Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Najbardziej szokująca zbrodnia dekady

Dokładnie 78 lat temu, 1 marca 1932 r., z domu Charlesa Lindbergha - jednego z pionierów lotnictwa - porwano dziecko. Za uprowadzenie i zamordowanie malutkiego Charlesa juniora skazano na śmierć człowieka. Do dziś nie ma pewności, czy był to prawdziwy sprawca...

Charles Lindbergh Jr. nie doczekał swoich drugich urodzin...
Charles Lindbergh Jr. nie doczekał swoich drugich urodzin... /AFP

Charles Lindbergh, który zasłynął pierwszym w historii samotnym przelotem z Ameryki do Europy bez międzylądowań, cieszył się ogromną popularnością, tak w USA, jak i na całym świecie. Nazywany przez ówczesne media "idolem XX wieku", rozpalał wyobraźnię głodnych podniebnych przygód Amerykanów. Relacje z jego kolejnych lotów przysparzały mu fanów. Niestety, Lindbergh wyjątkowo boleśnie odczuł także negatywne następstwa popularności.

Porwany we śnie

Jak co wieczór, także i 1 marca 1932 r. Betty Gow, niańka 20-miesięcznego Charlesa Lindbergha Jr., kładła spać dziecko Charlesa i Anny w łóżeczku. Była godzina 20, gdy panna Glow wyszła z pokoju syna Lindberghów na drugim piętrze nowej posiadłości rodziny w miejscowości Hopewell, w stanie New Jersey. Lindbergh, pracujący w swoim gabinecie, dokładnie pod pokojem syna, usłyszał około 21.30 podejrzane dźwięki. Nie zareagował, bo był przekonany, że to odgłosy z kuchni.

Zniknięcie dziecka z łóżeczka jako pierwsza zauważyła Betty Gow, która zajrzała do pokoju małego Charlesa około godziny 22. Zaniepokojona niańka pobiegła do matki dziecka, a gdy się okazało, że i przy niej go nie ma - do ojca. Małego Charlesa nie było przy żadnym z domowników. W pokoju na drugim piętrze Lindbergh, oprócz pustego łóżeczka, znalazł białą kopertę, a w niej list z żądaniem 50 tys. dolarów okupu za syna. Gdy wybiegał z pokoju małego Charlesa po sztucer, dostrzegł, że okno jest otwarte, a na podłodze znajdują się liczne ślady ubłoconych butów. Przeszukanie okolicznych zarośli nie przyniosło jednak efektu. Około 22.30 do domu Lindbergh'ów przyjechali pierwsi policjanci.

Charles Lindbergh Ojciec juniora, Charles Lindbergh za sterami "Spirit of St-Louis" /AFP

Tajemniczy porywacz

O sprawie porwania syna asa przestworzy mówili wszyscy. Dziennikarze rozpisywali się o Charlesie Jr. przez wiele dni, mnożąc tylko hipotezy. Opinia publiczna czekała na efekty śledztwa prowadzonego przez policję i służby federalne przez cztery dni. Setkom oficerów nie udało się w tym czasie ustalić jednak nic poza tym, że sprawca wszedł do pokoju dziecka po drabinie własnej roboty, którą znaleziono niedaleko posiadłości Lindberghów. Pomoc w szukaniu małego Charlesa deklarowali wszyscy - nawet Al Capone zza krat zapewniał, że chce i może pomóc. Za informacje, gdzie znajduje się dziecko, władze New Jersey wyznaczyły 25 tys. dolarów nagrody, Lindbergh powiększył ją o dalsze 50 tys., co na ówczesne czasy było ogromną sumą.

W końcu, po czterech dniach od porwania, przyszedł do Anny i Charlesa Lindbergha list wysłany z nowojorskiego Brooklynu. Jego autor zapewniał kulawą angielszczyzną (z błędami ortograficznymi i gramatycznymi napisany był także pierwszy list), że dziecko żyje, ale teraz żąda za nie 70 tys. dolarów okupu.

Po kilku dniach do rezydencji w Hopewell przyszedł trzeci list - jego autor podwyższył okup do 100 tys., bowiem - jak argumentował - "w sprawę zaangażowana została policja". Pieniądze miały zostać przekazane na jednym z nowojorskich cmentarzy. W imieniu rodziny miał się tym zająć John F. Condon. Ten 72-letni emerytowany nauczyciel zgłosił się do Lindbergha deklarując chęć pomocy i z własnej kieszeni dołożył tysiąc dolarów do nagrody za wskazanie miejsca pobytu dziecka.

Nim doszło jednak do przekazania okupu. Condon spotkał się na cmentarzu z mężczyzną, który był autorem listów, w celu ustalenia szczegółów wymiany. Mężczyzna, który prosił, by zwracać się do niego "John", zapewniał, że dziecko jest bezpieczne i obiecał przysłać dowód swojej prawdomówności. Mężczyzna nie był śledzony, bo Lindbergh nie poinformował policji o spotkaniu Condona z "Johnem".

Bestialsko zabity tuż po porwaniu

Zgodnie z obietnicą, 16 marca 1932 r. Condon otrzymał paczkę ze śpioszkami, które Lindbergh bez problemu rozpoznał. Dwa tygodnie później przyszedł kolejny list - porywacze byli gotowi do przyjęcia okupu.

Condon spotkał się na cmentarzu z mężczyzną, który mógł być "Johnem" z poprzedniego spotkania, ale 72-letni emeryt takiej pewności nie miał. Condon poinformował mężczyznę, że rodzina była w stanie zebrać tylko połowę kwoty ustalonego okupu. "John" zgodził się na 50 tys. dolarów i przekazał Condonowi informację, że dziecko jest na stateczku "Nelly" znajdującym się u wybrzeży Massachusetts. Niestety, nigdzie nie było statku o takiej nazwie.

Zwłoki 20-miesięcznego Charlesa Lindbergha Jr. odnaleziono 12 maja 1932 r. niedaleko posiadłości rodziny w Hopewell. Na rozkładające się szczątki dziecka, rozszarpane przez zwierzęta, natrafił jeden z kierowców, który zatrzymał się w lesie za potrzebą.

Sekcja wykazała, że dziecko zostało zabite w noc porwania uderzeniem w głowę, które spowodowało złamanie podstawy czaszki oraz krwotok wewnętrzny.

Tożsamość zwłok potwierdzili Lindbergh i panna Gow na podstawie uzębienia, zachodzących na siebie palców u prawej stopy oraz ubrania. Ciało Charlesa Lindbergha Jr. zostało skremowane i rozsypane na wybrzeżu. Lindbergh senior nigdy potem nie mówił już o synu.

Bruno Hauptmann Bruno Hauptmann, który został skazany za porwanie i morderstwo Charlesa Lindbergha Jr. /AFP

Znakowane banknoty

W dalszym ciągu trwało jednak policyjne śledztwo, które wspierali agenci federalni. Okup, jaki wypłacono za małego Charlesa, został przekazany w postaci 10-dolarowych banknotów, tzw. gold certificates (mających pokrycie w złocie), które do 1 maja 1933 r. należało wymienić na zwykłe dolary. Policja miała nadzieję, że porywacze postanowią wymienić dużą ilość pieniędzy na jeden raz, co dawałby szanse ich zidentyfikowania. Pieniądze zapłacone z życie małego Charlesa (numery banknotów spisano), wypływały jednak w małych ilościach co pewien czas na terenie Nowego Jorku.

18 sierpnia 1934 r. w jednym z banków na Bronksie znalazł się 10-dolarowy banknot z puli wypłaconej w ramach okupu. Zanotowany na nim był numer rejestracyjny pojazdu. Policjanci ustalili, że numer zapisał pracownik stacji benzynowej na Manhattanie, bowiem kierowca, który nim płacił za benzynę, wydawał mu się bardzo podejrzany.

Trop zaprowadził policję do Bruno Hauptmanna - niemieckiego imigranta i stolarza. W jego domu i szopie znaleziono 15 tys. dolarów, którymi zapłacono za wolność syna Lindbergha. Hauptmann zarzekał się, że pieniądze odnalazł przypadkowo w rzeczach jego niedawnego wspólnika - Isidora Fischa. Niedawnego, gdyż zmarł on 29 marca 1934 r., krótko po powrocie do Niemiec.

Wyrok pod presją

Po aresztowaniu Hauptmanna znów całe Stany Zjednoczone żyły informacjami dotyczącymi Charlesa Lindbergha Jr. Choć w trakcie całego procesu niemiecki imigrant zaprzeczał, że to on porwał a następnie zabił dziecko Lindberghów, to dowody i zeznania świadków wskazywały właśnie na niego.

Prokurator zarzucał Hauptmannowi, że drabina, którą przystawiono do okna rezydencji Lindberghów, została zrobiona z desek pochodzących ze strychu domu niemieckiego imigranta. Charakter pisma podejrzanego i osoby piszącej listy z żądaniami okupu zgadzały się. W trakcie procesu Hauptmanna pogrążały nie tylko zeznania świadków, ale także on sam - nie potrafiąc racjonalnie wyjaśnić niektórych faktów.

Werdykt ławy przysięgłych, biorąc pod uwagę olbrzymia presję społeczną, nie mógł być inny - Bruno Hauptmann został skazany na śmierć na krześle elektrycznym. Wyrok wykonano 3 kwietnia 1936 r.

Porwanie, śledztwo i proces wyglądały tak:

Skazano niewłaściwa osobę?

Niemiecki stolarz do samego końca utrzymywał, że jest niewinny. Nie zmienił zdania nawet wtedy, gdy proponowano mu, że za przyznanie się do winy jego kara zostanie zamieniona na dożywocie. A może rzeczywiście był niewinny?

Do dziś nie dało się tego wykluczyć. Gdy zbadano sprawę ponownie (co tak naprawdę uczyniło kilka niezależnych od siebie osób), okazało się, że Hauptmannowi można udowodnić tylko to, że posługiwał się pieniędzmi, którymi zapłacono okup.

Pozostałe dowody można łatwo podważyć. W ekspertyzie grafologa wykorzystanej w procesie nie uwzględniono bowiem możliwości, że pismo, jakim posługiwał się autor listów, tylko naśladowało charakter pisma Hauptmanna. Jak po latach udowodniono, pismo było nienaturalnie pogrubiane i zaokrąglane - dokładnie tak, jakby ktoś chciał się na kimś wzorować. Co więcej, nie ma pewności, że drabina użyta w porwaniu była zrobiona z dokładnie tych samych desek, które znajdowały się w domu stolarza. Poza tym... miał on szopę pełną drewna.

Zeznania świadków także mogą być łatwo odrzucone. Charles Lindbergh zeznał w sądzie, że głos osoby, która odbierała okup, to głos Hauptmanna. Żeby to stwierdzić as lotnictwa musiałby mieć także świetny słuch, bowiem jedyne słowa, jakie usłyszał od mężczyzny odbierającego okup, to: "Hey, doctor" (Lindbergh przyglądał się Condonowi przekazującemu okup). Co więcej, od czasu wręczenia pieniędzy tajemniczemu mężczyźnie, do chwili, gdy po raz pierwszy Lindbergh usłyszał głos Hauptmanna, upłynęły dwa lata. Także Condon, który w sądzie grzmiał, że to właśnie stolarz uprowadził i zabił dziecko, a potem jeszcze odebrał okup, nie potrafił go rozpoznać na policyjnym okazaniu. Natomiast jeszcze inny mężczyzna, który rzekomo widział Hauptmanna w pobliżu rezydencji Lindberghów, był ślepy...

Wedle obecnej wiedzy, najbardziej prawdopodobnym sprawcą porwania Charlesa Lindbergha Jr. był Isidor Fisch. Zapewne to także on zabił dziecko, a potem pisał listy z żądaniem okupu, by w końcu go odebrać. Bruno Hauptmann mówił zatem prawdę. W porwanie i morderstwo został wrobiony...

Marcin Wójcik

ródło informacji: INTERIA.PL

Więcej o:
zbrodnie,
śmierć,
sprawca,
john,
zabójstwo,
zeznania,
porwanie,
bruno,
okup,
dziecko

Dodatki

 

  • Lot (3)
    (2010-03-01 18:46)
    ~kadet80

    Chciałbym aby autor tego tekstu zwrócil uwage na fakt, że rok wczesniej to Polak pierwszy przelec...

  • Isidor... i wszystko jasne...
    (2011-01-22 23:20)
    ~wam

    To nas starszy brat w wierze.

  • Co to za forma ???? DOKŁADNIE zupełny bezsens.
    (2010-08-09 09:09)
    ~ya

    Co to za forma ???? DOKŁADNIE zupełny bezsens.

  • Piekarz
    (2010-03-01 21:59)
    ~b

    Charles Lindbergh. Czy to on lubił Hitlera? Dziacka zaś wielka szkoda. To zbrodnia nie do wybacze...

  • Porwanie (1)
    (2010-03-01 14:58)
    ~Paweł

    Ojciec juniora wypisz wymaluj FRYCZ JAN

  • Najbardziej szokująca zbrodnia dekady? (2)
    (2010-03-01 09:57)
    ~małyczłowiek

    Mój ojciec, który w 1939 roku miał 12 lat i był de facto dzieckiem opowiadał mi nieraz jak on odb...

    • Amen
      (2010-03-01 19:03)
      ~janek

  • Niezły scenariusz na książkę ale szkoda, że
    (2010-03-01 18:08)
    ~urszuly

    t6o jednak same życie.....

  • a co na to (1)
    (2010-03-01 15:28)
    ~slawek

    zwolennicy kary śmierci

  • kto
    (2010-03-01 16:44)
    ~jaaaaa

    no i mcie teraz los

  • jaaaa
    (2010-03-01 16:43)
    ~jurek

    dokładnie jak w filmie!!!!

  • dziecko
    (2010-03-01 16:41)
    ~jagna

    jak mozna było zabic niwinnego czlowieka:((((<br />
    a bandyta został wolny jak ptak:(((((((

  • CSI
    (2010-03-01 14:52)
    ~ANNNNNNNN

    CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku. Lubię ten serial więc wierzę a nikt mi nie zabroni że być m...

  • Dekady????????
    (2010-03-01 14:15)
    ~Dekagram

    Dekada (gr. déka dziesięć) - słowo oznaczające pewien czas. Najczęściej słowa dekada używa się dl...

  • Najbardziej szokująca zbrodnia dekady
    (2010-03-01 14:12)
    ~POLAK

    Dekady???Czyli dziesięciolecia?Ale którego???

  • Szok dekady
    (2010-03-01 13:58)
    ~hoWGh

    Później już nic tak w latach 30 nie zaszokowało, ani naloty dywanowe na Hiszpanię, ani obozy konc...

  • był niemcem i to wystarczyło. amerykanie
    (2010-03-01 12:52)
    ~zz2

    sa znani z tego ,że ulegają powszechnym sugestiom......a latach 60-70 mnóstwo uchodźców ...

  • Bardzo ciekawy artyuł (2)
    (2010-03-01 07:56)
    ~Piętaszek

    to prawda, emigrant nie zamordował tego dziecka, dziecko żyje zostało porwane i wychowane przez l...

  • zupełnie (1)
    (2010-03-01 06:59)
    ~asymetria

    jak w Polsce!

  • Najbardziej szokująca zbrodnia dekady
    (2010-03-01 11:13)
    ~amen

    "Najbardziej szokująca zbrodnia dekady" - KU-PA SMIECHU ALE SWEGO NALEŻY OCZYSZCZAĆ ZA WSZELKĄ CE...

  • Dekady??
    (2010-03-01 09:46)
    ~mm

    A ja chciała bym poczytać o najsławniejszej bitwie dekady "bitwie pod Termopilami" . A no i o naj...


Informacje dodatkowe