-
-
Najdziwniejsza katastrofa kolejowa w Polsce
Dokładnie 34 lata temu w jadący z Pragi do Moskwy "pociąg przyjaźni" wjechała pod Wrocławiem polska lokomotywa. Do dziś nie wiadomo dlaczego tak się stało, ani ilu ludzi tak naprawdę zginęło.
Dziwne manewry
W czasie, gdy składający się z elektrowozu, WARS-u i sześciu wagonów sypialnych pociąg wyjeżdża ze stacji Wrocław Główny, w oddalonej o 15 km Długołęce Grzegorz Zastrożny wraz z pomocnikiem - Andrzejem Trelą - manewrują kierowaną przez siebie lokomotywą spalinową ST43-268. Kolos o wadze blisko 120 ton miał zostać, zgodnie z poleceniem wydanym przez dyżurnego ruchu ze stacji Długołęka, przestawiony na inny tor. Tak, by nie blokował przejazdu pociągu zmierzającego do Moskwy.
Spalinowóz jednak nie zjeżdża na boczny tor. Ustawia się dokładnie na tym samym szlaku, po którym z prędkością 100 km/h pędzi od strony Wrocławia "pociąg przyjaźni". ST43-268 zamiast zatrzymać się przed nastawnią, rusza i cały czas przyspiesza niebezpiecznie zbliżając się do składu "Praha Express".
"Luzak" na torach
Gdy dyżurny ruchu z Długołęki orientuje się, że tzw. luzak, czyli lokomotywa bez składu, "ucieka" ze stacji natychmiast próbuje go skierować na inny tor. Jest jednak za późno, gdyż spalinowóz minął ostatni rozjazd kilka sekund temu. Poinformowany telefonicznie o sytuacji kolega z nastawni Wrocław Psie Pole, która znajduje się wzdłuż trasy przejazdu pociągu pospiesznego, też nie może nic zrobić. Skład jadący do Moskwy minął rozjazd kilka sekund temu.Kolejarze próbują jeszcze zatrzymać pędzące na siebie maszyny sygnałem "stój", nadanym zarówno chorągiewką, jak i trąbką. Bezskutecznie. Dyżurni ruchu choć już wiedzą, że za kilka minut wydarzy się katastrofa, nie mogą nic zrobić, by zatrzymać lokomotywy.
Śmierć w ramionach taty
Gdy na łuku szlaku kolejowego biegnącego między Wrocławiem a Długołęką maszyniści obu lokomotyw orientują się, że znajdują się na jednym torze, na uniknięcie tragedii jest już za późno. Kilka minut po godzinie 8. ciężki spalinowóz ST43-268 wbija się z prędkością około 80 km/h w jadącą 100 km/h lokomotywę elektryczną EU07-115 ciągnącą wagony do Moskwy.
Maszyna, która uciekła po niewłaściwym torze ze stacji Długołęka została odrzucona aż na 40 metrów i natychmiast stanęła w płomieniach. Wózki spalinowozu wbiły się w lokomotywę elektryczną. Siła zderzenia była tak olbrzymia, że z elektrowozu została tylko kupa blachy. Gdyby nie napis "EU07-115", pochodzący z bocznej ściany maszyny, trudno byłoby powiedzieć, czym niegdyś było to kłębowisko stali. Pośród rozerwanych strzępek maszyny ratownicy znajdą zwłoki 11-letniego Jacka Stellmacha wtulonego w ciało taty. Najprawdopodobniej na sekundy przed zderzeniem mężczyzna przytulił syna mocno do siebie, tak jakby chciał go osłonić własnym ciałem...
Ludzkie szczątki
Na miejscu katastrofy zjawiają się coraz to nowi ludzie. Są już milicjanci, SOK-iści, strażacy, kolejarze... Są też esbecy, którzy przyglądają się każdemu, kto może zachowywać się podejrzanie. Szczelnym kordonem otaczane są wagony radzieckie. Prawie natychmiast esbecy zaczynają węszyć, kto może stać za katastrofą. Podejrzewany jest sabotaż, działanie obcych służb... Wszak, to "pociąg przyjaźni".Ciała (a raczej to, co z nich zostało) z wagonu WARS-u i polskiego wagonu sypialnego (a raczej z tego, co z nich zostało) cały czas wyciągają pracownicy pogotowia i specjalnego pociągu ratunkowego, który przyjechał od strony Wrocławia.
- To był szok. Tam nie było nic. To było zmiażdżenie, szczątki ludzkie były zawinięte na silniku. To jest nie do opisania. Zwłoki porozrzucane, jęki... - będzie wspominać po latach katastrofę Wojciech Kukiełka, który przyjechał z załogą pociągu ratunkowego.
Pasażerowie i obsługa dwóch polskich wagonów, które znajdowały się zaraz za elektrowozem składu "Praha Express" nie mieli zupełnie żadnych szans. Zginęli zmiażdżeni przez tony stali: lokomotywy EU07-115 z jednej strony i solidnych rosyjskich wagonów z drugiej.
Ratownicy cały czas układają ciała obok jednej z rosnących nieopodal miejsca tragedii brzóz. W sumie zwłok, przykrywanych prześcieradłami zabranymi z wagonów sypialnych, milicjanci doliczyli się 11: dwóch maszynistów ST43-268, maszynisty EU07-115 ze swoim synem, dwóch konduktorów z WARS-u, kierownika pociągu międzynarodowego oraz 4 pasażerów, w tym matkę z dwiema córkami. Rannych naliczono natomiast 15.
Jak było naprawdę?
Katastrofa kolejowa, która miała miejsce przed 34 laty pod Wrocławiem uważana jest za najdziwniejszą w dziejach polskiego kolejnictwa. Ówczesna władza postarała się, by szybko o niej przestano mówić. A jeśli nawet temat się przewijał w mediach, to powtarzano wyłącznie oficjalną wersję: 11 zabitych, 15 rannych.
Na czele specjalnie powołanej komisji mającej na celu wyjaśnienie przyczyny wypadku stanął sam ówczesny mister komunikacji Tadeusz Bejm. Bardzo szybko ustalono, że winnymi tragedii są Grzegorz Zastrożny i Andrzej Trela, maszyniści spalinowozu ST43-268. Zignorowali oni sygnały wydawane przez dyżurnego ruchu i wbrew zakazom wyjechali na szlak po niewłaściwym dla kierunku ruchu torze. A dlaczego to zrobili? Tego nie wie nikt. Prokuratura umorzyła śledztwo, gdyż dwie osoby, które mogły odpowiedzieć na to pytanie zginęły w płomieniach palącego się na łące spalinowozu.
Pytań w sprawie katastrofy jest jednak dużo więcej. Przede wszystkim, nie wiadomo ile tak naprawdę osób zginęło. Oficjalne dane są często podważane, gdyż straty w ludziach wydają się być zaskakujące niewielkie, jak na tak duży wypadek. Co więcej, świadkowie zdarzenia wspominają o śmigłowcach Armii Czerwonej, które wylądowały na łąkach w pobliżu poskręcanych wagonów. Miały zabrać pasażerów wyciągniętych z ostatnich, a więc radzieckich wagonów, i odlecieć w nieznane miejsce.
Kwestionowana jest także liczba osób, które zostały poszkodowane w katastrofie. Nieoficjalnie mówi się, że rannych było nie 15, ale nawet 40 osób. Zupełnie nieznana jest natomiast liczba rannych i zabitych wśród Rosjan, którzy stanowili większość pasażerów pociągu międzynarodowego. Być może faktycznie życie ocaliła im mocna konstrukcja wagonów i nie odnieśli oni większych obrażeń. Skoro rzeczywiście tak było, po co więc przyleciały śmigłowce Armii Czerwonej?
Wypadek czy sabotaż?
Na to, zasadnicze jak się wydaje, pytanie pewnie nigdy nie otrzymamy odpowiedzi. Bezpieka starała się dociec, czy wykolejenie "pociągu przyjaźni" nie jest przypadkiem aktem sabotażu: obserwowane były pogrzeby i stypy ofiar katastrofy. Wcześniej bardzo długo przetrzymywano zwłoki, które wydano rodzinom dopiero krótko przed pogrzebami. Esbecy inwigilowali także kolejarzy, maszynistów, dyżurnych ruchu... Nikomu jednak nie przedstawiono zarzutów.
Dziś nikt nie odpowie już na pytanie, dlaczego załoga spalinowozu ST43-268 nie zareagowała na żaden z sygnałów nadawanych przez dyżurnych ruchu. Dlaczego Grzegorz Zastrożny i Andrzej Trela nie zatrzymali maszyny, gdy mijali dyżurnego ruchu machającego flagą oraz następnego podającego komendę "stop" trąbką? Nie widzieli? Nie słyszeli? Dźwięk trąbki, jak potem ustalono w toku śledztwa, słyszeli zarówno mieszkańcy okolicznych domów, jak i kierowcy przejeżdżających w pobliżu samochodów. Nie wiadomo także dlaczego "luzak" pędził szlakiem po niewłaściwym torze i to w dodatku z prędkością dwa razy większą niż zwykle.
Wiadomo natomiast, że katastrofa nie wpłynęła na poprawę bezpieczeństwa na kolei. Jeszcze przez lata lokomotywy nie wyposażano w radiotelefony (choć podnoszone są głosy, że znajdowały się one od dawna w kolejowych magazynach). O tzw. radio-stopie, urządzeniu pozwalającemu dyżurnemu ruchu na zdalne zatrzymanie składu, w ogóle nie myślano. Bezpieczeństwem podróżnych zaczęto się przejmować dopiero po tym, jak 19 sierpnia 1980 r., pod Otłoczynem, w największej katastrofie kolejowej w powojennej Polsce, zginęło 65 osób.
MW
Wypowiedź Wojciecha Kukiełki pochodzi z dokumentu "Uciekająca lokomotywa", zrealizowanego przez TVP na temat katastrofy kolejowej sprzed 34 lat.
Artykuł pochodzi z kategorii: Historia
Zobacz również
-
Metamorfoza niemieckiej armii wykonującej zadania logistyczne i stabilizacyjne w bojową armię ekspedycyjną ma się dokonywać przez najbliższe pięć-osiem lat. więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Dziś w Interia.pl
-
Motoryzacja
-
Motoryzacja
-
Kobieta2
-
Euro 2012
-
Sport
-
Sport
-
Motoryzacja
-
Sport
-
Euro 2012
-
Sport
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
Raporty specjalne
-
Samochody używane »
Motoryzacja -
Bramki miesiąca »
Sport -
Grill »
Smaker -
Gaz łupkowy »
Biznes -
Ślub i wesele »
Kobieta -
Trendy wiosna 2012 »
STYL.PL
-
-
Rekomendacje
- Buty piłkarskie - Najlepszy wybór korków do grania w piłkę nożną. Sprawdź koniecznie!
- Tango 12 - Replika oficjalnej piłki na Euro 2012. Piłka Tango 12 została zaprezentowana po raz pierwszy w Kijowie.
- Śmieszne zdjęcia - Odlotowe filmiki, zabawne teksty - świetna zabawa na Fishki.pl
- Oferty pracy Poznań - Strona zawiera oferty pracy ze wszystkich branż w Poznaniu.
- Radio Internetowe - Lubisz, kiedy gra Ci w uszach? Z naszym radiem internetowym będzie grało cały czas!
- TV - Internetowa telewizja za darmo już w Twoim domu! Sprawdź to już dziś!
- Fryzury - Na Twojej głowie panuje artystyczny nieład? Ujarzmij go już dziś! Dowiedz się jakie są najmodniejsze fryzury i jak pielęgnować włosy.
- Sport - Sport to zdrowie - każdy Ci to powie! To mówi też nasza strona - sprawdź i zobacz na własne oczy!
- Kursy walut - Tu sprawdzisz najszybciej i najdokładniej najnowsze kursy walut. Aktualne kursy dolara, euro i franka szwajcarskiego.
- Erotyka - Nudy w sypialni? Pragniesz nieco ożywić swoje życie erotyczne? Nasza strona pokaże Ci, co naprawdę w Tobie drzemie!
- Gry - Jeśli gry to Twoja pasja i od zawsze byłeś ich wielkim fanem, zagraj razem z nami, gwarantujemy Ci świetną zabawę!
- Program TV - Nie wiesz co obejrzeć w telewizji? Zaglądnij na nasz program TV.
- Pogoda - Pogoda lubi być zmienną, nie pozwól aby Cię zaskoczyła!
- Gry online - Jeśli lubisz gry online to strona przeznaczona właśnie dla Ciebie!
- Lotto - Tu znajdziesz najświeższe, nowe wyniki losowania lotto i dużego lotka.
- Mapa Polski - Wybierasz się w podróż do zakątków Polski, jakich jeszcze nie znasz? Sprawdź nasza mapę Polski!
- Słownik angielsko-polski - Chcesz sprawdzic pisownię, poznać znaczenie słowa, frazy? Nasz słownik angielsko polski Ci to ułatwi.
- Sennik - Pragniesz poznać znaczenie swoich snów? Umozliwi Ci to nasz najobszerniejszy w sieci sennik internetowy!
- Filmy - Kochasz oglądać filmy? Nasza strona to prawdziwa uczta dla kazdego kinomaniaka!
- Horoskop - Wieszysz, że wszystko zapisane jest w gwiazdach? Sprawdź nasz horoskop, i dowiedz się co Cię czeka w przyszłości.
- Życzenia urodzinowe - "Sto lat" to za mało? Tu znajdziesz moc oryginalniejszych życzeń urodzinowych i nie tylko!




























Wasze komentarze (117)
Dodaj komentarz~Daniel (syn maszynisty Andrzeja Treli) -
Zgłoś do usunięcia Link
Niewiele pamiętam z tamtych czasów, miałem zaledwie 3 latka. Po długim czasie zaczęło do mnie docierać, co się naprawdę wydarzyło i jaki ma i będzie miało w przyszłości to wpływ na moje życie. Nie rozmawiam z nikim o tym, ale bardzo często rozmyślam, jaki był mój Ojciec. Na zdjęciach widać, że bardzo nas kochał: mamę i braci. Rodzina zawsze dobrze go wspominała. Pewno był dobrym człowiekiem. Ja nie pamiętam, może jedno, dwa zdarzenia związane z Nim. Niewiele. Ponoć jestem taki jak On. Wczoraj wydarzyła się w Polsce kolejna katastrofa kolejowa i wspomnienia powróciły. Nie sądzę, aby mój Tata chciał kogokolwiek zabijać, a już na pewno nie matkę z córkami, czy syna z ojcem. Kto by chciał? Nie sądzę nawet, że był winny, chociaż tak osadzono. Ktoś musiał być winny, więc najlepiej niech to będzie nieboszczyk, nie będzie się bronił. Pomimo to, jest mi bardzo przykro, że Go straciłem, choć ledwo Go znałem. Przykro mi, że w skutek zbieżności zdarzeń tyle rodzin ucierpiało. Tyle rodzin straciło swoich bliskich. Uszanujcie to i powstrzymajcie się od głupich komentarzy.
~motyl -
Zgłoś do usunięcia Link
Przyczyną było polskie niedbalstwo. Prawdopodobnie maszyniści spalinowozu byli pijani. Mieli tylko przestawić lokomotywę i nic więcej. Nikt nich w pojeździe nie sprawdzał więc dlaczego nie mieliby się napić. Typowe polskie niedbalstwo, obecnie widoczne choćby przy budowie dróg.
~Mariola Stalmasinska. -
Zgłoś do usunięcia Link
Pamietam foskonale ta katastrofe.Mieszkalam wowczas we Wroclawiu i mialam rodzine w Dlugolece.Slyszalam rowniez o tej Polce ktora zginela z dwoma corkami ,to byla znajoma mojej rodziny,Jechala ona z trzema corkami do Moskwy,jedna przezyla.Dodatkowym dramatem bylo to,ze ojciec byl powaznie chory na raka i wkrotce zmarl pozostawiwszy jedyna corke sama.Prawda jest ze na pogrzebie byli jacys nieznani podejrzni ludzie(Wszak Dlugoleka to malutka miejscowosc i wszyscy sie znaja)Juz wtedy mowiono,ze ofiar bylo o wiele wiecej.Ale to juz historia moze zagadkowa. jesli uczynili to jacys " kamikadze " z premedytacja to nbyl to czyn potworny.
~mmarek -ian -
Zgłoś do usunięcia Link
Czemu ma służyć wypisywanie takch bredni . Czyżby to była dalsza część robienia polskiej młodzieży wody z mózgu . Wszystko tam , służy obrażaniu tak kolejarzy jak i osób prowadzących śledztwo podkreślając że bezpieka , że sebecy " , że dywersja itd. Po pierwsze , kto miał się tym zająć , ksiądz z pobliskiej parafii , po drugie , to była zwykła katastrofa kolejowa , Co prawda wtedy jakiekolwiek katastrofy były bardzo rzadkie , bo stan torowisk był prawidłowy ( maszyniści jechali ponad 100 km , a jak jadą teraz 33 lata później , bez konserwacji torów ) . Podawanie tego w sensacyjny sposób , że kikukrotnie wszystkie przedsięwzięcia , ze strony kolei były spóźnione o kilka sekund , to czysta paranoja . Jest to niewątpliwa pochwała ówczesnych kolejarzy i PKP ale bardzo zakamuflowana ,a nawet podana jako zarzut . W obecnych czasach gdy , spóźnienia sięgają kilku godzin , takie spotkanie na trasie nigdy by się nie zdarzyło , a poza tym , który ze składów osiągnął by ponad 100km/h . A wytłumaczenie jest dziecinnie proste aż za proste dla tępaka . Do lokotywy spalinowej dorwało się dwóch półgłopków , coś im się popieprzyło we łbach i postanowili się przejechać , albo wypróbować po naprawie na trochę dłuższym dystansie spalinówkę . To że był to Pociąg Przyjażni , to prawdpodobnie czysty przypadek , ale sama wycieczka była atrakcyjna , opłacalna , za darmo ,bez wiz i mile widziana przez gospodarzy . Obecne " Samoloty Przyjźni " do USA , są tego zaprzeczeniem . Najpierw trzeba błagaćo wizę w kraju , potem jakiś podejrzliwy burak w Ameryce , półanalfabeta , zadaje nam mnóstwo drażliwych pytań , typu , jakie mamy upodobania damsko -męskie , czy mamy za co przeżyć, i czy czasem nie przyjechalliśmy żebrać . Na zakoczenie , po rewizji osobistej , często do naga i z macaniem po tyłku i jajkach , możemy być : albo wpuszczeni do " Kraju Przyjaźni " albo zapakowani z powrotem i wywaleni na pysk do Polski z adnotacją w papierach do wiadomości na cały świat . Jakoś to co napisałem na końcu nie zainteresowało redaktora , ani go nie oburzyło , a próbował nieudolnie przemycić temat zamachu na POCIĄG PZYJAŹNI .
~ZB -
Zgłoś do usunięcia Link
mogli przecież wyłączyć zasilanie linii : elektrowóz by się zatrzymał .
~marek -
Zgłoś do usunięcia Link
Eu07?? Ja na obrazku widzę EP07. Jeśli reszta artykułu jest równie "szczegółowa" to aż strach...
~fg -
Zgłoś do usunięcia Link
mister kumunikacji... no no no...
~jiujhniujni -
Zgłoś do usunięcia Link
W 1994 ukończyłem technikum kolejowe (trakcja elektryczna) i nigdy nie słyszalem w szkole ani na praktykach a takim urządzeniu, które pozwala dyspozytorowi zatrzymać lokomotywę zdalnie, w dodatku spalinową (no bo elektryczną można pozbawić zasilania na danym odcinku).
~łączność -
Zgłoś do usunięcia Link
Nawet teraz nie dałoby się zatrzymać luzaka - radio-stop maszynista może wyłączyć. Dzięki krótkofalówkom można by jednak zatrzymać i ewakuować pociąg. Zastanawiająca jest więc sprawa radiotelefonów, które ponoć leżały w magazynach. Kolejarze zdawali sobie raczej sprawę jakie to jest udogodnienie więc myślę, że ktoś mógł blokować wydawanie urządzeń - wojsko, bezpieka, Armia Czerwona?
~ściśle t. -
Zgłoś do usunięcia Link
- widać po 1 nie macie pojęcia o pewnych sprawach i piszecie bzdety - po 2 w tym pociągu jechały osoby a bynajmniej jedna która była ważna , jak na tamte czasy .... - po 3 czy aby na pewno maszyniści lokomotywy byli żywi .... - po 4 nie wiele osób wie o co chodziło , a to i tak nie wasza sprawa ! - tragedią była na pewno śmierć dziecka , a przejawem miłości i bezsilności ojca rodzica zostało tylko to by go przytulić - i nieuki czasy lub lata 70 to dla was S-F więc nie piszcie bzdurnych komentarzy urodzeni po 89 roku