Reklama

  •  

    CASA - koń roboczy armii

Katastrofa CASY wywołała dyskusje na temat jakości tego samolotu. Eksperci są jednak zgodni - to jeden z najbezpieczniejszych transportowców na świecie. Faktycznie, poza ciasnotą, nie można tym maszynom nic zarzucić.

Zdjęcie

CASA w bazie lotniczej Talil (okolice starożytnego Uhr) w Iraku. Lato 2005 r./fot. Marcin Ogdowski
CASA w bazie lotniczej Talil (okolice starożytnego Uhr) w Iraku. Lato 2005 r./fot. Marcin Ogdowski
CASY należą do klasy średnich samolotów transportowych, tymczasem w naszej armii wykorzystywane są do utrzymywania mostów powietrznych z kontyngentami stacjonującymi 3-4 tys. km od kraju. Daleko im do efektywności samolotów-gigantów typu Galaxy, czy chociażby Herkulesów, ale "jak się nie ma co się lubi...". Zwłaszcza, że CASY to samoloty nowoczesne (prototyp oblatano zaledwie 11 lat temu), kupowane bezpośrednio od producenta, nie zaś pozyskiwane od sojuszników, kilkunasto czy kilkudziesięcioletnie maszyny.

Surowy transportowiec

Reklama

Pierwsze samoloty tego typu trafiły do Polski latem 2003 roku. Dla dziennikarzy zajmujących się wojskiem zorganizowano wówczas specjalny pokaz. Z Warszawy do podkrakowskich Balic przelecieliśmy cieszącym się sławą niezwykle awaryjnej maszyny, rządowym JAK-iem 40. Jak się spodziewaliśmy, przejście z Jaka do CASY okazało się skokiem w inną rzeczywistość. Mniejsza o parametry techniczne - "surowy" transportowiec, po prostu, był maszyną dużo wygodniejszą od przestarzałej salonki.

Już wówczas nie brakowało opinii, że Polska najpierw powinna kupić większe Herkulesy. Na te jednak, po komercyjnych cenach, nie było nas stać, wiadomo zaś było, że w ciągu najbliższych kilku lat otrzymamy od Amerykanów używane C-130. Do tego czasu CASY miały zaspokoić transportowe potrzeby naszej armii, przejmując zadania coraz bardziej wysłużonych, poradzieckich AN-ów. Aż do wczoraj hiszpańskie maszyny spisywały się wyśmienicie, choć często używano ich nie do końca zgodnie z przeznaczeniem.

Przerzuciły tysiące ludzi

Mowa oczywiście o długodystansowych lotach do Iraku czy Afganistanu. Malutkie CASY przerzuciły tam tysiące żołnierzy i tysiące ton zaopatrzenia, zyskując miano koni roboczych polskiej armii. Lot CASĄ do Iraku zajmuje 8-11 godzin w jedną stronę - dla porównania, Galaxy, którym leciałem do Iraku z Wrocławia, pokonał ten dystans w 4.5 godziny. W drodze powrotnej z reguły konieczne jest międzylądowanie w Turcji czy Bułgarii. Jeszcze dłuższe są loty do Afganistanu - trwają około 14-15 godzin (Tu-154 leci tam 5.5-6 godz.).

Niewielkie samoloty ładuje się do granic możliwości. Umocowane na środku kadłuba skrzynie, torby czy plecaki zajmują tyle miejsca, że osoby siedzące na krzesełkach desantowych opierają o nie głowy. To zresztą jedyna pozycja, w której można w CASIE spać - chyba że miało się szczęście usiąść w normalnym fotelu, w przedniej, pasażerskiej części samolotu (niestety, bardzo krótkiej). O faktycznym przeznaczeniu CASY świadczy również... toaleta. Długi lot na Bliski Wschód wymaga racjonalnego podejścia do kwestii spożycia płynów, by nie okazało się, że nie mamy ich gdzie oddać.

Na razie ich nie zobaczą

Te mankamenty nie zmieniają jednak faktu, że wojskowi misjonarze bardzo sobie CASY cenią. Przerzuty większej liczby żołnierzy odbywają się z reguły samolotami czarterowanymi, jednak to CASY zabierają mniejsze grupki, dosyłane w trakcie trwania danej rotacji. To CASY obsługują rekonwalescentów i żołnierzy, którzy z rozmaitych powodów musza dostać się do kraju, to dzięki nim wreszcie do naszych baz trafia poczta, paczki od rodzin, czy polskie jedzenie wysyłane z okazji rozmaitych świąt. Teraz, przynajmniej przez kilkanaście dni, tych małych niebieskich samolotów stacjonujący na Bliskim Wschodzie żołnierze nie zobaczą...

Marcin Ogdowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Militaria

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Planujesz zakup broni? Uważaj!

    Bez względu na to, czy korzystamy z broni w celach zawodowych, czy sportowych musimy zadbać o bezpieczeństwo. Oddanie niekontrolowanego strzału może kosztować kogoś życie. Granica pomiędzy... więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 172

Reklama

Wasze komentarze (22)

Dodaj komentarz

Bezmyślność

~obser -

Dobrze, że ta bezmyślność kadry nie spowodowała ofiar wśród szarych żołnierzy. Jak na ironię losu po kursie o bezpieczeństwie lotów, podejmują lot w skrajnie trudnych warunkach. Wystarczyło odrobinę rozsądku. Sprzęt do naprowadzania samolotów prawdopodobnie już skorodował i nie da się go uruchomić.

Jeżeli juz usprawnia sie sztukę zabijania ludzi,

~anwir -

to trzeba być konsekwentnym do końca , a nie zatrzymywać się na etapie po którym należałoby sukcesywnie zmniejszać liczbę osób w służbach obronnych kraju i decydujących lub mających wpływ na wydatki zbrojeniowe a tym samym nie mieli by takiej siły przebicia i mogły by się zmniejszać wydatki na zbrojenia a w końcu mogło by dojść do globalnego pokoju. Takim pierwszym etapem było wynalezienie broni palnej, na skutek czego zrezygnowano z łuków , mieczy itp. Drugim etapem było wynalezienie transportu mechanicznego, więc zrezygnowano z konnicy. Na obecnym etapie na wyposażeniu są rakiety , więc bez sensu jest utrzymywanie innych wojsk poza rakietowymi , a więc niepotrzebne są wojska zmechanizowane czy lotnictwo. I pomyśleć jakie to by były oszczędności i o ile by wzrósł dobrobyt reszty społeczeństwa.

a to dobre!!!

~savoy -

casa to kon pociagowy dla zołnierzy!!!????? no to swietnie taki kon tez sie moze czasem zezlic na kierujacego!!! a czemu nie?!?!?! no i prosze jak znalazł tragedia gotowa?!?!? ha ha niezgadzam sie z ta załoba narodowa!! jak ginie samolot pełen zwykłych osob to wtedy niezabardzo sie zarzadza załobe!!! i najlepsze podnosi sie stopnie załonierzom a ludzie otrzymali cos kiedy!!!! nie zauwazyłem nigdy!!!!paranoja!!!

Polityka w Casie!

~The observer! -

Nie politykowujcie sprawy tak dużo! Jako żołnierze to powieni kiedyś zginąć za Ojczyznę! 20 osób to bardzo mała liczba równająca do tych codzienie zdechną w Iraku czy we Aghanie. A pytanie do wszystkich ludzi, PIS cieszy się czy płaka gdy by PO było w tej Casie? I odwrotne pytanie! I polski naród znowu żałoba!

Katastrofa CAS-y to niewatpliwie tragedia...Ale

~Trotyl JW 4395 -

Jednakże dziwią mnie te wszystkie spekulacje i hipotezy na temat jej przyczyn.Pierwsza z nich zakłada,że piloci wyłączyli system ILS i wykonywali podejście ,które jest (co oczywiste)trudniejsze niż wtedy gdy system jest włączony.Po co mieli by to robić?Media twierdzą ,że samolot zahaczył o wierzchołki drzew...Czy piloci,którzy byli tak doświadczeni,mieli wylatane tyle godzin,popełnili by tak trywialne błędy podczas procedury lądowania?!(w końcu okresla sie ich mianem Elity Polskiego Lotnictwa!)Hipoteza druga-czytałem ,że niektórzy eksperci upatrują przyczyn katastrofy w niekorzystnych prądach powietrznych(oczywiście jest na to fachowe określenie,ale jako laik w kwestii meteorologii nie będę sie nad tym rozwodził...)Hipoteza trzecia-zawiniła maszyna.Jak nowa maszyna(zdaniem jednego z Oficerów Jednostki W Mirosławcu-samolot transportowy ,który ma 1,5 roku służby w Armii przechodzi dopiero swój wiek niemowlęcy ,gdzie silniki były świeżo po przeglądzie)może spaść na ziemie z przyczyn technicznych?! Hipoteza czwarta-Oblodzenie płatowca.Do tej pory te samoloty wykonywały loty na duzo wiekszych dystansach i nic sie nie działo(most powietrzny z Afganistanem i Irakiem).Więc dlaczego teraz to sie wydarzyło?!Hipoteza Piąta_o której nikt nie mówi,bo byłby to wstyd dla Wojska Polskiego i kompromitacja...Byłem żołnierzem służby zasadniczej w jednostce lotniczej (śmigłowce transportowe Mi-8,Mi-17).Podczas Święta Lotnictwa cała kadra dowódcza jak i oficerowie,podoficerowie-pili non stop...Nawet nie podstawili autobusów-gdy sie rozjeżdżali do domów.Do czego zmierzam..W wojsku się piło,pije i będzie sie pić...Nie zmienia tego ani kontrole Żandarmerii Wojskowej,ani wizyty ministrów..itp.Oczywiście niższi rangą mają prz...ne w przypadku przyłapania pod wpływem ...Ale Oficerów,czy tym bardziej-jak w tym przypadku wysokich rangą Dowódców nie skontroluje nikt...Tym bardziej ,że są w swoim gronie-wszyscy się znają (sa prawie jak rodzina).Wiadomo,że nie s..a się we własne gniazdo...do tego dochodzi brawura,pycha i przeświadczenie,że Asom Przestworzy nic nie grozi-wszystko to wspomagane Promilami...Oczywiście dla Wielu z was mój komentarz będzie być może obrażliwy -za co z góry pragnę przeprosić.Nienawidzę,kiedy Media i wojsko zniekształcają prawdziwy być może obraz wydarzeń,robiąc z nas wszystkich tępe i niczego nieświadome Marionetki... Myślę,że tak mogło być...

Szukaja czarnej skrzynki !

~ŻW -

Ciekawe to bardzo ze szukaja czegos czego najprawdopodobniej nie ma ! A przepisy wojskowe mowia ze nie ma obowiazku wyposazenia w rejestratory lotu maszyn wojskowych takich jak lotnictwo taktyczne i logistyka ze wzgledu na bezpieczenstwo powodzenia dzialań. Za jakis czas i tak zwala na pilotów bo im juz nic nie zaszkodzi. A ze rodziny tych co zgineli nie beda mialy za co zyc ani zadnego odszkodowania nie dostana to inna bajka. Mam w rodzinie pracownikow wojska i wiem jakie tak sa obyczaje. KOLESIOSTWO I KRYCIE WPADEK. CALE NASZE WOJSKO JESZCE NA ZASADACH PRL-u dziala ni cie przez te lata nie zmienilo. Moze ktos to przeczyta i w koncu wezmie sie za czyszczenie kadry z mataczy.

udawactwo

~ganzallein -

w kółko to samo-czarne znaczki w TV,spikerzy na czarno,miny smutne ,udają ze sie przejmują,podobnie politycy-juz to przerabialiśmy,myślicie ze ktos wam uwierzy?Tylko Polsat robi olewkę i daje komedie haha

Dodaj komentarz