - Odmień swoją garderobę całkowicie i poznaj nową siebie.
- Oferty pracy Łódź - Najnowsze oferty pracy na terenie Łodzi. Tu znajdziesz pracę jakiej szukasz.
- Śmieszne filmy - Śmiech to zdrowie, a co doprowadza nas bardziej do śmiechu jak nie zabawne filmiki? Gwarantowany ubaw po pachy!
- Tv - Internetowa telewizja za darmo już w Twoim domu! Sprawdź to już dziś!
- Film - Zanim odwiedzisz kino sprawdź co warto obejrzeć.



























Wasze komentarze (35)
Dodaj komentarz~babariba -
Zgłoś do usunięcia Link
przed wojną mieliśmy wojsko na procesje i pielgrzimki wybuchła wojna uciekli - w Katyniu chcieli przeczekać ale nie wyszło !
~Iksjusz -
Zgłoś do usunięcia Link
Jest tam jeszcze jednostka wojskowa ? Może chłopaki w czasie wolnym od wart i strzelań ... montują nadal rakiety. Może je nawet dla draki wystrzeliwują ? A później czytamy w prasie o UFO nad Tatrami.
~tata -
Zgłoś do usunięcia Link
Der Frequenzverdoppler - podwajacz częstotliwości, a nie aparat o działaniu opartym na efekcie Dopplera.
~Polak -
Zgłoś do usunięcia Link
A nasi w tym okresie wojowali na konikach i z szabelkami.
~Wacław -
Zgłoś do usunięcia Link
Bo to mądry. Naród był i jest.
~Germanista -
Zgłoś do usunięcia Link
Niepoprawne skróty Nie piszemy "Verweltungswaffe". Poprawna nazwa powinna brzmieć "Vergeltungswaffe". Vergeltung to odwet a Verweltung to bzdura bo nie ma rzeczownika uświatowienie.
~Roman1964 -
Zgłoś do usunięcia Link
Historię o eksplozjach w 1945,w lesie między Czyżkówkiem a Osową Górą słyszałem od dziadków i rodziców. Obie rodziny mieszkały wówczas przy Żnińskiej i Łobżenickiej (dz.Czyżkówko). W całym rejonie wokół szyby wypadały z okien.
~Germanista -
Zgłoś do usunięcia Link
Nie ma w języku niemieckim rzeczownika "Amunition". Poprawnie jest "Munition". Porwana nazwa zakładu powinna brzmieć : "Luftmunitionsanstalt Bromberg". Skrót "Verweltungswaffe" jest bezsensowny. Powinno być "Vergeltungswaffe". Vergeltung to odwet a Vewweltung to uświatowienie? Kompletna bzdura.
~Życzliwy -
Zgłoś do usunięcia Link
Pocisk V1 był napędzany silnikiem pulsacyjno-odrzutowym paliwo nafta,wyrzutnia szynowa, V2 napędzany rakietowym paliwo ciekłe.Startował pionowo stał się podstawą budowy rakiet międzykontynentalnych i podboju kosmosu.ME262 silnik rakietowy paliwo stałe,startował z wózka nie miał podwozia silnik wynosił go na pewien pułap i lądował jak szybowiec na trawie
~Germanista -
Zgłoś do usunięcia Link
Błędy językowe autora Zgadzam się z Lloydem. Nie ma w języku niemieckim rzeczownika "Amunition". Powinno być "Munition" A więc pełna nazwa "Lutftnunitionsanstalt Bromberg" tak powinna wyglądać. "Luftamunitionsanstalt Bromberg nie jest poprawnym złożeniem.