Reklama

  •  

    Kanibale są wśród nas!

Niegdyś ludy prymitywne spożywały w celach rytualnych ciała wrogów. W obecnych czasach kanibalizm to przede wszystkim zakazana przyjemność, przedmiot kulinarnej i seksualnej rozkoszy zbrodniarzy-dewiantów.

Zdjęcie

Zabijanie innych ludzi po to, by zjeść ich ciała, to wciąż tabu.../rys. Włodzimierz Bludnik /Śledztwo
Zabijanie innych ludzi po to, by zjeść ich ciała, to wciąż tabu.../rys. Włodzimierz Bludnik
/Śledztwo
Kanibalizm jest jednym z ostatnich tabu współczesnego świata. Osobnicy jedzący mięso innych istot ludzkich przerażają i wzbudzają obrzydzenie. Są to zwykle seryjni mordercy, jak Rosjanin Andriej Czikatało, jeden z najniebezpieczniejszych zabójców świata (miał na koncie ponad pięćdziesiąt ofiar), czy Ed Gein, amerykański zwyrodnialec, który gustował w przeprowadzanych na własną rękę ekshumacjach.

Często jednak podobnym skłonnościom hołdują zwyczajni, szarzy ludzie, mający pracę, rodzinę, prowadzący na pozór normalne życie - wielu z nich oddaje się swej "pasji" tylko w teorii, przekopując biblioteki i internet w poszukiwaniu wytłumaczenia własnego popędu. Niektórzy - jak niemiecki informatyk Armin Meiwes - przekraczają w końcu granicę i kosztują ludzkiego mięsa. Czasem wystarczy jedna próba, niekiedy apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Kawałek nieprzyjaciela

Aby spróbować zrozumieć zjawisko współcześnie występującego kanibalizmu, trzeba cofnąć się w czasie. Wzbudzająca powszechne potępienie i odrazę praktyka zjadania osobników w obrębie własnego gatunku - podobnie jak kazirodztwo czy pedofilia - ma wbrew pozorom bogatą historię. I powoduje liczne - także naukowe - kontrowersje.

Reklama

Zaskoczony Krzysztof Kolumb wspominał o mieszkańcach Karaibów, dla których spożywanie ludzkiego mięsa było czymś naturalnym. Ich potomkowie twierdzą, że spostrzeżenie słynnego odkrywcy to jedynie mit, czysta fantazja, niemająca żadnego oparcia w rzeczywistości (przyczyn tego kłamstwa dopatrują się w obowiązującym od początku XVI wieku hiszpańskim prawie, na mocy którego niewolnikiem mógł zostać tylko ten, kto w niewoli będzie żyć w lepszych warunkach niż na wolności; rzekomy kanibalizm wydaje się więc dobrym wytłumaczeniem "humanitarnego" niewolnictwa). Ale doniesień o podobnych praktykach - na terenie Afryki, Nowej Gwinei, Chin, Nowej Zelandii, a nawet Europy - odnotowano znacznie więcej...

W mięsie odwaga

Przyczyn ludożerstwa upatrywano najczęściej w prymitywnych wierzeniach. Zjedzenie fragmentu ciała wroga, zabitego podczas walki, miało przekazać zwycięzcy najlepsze cechy pokonanego, przede wszystkim jego odwagę. Kanibalizm często łączono właśnie z wojną ? zjadanie przedstawicieli wrogiego plemienia to przecież symboliczny pokaz dominacji, bezsporny dowód wyższości nad przeciwnikiem.

Wciąż brakuje dowodów pozwalających jednoznacznie stwierdzić, czy jakiekolwiek społeczności rzeczywiście regularnie i na tak dużą skalę uprawiały ludożerstwo, czyli antropofagię. Wielu naukowców twierdzi wręcz, że informacje o masowym zjadaniu ludzkich ciał przez członków prymitywnych plemion są wyssane z palca, a ich rozpowszechnianie miało często służyć za usprawiedliwienie praktyk kolonialistów, bezwzględnie eksploatujących obróconych w niewolników tubylców.

Tyle historia. Czasy współczesne obfitują w przykłady udokumentowanych przypadków kanibalizmu - procederu tym bardziej budzącego grozę, że wynikającego nie z tradycyjnych, symbolicznych obrzędów, ale ze zwyczajnej, zwierzęcej potrzeby.

Zdjęcie

Issei Sagawa w swoim domu w Tokio. /AFP
Issei Sagawa w swoim domu w Tokio.
/AFP

Piękna i bestia

Działo się to na początku lat 80. ubiegłego wieku. Japończyk Issei Sagawa wyruszył do Europy, aby znaleźć kobietę. I to nie byle jaką. Białą, dobrze zbudowaną. Smaczną.

Pieniądze zamożnych i wpływowych rodziców oraz dobre wyniki w nauce umożliwiły Sagawie studiowanie we Francji, na paryskiej Sorbonie. Nie namyślał się długo, spakował się i wyruszył w podróż, która miała zmienić jego życie, a także zakończyć inne.

W Paryżu poczuł się jak mały chłopiec w wielkim sklepie z zabawkami. Niemal na każdym kroku materializowały się jego fantazje: na ulicach, na uniwersyteckich korytarzach, w domach handlowych i restauracjach widywał dorodne, białe kobiety o pięknych, krągłych kształtach.

Uwagę Japończyka przyciągała szczególnie jedna dziewczyna. Pochodząca z Holandii i studiująca na tej samej uczelni Renee Hartevelt miała długie jasne włosy, pełne usta i wielkie oczy. Stanowiła wcielenie marzenia Sagawy o kobiecie idealnej, tak różnej od niego samego - niskiego, schorowanego i brzydkiego.

Różnice w kulturze

Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że, jako osobnik mało atrakcyjny, nie ma najmniejszych szans na zbliżenie się do tej dziewczyny. Spróbował więc innego rozwiązania. Rozmawiał z Renee o literaturze, o różnicach między europejską i azjatycką kulturą, o sztuce i muzyce. Kiedy udało mu się zdobyć jej zaufanie, postanowił posunąć się o krok dalej. Zaprosił młodą Holenderkę do swojego paryskiego mieszkania. Mieli razem podyskutować, pouczyć się. I zjeść kolację. Renee przystała na tę propozycję, nie wiedząc, że sama będzie służyć za posiłek.

Kiedy Hartevelt pojawiła się na umówionym spotkaniu, gospodarz zaprosił ją do stołu, a sam udał się do kuchni. Chwilę później stał już za kobietą, trzymając w rękach strzelbę. Pociągnął za spust, broń wypaliła z hukiem. Kobieta padła martwa na podłogę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Strona główna

Zobacz również

  • Tak daleko do miłości

    Czego nie chce usłyszeć od kobiety i co kupiłby zamiast pierścionka zaręczynowego? O(d)powiada Andrzej Sołtysik, dziennikarz, filmoznawca i singiel z odzysku. więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 82

Reklama

Wasze komentarze (32)

Dodaj komentarz

~Qetla -

Ludzie... Proszę, zróbcie światu tą przysługę i leczcie się. Bo jak widzę co niektóre komentarze, to mi się na płacz nad waszą głupotą zbiera. Artykuł o kanibalach, a wy wyjeżdżacie z wiarą, ateizmem, polityką, gdzieś mi się tutaj coś o komunie przewinęło. Eh...

ludozercy sa i to wsrod nas w nowej - hucie

~zbych -

to nie sa zarty w roku 1972 moja dziewczyna pozniej zona bojac sie rodzicow i opini otoczenia zjadla dziecko wszystko ukrywa do tej pory i beszczelnie twierdzi ze to byla (zbrodnia doskonala) ja kilkakrotnie zglaszlem to do milicji to mnie wysmiewali ,a przeciez bylem swiadkiem naocznym tego zwyrodnialstwa,ona sie smieje i mowi nie ma ofiary nie ma zbrodni mowia zeby zglaszac takie sprawy a jak zglaszasz to sie smieja moze teraz ktos sie zainteresuje.jej nazwisko z domu Elz. KORNECKA

Dieta i nic

~Kanibalka -

Teraz to jestem na diecie, ale niegdyś zjadało się różnych osobników. Obecnie się odchudzam i niewskazane jest spożycie takiej ilości kalorii. Najsmaczniejsze są pośladki w sosie własnym.

Dodaj komentarz