× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

zazdrość o dzieci mojego partnera (61)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 1541

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Gość -

hej...ja mam też podobną sytuację z tym ,że partner ma dwójkę dzieci i ja mam też dwójkę.Popełniłam ogromny błąd gdyż pozwoliłam partnerowi i dzieciom moim zbliżyć się bardzo do siebie.Było to jeszcze wtedy gdy partner miał brak widzeń ze swoimi dziećmi(była utrudniała).Bylam szczęśliwa,że moje dzieci maja tak wspanialy kontakt z nim.Wszystko się zmieniło odkąd partner znów regularnie spotyka się ze swoimi dziećmi.Myślałam ,że tylko jego dzieci byly nam do szczescia potrzebne ale ogromnie się pomyliłam.Partner z dnia na dzień zmienił podejscie do moich córek.Nagle okazalo się ,że moje są nieznośne i ,że tak bardzo się co do nich pomylił.Nie oddzywa się do nich wogóle.Spotkania ze swoimi dziećmi są dla niego jak święta i pilnuje tych spotkań jak diabli.A moje dzieci znów się zawiodły(najpierw tata) i nie rozumieją o co chodzi.Myślę ,że partner nie chcę aby dzieci jego były o moje zazdrosne więc wywyższa tylko swoje.Rozumiem ,że je bardzo kocha i chce nadrobić czas ,który nie moze spędzić z nimi(mieszkają z mamą).Nie będziemy też mieć wspólnego dziecka bo on twierdzi,że nie wie jak by miał o dziecku powiedzięć swoim skarbom.Trwam w tej sytuacji już bardzo długo i rozmów z nim na ten temat nie zliczę.Mam chory dom i nie daję rady....rozmowa z psychologiem odpada..kocham partnera bardzo ..5 lat razem ....córki to moje ukochane słoneczka..a ja nie umiem(znów )stworzyć dla nich bezpieczny dom.

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Gość -

Gość więc kobietki z daleka od takich facetów -niech sobie sami nianczą swoje dzidziuski -wstretne bachory -
bo popieram Ty zawsze bedziesz ta druga i gorsza kategorią , wszystko co złe bedzie dla Ciebie i na Ciebie , chcesz tego?

Poczekajmy, aż skończysz 35 lat i nadal będziesz szukać prawiczka bez historii. Powodzenia. Poza tym jesteś beznadziejna. Czasem kobiety mnie przerażają. Nic nie wiesz o życiu, skończona egoistka. Znajdź sobie faceta dla którego będziesz ta "najpierwsza" a i tak będzie Ci w życiu źle. Umrzesz zgorzkniała w grymasie ze słowami na ustach "wstrętne bachory". Takich kobiet jak ty jest niestety większość.

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): zyworodka -

siedem7777 BARDZO DOBRZE CI!!!!Po co sobie zawracałaś głowę jakim DRANIEM!!!Facet który zostawia żonę i dzieci to dla mnie jest NIKT z kim chciałabym nawet rozmawiać:(ZA TO ŻE JE OJCIEC ZOSTAWIŁ NALEŻY IM SIĘ WSZYSTKO....jak bedziesz uciekać to któregoś dnia NA ZAWSZE będziesz musiała uciec;)I tak wygląda MIŁOŚĆ moje panie ,a dla mnie to poprostu głupota i pakowanie się NA WŁASNĄ PROŚBĘ w kłopoty:(

A skąd pewność, że to wina faceta? Bywa różnie , a gdy się nie wie jak, nie ma co wyrokować. Takie odgórne zaszufladkowanie jest pomówieniem.:)

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Gość -

Witam, czytam wasze wypowiedzi i przeszywa mnie dreszcz. Moja sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana :(
Zakochalam się w wspaniałym mężczyźnie, żeby się na początku lepiej poznać rozmawialiśmy o rożnych rzeczach, zadawalam nawet tak głupie jak mi się wtedy wydawało pytania czy jest z kimś związany, czy ma dzieci.... Zawsze kpil z tych moich wątpliwości i mówił ze : " ja i dzieci. A skąd , nie mam dzieci ". Przedstawiłam go jako kawalera mojej rodzinie i zamieszkalismy razem. Kazdy wieczor i noc spedzalismy razem. Po pięciu miesiącach postanowił powiedzieć mi coś bardzo ważnego. Oczywiście kobieta bardzo zakochana po jakimś czasie, kiedy wszystko układa się jak w bajce myśli o jednym - chce się oświadczyć, wiec przygotowywalam się myślami do tej wyjątkowej chwili. Usiedlismy przy stole i zaczął mówić. " wiesz, chciałem ci powiedzieć coś ważnego, mam żonę..... Ale to jeszcze nie wszystko.... Mam dwójkę dzieci..... ". Miałam wrażenie ze moje życie skończyło się własnie w tamtej chwili. Zrobiło mi się słabo z emocji, wyszłam do łazienki i próbowałam łapać oddech miedzy zewnymi łzami. :((((
Tak sobie ufalismy, zblizylismy do siebie przez ten czas, obiecywał ze nigdy mnie nie oklamie... To był dla mnie straszny cios. Po dłuższej chwili wróciłam do stołu, on miał w oczach łzy i powiedział ze to dawna historia. Z żona jest już po rozwodzie, mieszka z dziećmi w innym mieście i wogole nie maja kontaktu, czasami od święta.
Znów obiecał ze już wszystko wiem i nigdy mnie nie oklamie.
Po roku, przy rozmowie z osoba z jego rodziny usłyszałam kolejna szokujaca informacje - jest ciagle żonaty, a jego żona z dziećmi mieszka piętro wyżej nad jego mieszkaniem. My mieszkaliśmy w wynajentym mieszkaniu w następnej dzielnicy. Znowu był to dla mnie szok, bo wybaczylam, zaufalam, i znów się zawiodlam. Rozmawialiśmy, klocilismy się, przekonał mnie ze rozwód odbył się za granica i dawno jest po sprawie. Po kolejnym pól roku, jedliśmy wspólnie obiad z jego znajomym prawnikiem który zapytał przez przypadek jak jego przygotowania do rozwodu.
Miałam dość ale byłam tak zakochana, ze znowu wybaczylam.
Najtrudniejsze było poznanie dzieci. Kiedyś kazał mi zejść do samochodu i zabiera mnie gdzieś na wycieczke z wspaniała niespodzianka. Kiedy przejechalismy kilkanaście metrów, usłyszałam jakiś szmer z tylu- a tam dwójka dzieci - kolejny szok bo wogole mnie na to nie przygotował, tym bardziej ze przecież nie ma ich w jego Zyciu. Od tego momentu przywozil ich często do domu, oklamywal mnie na rożne sposoby, obrazal mnie przy nich, wysmiewal, krytykował, z czasem oni tez mu przyklaskiwali. Do tego trzy razy odwiedziła mnie jego żona w naszej firmie i wykrzykiwala ze będzie mnie po sądach prowadzić i udawadniac ze nie da mu rozwodu. Co do jego zony - to kobieta bardzo pokrecona, żyła od roku jak się zwiazalam z moim partnerem z kilkoma facetami. Ich małżeństwa nie było faktycznie w praktyce, ale musiała umilic mi życie obelgami, zniszczeniem paru rzeczy i staraniu się zniszczenia mojego związku.
Do dziś nasrawia dzieci przeciwko mnie, obelgi, wyzwiska, nawet nie jestem w stanie zacytowac bo nie wypada.
Wychodzi niedługo za Maz wiec może jej przejdzie.
Co do dzieci i mojego partnera, poszłam na wiele wyrzeczeń emocjonalnych, ale z dnia na dzień czuje ze coraz bardziej prEstaje się liczyć dla niego jako jego partnerka, dzieci dorastaja, ich problemy i chęć spedzanianz nimi czasu przycmiewa moja obecność i moje potrzeby, choć zawsze idę na kompromis i ustępuje.
Chciałabym mieć własne dziecko a dla niego to nie istotne - ma już swoje i nie potrzebuje wiecej dzieci. Miedzy nami jest zaledwie kilka lat różnicy wiec nie wynika to z tego ze jest człowiekiem w podeszłym wieku.
Zbudowalam obraz mężczyzny idealnego, prawie idealnego, ufalam, wierzyłem ze jest uczciwym człowiekiem, który obiecał mi prawdziwa miłość, ale po paru latach przestaj mieć złudzenia.
Może poradzi mi ktoś jak się odkochac i zapomnieć o tak toksycznym związku.
Przypomnę ze zwiazalam się z człowiekiem wolnym bez zobowiązań i nidgy nie mogłabym związać się z zonatym mężczyzna a tym bardziej z tym który ma rodzine. Przez dwa lata zwodzil mnie ze jest wolny, po rozwodzie, dopiero po jakimś czasie okazało się inaczej. W tej chwili sprawy rozwodu, alimentów są zakończone ale pozostał niesmak rozczarowania i ciagle poglebiajacy się problem tego, ze nie jestem dla niego ważna, bo coraz wiecej poświęca się dzieciom i moja obecność przestaje być już taka istotna.

Poradzcie jak to przetrwać albo wież zwyczajnie odkochac. Strasznie to trudne.

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Gość -

nie ma dobrego wyjścia. miałam wziąść ślub 22 czerwca, ale nie wypisałam jeszcze zaproszeń. i chyba nie wypiszę.
weekendy spędza z dziećmi, nie ma czasu nawet zadzwonić.
nie mam siły z tym walczyć już. najgorsze, że jestem w ciąży

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Gość -

moj chlopak ma corke 10 letnia ktora mieszka z matka. Kiedy go poznalam, byl "po rozwodzie" i jeszcze tylko pare rzeczy jest do ustalenia w sadzie. Pol roku pozniej okazalo sie, ze rozwod jest niewazny. To bylo rok temu, rozwodu nadal nie ma.
MOja corka mieszka z nami i on jest dla niej b.dobry.
Plan rodzicielski ktory on podpisal, oznacza ze prawie caly wolny czas ktory on ma bedzie czasem z jego corka.
Absolutnie nie jest to opcja dla mnie.
Wszystko zaostrzylo sie jeszcze bardziej, bo jestem w ciazy z naszym wspolnym dzieckiem.
Mysle ze glupia bylam, wierzac ze zacznie dzielic czas pomiedzy corke a nowa rodzine. Nic takiego sie nie stalo. Ma byc "wszystko wspolnie". Wiec najprawdopodobniej bede musiala zrobic tak, ze NIC nie bedzie wspolnie.
Mysle ze dla facetow powinny byc organizowane kursy "jak sie rozwiesc majac dzieci i miec szanse utrzymac nowy zwiazek". A dla kobiet " co wiaze sie z rozpoczynaniem zwiazku z rozwodnikiem z dziecmi".

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Gość -

Chciałabym pocieszyć wszystkie macochy cierpiące przez manipulacje byłych partnerek męża. Ja też byłam w takiej sytuacji, że mamusia zatruwała swojego syna, a mojego pasierba aż do takiego stopnia, że nie tknąłby niczego co ja ugotowałam, cokolwiek to było i zawsze miał jakieś problemy ze swoim tatą i zawsze był zazdrosny o swoją "przyszywaną siostrę" i było naprawdę ciężko przez jakiś czas. Ale oboje z mężem konsekwentnie walczyliśmy o to, żeby chłopca jak najbardziej ochronić przed tym prześladowaniem. Chodziliśmy do sądów, ale w międzyczasie nigdy nie mówiliśmy przy nim nic złego o jego mamie i zawsze podkreślaliśmy, że rozumiemy w jakiej jest trudnej sytuacji i że nie wymagamy, żeby z mamą walczył i zawsze pokazywaliśmy mu, że może na nas liczyć w absolutnie każdej sytuacji i zawsze okazywalismy mu zrozumienie i wspolczucie i milosc. Teraz mieszka z nami, przepada za swoją siostrą, świetnie się dogaduje ze mną, coraz mniej przejmuje sie tym co opowiada jego mama i jest nadzieja, ze kiedys bedzie calkowicie wolny od chorego poczucia winy, czy "misji do spelnienia". Myśmy przez swoje przeszli, ale ponieważ cały czas zdawaliśmy sobie sprawę, że knowania mamy nie były jego winą, nie zatruło to naszych stosunków z nim. Dzieci to dzieci (także nastolatki), a dorośli to dorośli. Wszystko można rozwiązać i jak człowiek postępuje zgodnie ze swoim sumieniem, to w końcu wszystko pójdzie właściwą drogą. Trzeba tylko być dzielnym i pamiętać, że dzieci to ktoś za kogo jesteśmy odpowiedzialni i kim powinniśmy się opiekować ( co nie znaczy spełniać każdy kaprys).

Re: zazdrość o dzieci mojego partnera

Napisał(a): Paula32 -

Uważam ,ze pewnych rzeczy nie ustaliliscie dlatego tak to odbierasz ,wychodzenie z domu to zły pomysł ,staraj sie zaakceptować te dzieci ,a w czasie kiedy są u was poprostu zajmij sie domowymi sprawami a tatus niech cieszy sie swoimi dziećmi ,bo to są jego dzieci i to jego obowiązek ,nie mysl o tym ze zazdroscisz ponieważ to nic nie zmieni a miłośc do dzieci jest nie porównywalna do miłosci partnerskiej,te wszystkie kobiety co radziły ci w bardzo okrutny sposób a to zostawil dzieci dla ciebie wziełas zonatego itdIKOBITKI,kończy sie miłość i finito obarCZanie faceta dziecmi to jest żałosne ,NIC TO NIE DA -ON JUZ MA NOWĄ MUZE ,nie rozumiecie ze juz nie wróci nawet dla dziecka ,ale to nie wina tej kobiety z którą jest wina jest faceta który lubi zamiany ,nie obwiniajcie kobiet bo to nie ma sensu .

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: zazdrość o dzieci mojego partnera

Reklama