-
-
Do krwi ostatniej
Najbardziej nieugiętych żołnierzy antykomunistycznego podziemia Służba Bezpieczeństwa wyłapywała jeszcze w latach sześćdziesiątych.
Instynkt komendanta
Z politycznej odwilży skorzystała ostatnia istniejąca lokalna struktura podziemna - Komenda Powiatu Bielsk Podlaski Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW), dowodzona przez podporucznika Zachariasza Tarnowskiego (pseudonimy "Kochanowski", "Słowian"). 12 listopada 1956 roku grupa żołnierzy NZW stawiła się w Prokuraturze Generalnej w Warszawie, gdzie złożyła broń.To, że Komenda Powiatu przetrwała tak długo w konspiracji, było zasługą Tarnowskiego. Gdy Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego przeprowadzało zapoczątkowaną w 1948 roku, zakrojoną na ogromną skalę międzynarodową operację "Cezary", która miała na celu kompromitację emigracji polskiej na Zachodzie oraz zniszczenie ostatnich struktur podziemia w kraju, do "Kochanowskiego" i jego ludzi dotarł tajemniczy człowiek. Podawał się za emisariusza V Komendy Wolności i Niezawisłości (WiN), który szukał kontaktów z działającymi jeszcze w tym rejonie strukturami podziemia i obiecywał przerzut na zachód Europy. Tarnowski wyczuł prowokację, zerwał wszelki kontakt z emisariuszem, którym okazał się były oficer NZW zwerbowany przez UB do operacji "Cezary".
"Kocioł" przygotowany przez SB
Żołnierze z Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) Komendy Powiatu Bielsk Podlaski na rozkaz komendanta zlikwidowali agenta i poinformowali o prowokacji bezpieki dowódcę VI Brygady Wileńskiej kapitana Kazimierza Kamieńskiego ("Huzara"), którego żołnierze również działali w okolicy.Niestety, on w to nie uwierzył i gdy dotarli do niego inni rzekomi wysłannicy Komendy WiN, spełnił ich polecenia. Wyjechał ze swoimi ludźmi do Warszawy, gdzie wpadł w przygotowany przez SB "kocioł". W 1953 roku w wyniku pokazowego procesu Kamieński i jego podkomendni zostali skazani na kary śmierci i straceni. "Kochanowskiemu" zaś i jego ludziom udało się przetrwać najgorszy okres stalinizmu i nie ponieść odpowiedzialności w chwili ujawnienia w 1956 roku.
Kontakty z Zachodem
Do oddziału PAS NZW Okręgu Rzeszów dowodzonego przez Adama Kusza (pseudonim "Garbaty", "Adam") bezpiece udało się wprowadzić aż dwóch agentów. Dysponowali oni radiostacją, podawali się za łączników utrzymujących kontakt z Wojskiem Polskim na Zachodzie. W rzeczywistości naprowadzali oddziały UB - Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na miejsca postoju partyzantów. Po pewnym czasie obaj radiotelegrafiści zostali rozszyfrowani i zlikwidowani. Niestety, zbyt późno.Dzięki ich informacjom oddział Kusza został okrążony w Lasach Janowskich. Partyzanci podjęli próbę przebicia się przez kordon funkcjonariuszy UB. Wśród nielicznych, którym to się udało, byli Michał Krupa (pseudonim "Wierzba") i Andrzej Kiszka ("Dąb"). Obaj ukrywali się od 19 sierpnia 1950 roku. Nie skorzystali z amnestii 1956 roku. Pomagali im chłopi - byli członkowie siatki terenowej NZW.
Osaczeni
Po wielu latach poszukiwań Służbie Bezpieczeństwa udało się w końcu ustalić miejsce, w którym ukrywał się Michał Krupa. 11 lutego 1959 roku funkcjonariusze SB i MO otoczyli gospodarstwo we wsi Kulna koło Leżajska. Dowódca operacji zaczął nawoływać Krupę, by ten wyszedł na zewnątrz i poddał się, bo w przeciwnym razie podpalą chałupę. Partyzant spełnił żądania, wiedząc, że szanse na przebicie są nikłe i że w domu znajduje się rodzina z dwojgiem małych dzieci.Znaleziono przy nim pistolet maszynowy PPSza, 350 sztuk amunicji, dwa niemieckie granaty i pistolet Vis. Sąd Okręgowy w Rzeszowie uznał go za pospolitego bandytę i skazał na 15 lat więzienia. Po kolejnej amnestii Krupa wyszedł na wolność w 1965 roku. Zmarł siedem lat później.
Bohater uważany za bandytę
Jego kolega z oddziału Andrzej Kiszka ukrywał się w specjalnie przygotowanym bunkrze w lesie. Miejscowa ludność dostarczała mu żywność. Ale i on został w końcu namierzony za sprawą konfidentów. 30 grudnia 1961 roku milicjanci po odkopaniu warstwy śniegu znaleźli właz do świetnie zamaskowanego bunkra koło wsi Huta Podgórna. Zdesperowany partyzant, wiedząc, że nie ma najmniejszych szans, oddał się w ręce SB.Wyrokiem Sądu Okręgowego w Lublinie został uznany za bandytę i skazany na dożywocie (prokurator domagał się kary śmierci). Następnie Sąd Najwyższy zmniejszył karę do 15 lat więzienia. Na wolność wyszedł w 1971 roku. W grudniu 1998 roku Sąd Wojewódzki w Lublinie oddalił po trwającej pięć lat rozprawie jego wniosek o unieważnienie wyroku z 1962 roku. Jest to tym bardziej niedorzeczne, że Kiszka został przez władze III RP odznaczony Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej, a 1 sierpnia 2007 roku otrzymał z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
Cena honoru
Wśród ostatnich partyzantów byli też i tacy, którzy nie dopuszczali myśli o procesie i uwięzieniu. Woleli umrzeć, niż dać się złapać. Wierzyli w rychły wybuch III wojny światowej i koniec rządów komuny w Polsce. Mowa o podporuczniku Stanisławie Marchewce (pseudonim "Ryba") i sierżancie Józefie Franczaku (pseudonim "Laluś").Marchewka, żołnierz Września, od 1940 roku działał w konspiracji na ziemi łomżyńskiej. Był uczestnikiem prowadzonej przez AK akcji "Burza" i dowódcą oddziału szturmującego więzienie UB w Grajewie w nocy z 8 na 9 maja 1945 roku. Ujawnił się w czasie amnestii dwa lata później, po czym zamieszkał w Łodzi, gdzie wiódł normalne życie. Tam odnalazła go bezpieka, której był potrzebny do namierzenia swojego wieloletniego dowódcy majora Jana Tabortowskiego (pseudonim "Bruzda"). Poszukiwany oficer był wieloletnim dowódcą i przyjacielem Marchewki.
"Ryba" dobił przyjaciela na rozkaz
"Ryba" dostał od UB ultimatum: albo dotrze do Taborowskiego i wskaże miejsce jego pobytu, albo czeka go długoletni pobyt za kratami. Marchewka dla niepoznaki przyjął warunki UB i późną jesienią 1952 roku nawiązał kontakt z grupą "Bruzdy". Natychmiast wyjawił majorowi plan bezpieki i dołączył do grupy Tabortowskiego. Wybierając lojalność wobec przełożonego, podpisał na siebie wyrok śmierci.Gdy w sierpniu 1954 roku podczas jednej z akcji ranny został major "Bruzda", "Ryba" dobił przyjaciela (na jego rozkaz) i przejął dowództwo oddziału. Grupa przeprowadzała sporadyczne wypady rekwizycyjne. W tym samym czasie UB w Łomży starał się pozyskać agentów z najbliższego otoczenia partyzantów. Udało się dotrzeć do siostry jednego z podwładnych "Ryby" i nawiązać kontakt z Tadeuszem Wysockim (pseudonim "Zegar"), który w zamian za nietykalność obiecał wydać swojego dowódcę.
W nocy z 3 na 4 marca 1957 roku "Zegar" i Wacław Dąbrowski ("Tygrys") opuścili bunkier w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego we wsi Jeziorko pod Łomżą, gdzie przebywał Marchewka. Wtedy do akcji wkroczyli żołnierze bezpieki. Szukali wejścia do bunkra, gdy nagle we włazie pojawił się "Ryba" i otworzył ogień do funkcjonariuszy. Niestety, pistolet Parabellum zaciął się i Stanisław Marchewka zginął po nierównej walce. Wewnątrz bunkra odnaleziono pokaźny arsenał, między innymi czeski rkm, karabiny maszynowe produkcji niemieckiej i radzieckiej, liczne pistolety i granaty. Ostatni walczący oficer Armii Krajowej 20 sierpnia 2009 roku został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.
Operacja "Pożar"
Życiorys ostatniego ukrywającego się z bronią w ręku żołnierza podziemia antykomunistycznego sierżanta Józefa Franczaka zasługuje na ekranizację. Był absolwentem Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, uczestniczył w walkach z Sowietami w 1939 roku, należał do Związku Walki Zbrojnej AK i WiN. Po dezercji z ludowego Wojska Polskiego od 1946 roku służył w oddziale kapitana Zdzisława Brońskiego ("Uskoka").Nosił pseudonim "Laluś", który nadano mu, gdyż zawsze dbał o wygląd. Uczestniczył w kilkudziesięciu akcjach zbrojnych, likwidował agentów bezpieki. Za każdym razem udawało mu się zmylić trop ścigających go milicjantów, funkcjonariuszy UB i żołnierzy LWP.
Gdy na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych struktury podziemia na Lubelszczyźnie przestały działać, a w lesie pozostały tylko małe grupki lub poszczególni partyzanci, Franczak był już żywą legendą wśród miejscowej ludności i zmorą dla władzy ludowej. Prokuratura gromadziła na niego materiały. A było tego dużo - kilkanaście wykonanych wyroków śmierci na zdrajcach i agentach, wiele spektakularnych akcji wymierzonych w "utrwalaczy władzy ludowej", liczne strzelaniny i ucieczki.
SB nie próżnowała
W 1951 roku bezpieka rozpoczęła operację "Pożar", która miała na celu schwytanie lub zabicie Franczaka. Ten jednak wciąż nie dawał się złapać. Po 1953 roku ukrywał się już samotnie u zaprzyjaźnionych gospodarzy i u rodziny. Gdy w 1956 roku władze PRL ogłosiły amnestię, poważnie rozważał wyjście z lasu i ujawnienie się. Udał się wówczas do jednego z lubelskich adwokatów z prośbą o radę. Godził się na ujawnienie, jeżeli dostanie w wyroku maksymalnie 15 lat więzienia. Mecenas odparł, że z taką kartoteką, tyloma zarzutami i taką legendą klient może spodziewać się tylko dożywocia, o ile wcześniej nie zginie "w niewyjaśnionych okolicznościach".Franczak uznał wtedy, że dekonspiracja nie ma sensu. Ukrywał się, zmieniając często miejsca pobytu. W pewnym momencie chciał sformalizować swój wieloletni związek z Danutą Mazur (z którego w 1958 roku urodził się syn Marek), lecz okoliczni księża odmawiali mu sakramentu z obawy przed esbecką prowokacją. Coraz bardziej lękał się o los osób dających mu schronienie. Tymczasem Służba Bezpieczeństwa nie próżnowała, zakładała podsłuchy w chałupach, werbowała kolejnych agentów.
Pośmiertnie odznaczony
"Laluś" wciąż jednak był nieuchwytny i co jakiś czas przypominał o sobie, a to porywając ambulans pocztowy, a to wdając się w strzelaninę z milicjantami. Za każdym razem wymykał się niezauważony, często zmieniał wygląd (zdarzało mu się przebierać za kobietę). Na początku 1963 roku SB odniosła sukces, werbując osobę z najbliższego otoczenia sierżanta. Agentem został kuzyn jego ukochanej, który otrzymał pseudonym operacyjny "Michał". Od tej pory SB czekała tylko na dogodną okazję, by dopaść "bandytę".20 października 1963 roku "Michał" doniósł, że widział Franczaka jadącego na motorze należącym do Wacława Becia. Dzień później grupa SB - ZOMO otoczyła gospodarstwo we wsi Majdan oddalonej o 21 kilometrów od Lublina. Gdy funkcjonariusze zbliżyli się do zabudowań Becia, wyszedł z nich Franczak, udając rolnika zmierzającego na pole. Esbecy nie dali się zwieść i ruszyli w pościg. Wywiązała się strzelanina, w której poległ ostatni żołnierz antykomunistycznego podziemia. Zwłoki bohatera zabrano, a jego rodzina przez 20 lat nie znała miejsca pochówku. Synowi Markowi dopiero w III RP pozwolono nosić nazwisko ojca. W 2008 roku sierżant Franczak został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Jakub Nawrocki
Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.
Artykuł pochodzi z kategorii: Militaria
Zobacz również
-
Budzisz się w ciągu nocy lub wstajesz niewyspany? To znak, że już najwyższy czas zmienić podejście do snu. Wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad, aby poprawić jego jakość. więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Na początku stycznia 1972 roku w skrzynce pocztowej na... więcej
-
Dziś w Interia.pl
-
Sport
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Polska Lokalna
-
www.rmf24.pl
-
Polska Lokalna
-
Polska Lokalna
-
Fakty
-
Polska Lokalna
Raporty specjalne
-
Samochody używane »
Motoryzacja -
Bramki miesiąca »
Sport -
Grill »
Smaker -
Gaz łupkowy »
Biznes -
Ślub i wesele »
Kobieta -
Trendy wiosna 2012 »
STYL.PL
-
-
Rekomendacje
- Mapa polski - Wybierasz się w podróż do zakątków Polski, jakich jeszcze nie znasz? Sprawdź nasza mapę Polski!
- Oferty pracy Rybnik - Tutaj znajdziesz najlepsze oferty pracy z Rybnika. Nie zwlekaj! Nowe stanowisko już na Ciebie czeka!
- Sandały - Najlepsze na letnie upały, najpiękniejsze na Twojej stopie.
- Oferty pracy Toruń - Praca w Toruniu czeka na Ciebie. Wystarczy kliknąć!
- Gogle narciarskie - Ochronią Cię przed wiatrem, deszczem i śniegiem. Nie możesz o nich zapomnieć przed wyjściem na stok.
- Horoskop - Wierzysz, że wszystko zapisane jest w gwiazdach? Sprawdź nasz horoskop, i dowiedz się co Cię czeka w przyszłości.
- Prezenty na walentynki - Bo "kocham Cię", to czasami za mało…
- Zdjęcia - Podziel się pięknem z innymi.
- Praca księgowość - Najnowsze oferty pracy w dziale księgowości tylko tutaj. Ciekawa praca dla księgowych z całej Polski.
- Zabawki - Spraw swojemu dziecku radość na jaką zasługuje. Podpowiemy Ci jak to zrobić.
- Sukiennice - Najstarsze miejsce handlowe w Krakowie, przyciąga turystów świecidełkami i souvenirami.
- M jak miłość - Śledzisz zawzięcie każdy odcinek? Sprawdź co nowego słychać u Twoich ulubionych bohaterów.
- Gorset - Kobiety o tali osy to obiekt westchnień wszytskich mężczyzn. Chcesz do nich należeć?
- Zabawki drewniane - Oferujemy bezpieczne, wykonane z drewna najwspanialsze zabawki dla Twojego dziecka.
- Oferty pracy finanse - W naszym serwisie znajdziesz pracę w branży finanse o jakiej marzysz. Zajrzyj!
- Fotoblog - Pokaż inną stronę siebie.
- Program TV - Nie wiesz co obejrzeć w telewizji? Zaglądnij na nasz program tv.
- Nike - Marka Nike jest obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. Wprowadź się w świat produktów firmy Nike.
- Teksty piosenek - Znajdziesz tu teksty wszystkich piosenek, tych najnowszych, a nawet już dawno zapomnianych.
- Kursy walut - Tu sprawdzisz najszybciej i najdokładniej najnowsze kursy walut.
- Słownik angielsko-polski - Chcesz sprawdzić pisownię, poznać znaczenie słowa, frazy? Nasz słownik angielsko polski Ci to ułatwi.
- Poczta - Ludzie list piszą…? Dziś ludzie piszą maile dlatego już dziś korzystaj z naszej darmowej poczty internetowej!
- Pogoda - Pogoda lubi być zmienną, nie pozwól aby Cię zaskoczyła!
- Euro 2012 - Wszystko co tylko chcesz wiedzieć o mistrzostwach Europy w piłce nożnej Euro 2012 Polska-Ukraina.



























Wasze komentarze (28)
Dodaj komentarz~emeryt -
Zgłoś do usunięcia Link
Ja teraz walcze z falszywa demokracją .Czy też kiedyś dostane medal?
~prawdziwy polak -
Zgłoś do usunięcia Link
ten serwis to oszustwo zamieściłem komentarz ze dwie godziny temu jeszcze go nie ma a nie używałem jakichś niecenzuralnych słów
~Ślązok -
Zgłoś do usunięcia Link
Dziękuję, że piszecie o tych naszych cichych Bohaterach!
~Cyryl -
Zgłoś do usunięcia Link
To byli zdesperowani bandyci i złodzieje. Taki element należy bezwzględnie i zawsze eliminować z życia społeczeństwa. Czas zaprzestać robienia z nich bohaterów.
~PRAWDZIWY POLAK -
Zgłoś do usunięcia Link
Ci którzy słuzyli tamtemu systemowi to byli zwyczajni tchórze i kombinatorzy którzy dla swietego spokoju to nawet swoje dzieci by sprzedali. Ci ludzie o których jest ten artykuł to byli bochaterowie którzy mieli odwagę się przeciwstawić większość z was jeśli były by takie czasy jak wtedy to nawet tych komentarzy by sie bało zamieścić.Więc powinniśmy być wdzięczni takim ludziom a nie krytykować ich jeszcz bo ci co ich potępiaja to podejrzewam ze są najwięksi tchórze
~babariba -
Zgłoś do usunięcia Link
w czasie wojny dekownicy, po wojnie strzelali w plecy frontowym żołnierzom !
~Y -
Zgłoś do usunięcia Link
Likwidował zdrajców-pewnie też także tych sowieckich agentów co brali ziemię po reformie rolnej. Albo też tych zdrajców Polski co mu nie dawali schronienia, jedzenia i ładniejszych córek... Tacy też walczyli z komuną...
~rocznik 43 -
Zgłoś do usunięcia Link
przykro mi ale w latach 60 byłem już zdecydowanie dorosły więc jeżeli to byli żołnierze podziemia i partyzanci to część z nich trwa do dzisiaj..Masa,Kiełbasa,Dziad, samodzielna brygada Wołomin itp. Rozumiem ludzi rozbitych i pokaleczonych przez wojnę ale nawet w rzewnych artykułach warto zachować umiar.
~młody -
Zgłoś do usunięcia Link
Głupie gadanie! "żołnierze antykomunistycznego podziemia"?! A z kim niby ci "żołnierze" walczyli? Zabicie sołtysa czy chłopa popierającego komunistyczną władzę, to jeszcze nie żołnierska walka, a co najwyżej terroryzm!
~tata -
Zgłoś do usunięcia Link
Jak czytam to zbojow z podchala bylo wiecej.No i wszystkie,ogniste,uchonorowane.A moze tak zastanowic sie troszeczke nad ta pseudo bochaterszczyzna.Ostatnio jasnie pan Jarek ktory zawsze stal tam gdzie AK,chce na sile laczyc i jednoczyc wszystkich polakow a tu takie kwiatki z lamusa.