Długa i kręta droga Polski do sojuszu
Sypiący się pod koniec lat 80. ubiegłego wieku blok wschodni skłaniał do szukania sojuszników na Zachodzie. Polska nawiązała stosunki dyplomatyczne z NATO w marcu 1990 r., kiedy to Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, złożył pierwszą oficjalną wizytę w kwaterze głównej sojuszu w Brukseli. Jeszcze w tym samym roku NATO uznało, że Układ Warszawski nie stanowi już realnego zagrożenia i zaproponowało państwom na wschodzie Europy współpracę militarną. Nie oznaczało to bynajmniej członkostwa tych krajów w Pakcie, ani nawet wstępnych rozmów na ten temat. Zachód bał się bowiem zadrażniać stosunków z coraz słabszym, ale jeszcze gotowym do podjęcia nieprzewidywalnych działań, ZSRR.1 lipca 1991 r. rozwiązany został Układ Warszawski, a dwa dni później prezydent Lech Wałęsa zapewniał ówczesnego sekretarza generalnego NATO Manfreda Wörnera, że "pragniemy jednej, bezpiecznej Europy, a jej gwarancje znajdują się w NATO". Kilka miesięcy później - wypowiadający się w tym samym tonie - premier Jan Krzysztof Bielecki zgłosił na forum Rady Atlantyckiej wniosek o przyjęcie państw środkowoeuropejskich do NATO, które upatrywały w nim gwarancję bezpieczeństwa i suwerenności. Pomimo sprzecznych oczekiwań, co do przyszłego członkostwa nowych krajów w sojuszu, odbieranych tak przez nie same, jak i państwa zachodnie, NATO dało sygnał, że chce rozszerzyć się o kraje z Europy Środkowej i Wschodniej. W marcu 1992 r. Wörner oświadczył wręcz, że "drzwi do NATO są otwarte".
Moskwa daje wolną rękę
USA, grające w Pakcie Północnoatlantyckim przysłowiowe "pierwsze skrzypce", przyjęły początkowo bardzo zachowawczą postawę w sprawie przyjęcia Polski i pozostałych krajów z byłego bloku wschodniego do NATO. Znaczącą zmiana nastąpiła w 1993 r., po deklaracji rosyjskiego prezydenta Borysa Jelcyna (z której jednakże wycofał się po kilku dniach), że Moskwa nie będzie się sprzeciwiać udziałowi Polski w żadnej organizacji, w tym także w NATO. Prezydent Wałęsa krótko po spotkaniu z Jelcynem poinformował sekretarza generalnego NATO, że członkostwo w sojuszu jest priorytetem polskiej polityki zagranicznej. Niedługo później prezydent USA Bill Clinton zapewniał, że rozszerzenie NATO nie jest kwestią "czy", ale "kiedy i jak". Sugerował jednocześnie, że powinno ono nastąpić w 1999 r., w 50. rocznicę utworzenia NATO.Sprawy polskiego członkostwa w sojuszu nabrały tempa. W lutym 1994 r. premier Waldemar Pawlak podpisał dokument o włączeniu Polski do programu "Partnerstwo dla Pokoju" - rodzaju swoistej poczekalni do pełnoprawnego członkostwa w Pakcie. Test zakończył się pozytywnie, bowiem Polska była jednym z trzech krajów (obok Czech i Węgier), które otrzymały zaproszenie do negocjacji członkowskich. W październiku 1997 r. były one już zakończone. Rozpoczął się natomiast proces ratyfikacji polskiego, czeskiego i węgierskiego członkostwa przez każdego sygnatariusza Traktatu Północnoatlantyckiego. Jako pierwsza proces ten zakończyła Kanada, natomiast ostatnim krajem, który złożył dokumenty ratyfikacyjne była Holandia.
Polska dała radę... w stopniu minimalnym
Pod koniec 1998 r., minister obrony Janusz Onyszkiewicz poinformował rząd, że Polska spełnia wyznaczone jej przez NATO minimalne wymagania wojskowe i może zostać formalnie przyjęta do sojuszu. Była to podstawa do ratyfikacji Traktatu Północnoatlantyckiego przez Polskę. 17 lutego 1999 r., Sejm przegłosował ustawę upoważniającą prezydenta do podpisania Traktatu miażdżącą przewagą głosów: 409 - za, 7 - przeciw, co sami posłowie przyjęli owacją na stojąco. Dzień później prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisał przyjętą przez Sejm ustawę i 26 lutego 1999 r. wraz z prezydentami Czech i Węgier ratyfikował Traktat. Było to równoznaczne ze zgodą tych państw na przystąpienie do Paktu Północnoatlantyckiego.12 marca 1999 r. w Independence w stanie Missouri - rodzinnej miejscowości prezydenta Harry'ego S. Trumana, amerykańskiego prezydenta, który walnie przyczynił się do powstania NATO - miało miejsce przekazanie dokumentów ratyfikacyjnych trzech nowych państw członkowskich na ręce amerykańskiej sekretarz stanu - Madeleine Albright. W imieniu Polski dokonał tego Bronisław Geremek, ówczesny minister spraw zagranicznych minister.
Złożenie dokumentów, które było równoznaczne z formalnym przyjęciem Polski, Czech i Węgier do struktur NATO, wyglądało tak:
Na test lojalności wobec NATO nowe kraje nie musiały długo czekać. Kilka dni po ich formalnym przyjęciu sojusz, po raz pierwszy w swojej historii, zaangażował się w konflikt zbrojny. 11-tygodniowa powietrzna ofensywa na Jugosławię miał skłonić Serbów do zaprzestania blisko sześcioletnich prześladowań ludności albańskiej w Kosowie. Polska wywiązała się ze zobowiązań sojuszniczych udostępniając samolot transportowy do przewozu pomocy humanitarnej oraz wystawił kontyngent w ramach sił KFOR.
Przystąpienie do Paktu Północnoatlantyckiego wymagało przeprowadzenia głębokich zmiany w strukturze polskiego wojska. Armia została nie tylko wyposażona w nowy sprzęt, ale zmieniono także jej strukturę. Biorąc pod uwagę wymagania nowoczesnego pola walki, rozwijano jednostki szybkiego reagowania. Armię przystosowano również do wypełniania obowiązków względem sojuszników, m.in. pełnienia służby w ramach rozmaitych operacji NATO, np. w Afganistanie. By użycie polskiego wojska poza granicami państwa było możliwe, konieczna była zmiana prawa. Ustawowo zagwarantowany został także poziom wydatków na obronność, który musi wynosić wartość 1,95 proc. PKB rocznie.
Marcin Wójcik









~asd
jakby przyszło co do czego, to byśmy mieli powtórkę z 1939 roku. a przepraszam dzięki temu, nato ...
~gsd
ił w tym artykule.
~szukający odpowi...
sprawy - co Pan wiesz, jak jest coś źle to Pan powiedz a nie rób z tego tajemnicy wywiadu i agen...
~Elf
bo wybuchła wojna ze światowym terroryzmem... a my się staraliśmy na maksa... przez to musieliśmy...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »