× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

"Śląski Kalendarz Pirelii" - natura wyparła złom

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Wydawany co roku, w limitowanej edycji, kalendarz firmy Olmet, największego złomowiska na Śląsku, zyskał już miano kultowego i często nazywany jest "śląskim Pirelli". Do tej pory kobiece akty powstawały w otoczeniu ciężkiej stali, rdzy i wielkich maszyn. W tym roku po raz pierwszy zmieniono koncepcję kalendarza. Złom został wyparty przez naturę, którą z kobiecym ciałem zestawił znany fotograf Marek Straszewski.

Zdjęcie

Kobiety są dla mnie bohaterkami każdego ujęcia - tłumaczy autor zdjęć do kalendarza, Marek Straszewski /Marek Straszewski /materiały prasowe
Kobiety są dla mnie bohaterkami każdego ujęcia - tłumaczy autor zdjęć do kalendarza, Marek Straszewski
/Marek Straszewski /materiały prasowe

To już czwarta edycja kalendarza Olmet, wydawanego od 2011 roku w ściśle limitowanej serii. Nie można go nigdzie kupić. Co rok 200 egzemplarzy trafia do przyjaciół firmy, kontrahentów i partnerów biznesowych.

Reklama

Po trzech latach zdjęć utrzymanych w stylizacji złomowo-industrialnej, nadszedł czas na dość radykalną zmianę. W kalendarzu pojawiła się nowa lokalizacja i nowe plenery. Zdjęcia do edycji na rok 2014 powstały w Beskidzie Sądeckim, w otoczeniu należącego do firmy hotelu Piwniczna SPA&Conference.

- Tamtejsze tereny zapierają dech w piersiach - mówi Marek Straszewski, który na swoim koncie ma już sesje m.in. dla Diora, magazynów Elle", czy "Marie Claire".

- Górska przyroda - silna, momentami surowa, piękna. Postanowiłem połączyć ją z kobiecym ciałem, wyeliminować dodatkowe elementy, rekwizyty, które mogłyby zaburzyć całość przekazu.

Marek Straszewski na co dzień zajmuje się fotografią modową i reklamową. Swój styl, który obserwujemy na kolejnych jego zdjęciach w znanych magazynach, postanowił przenieść na akty. Poprzez przyrodę i kobiece ciało chciał pokazać naturalność, którą zestawił z nowoczesnością. - Nie ma folklorystycznej czy retro stylizacji modelek, tylko ich naturalne piękno - mówi fotograf. - Na zdjęciach można zobaczyć nie tylko współczesne kadry, podejście do światła, ale również wzajemny szacunek przyrody i człowieka.

Intuicja fotografa


Wpływ na wybór konkretnego pleneru miała unikatowość danego miejsca. - Podobnie jak przy naciskaniu spustu migawki, nie zastanawiam się, nie analizuję - tłumaczy Marek Straszewski. - Ważna jest intuicja. Po prostu czuje się, że to ten moment, to miejsce.

Zdjęcie

Zamiast folklorystycznej stylizacji - naturalne piękno kobiecego ciała
/Marek Straszewski /materiały prasowe

Intuicja miała duży wpływ nie tylko na wykonywane zdjęć, ale również ich selekcję. Spośród kilkuset wybranych zostało 13, które znajdują się w kalendarzu. - To bardzo ważna cześć procesu powstawania zdjęć choć przy ocenie i wyborze  ujęcia  równie duże znaczenie co intuicja, ma doświadczenie - dodaje Marek Straszewski.

Bohater na zdjęciu


To ono zadecydowało o wyborze modelek oraz osadzeniu ich w konkretnej przestrzeni. - Nie chodziło mi o to, aby tylko wzbudzały pożądanie. Nie traktuje kobiet przedmiotowo - tłumaczy Marek Straszewski. - Dla mnie są one bohaterami każdego ujęcia, bronią się naturalnym pięknem, tworzą całość z przyrodą, uzupełniają się nawzajem.

Nie zawsze jest to proste. W fotografii modowej, w odróżnieniu od reportażowej, sytuację często trzeba wykreować. Należy stworzyć warunki, aby uchwycić najlepszy, wyjątkowy moment, w którym otwiera się przesłona. - Niemal jak w sztuce teatralnej - tłumaczy fotograf. - Podany jest temat, należy stworzyć do niego scenariusz, zamysł tego co chce się pokazać, następnie dobrać plenery, które tworzą kolejne sceny i modelki, czyli aktorów. Dopiero wtedy powstaje spójna całość.

Akt trudna sztuka


Fotografie nagiego, kobiecego ciała mogą być uznawane za sztukę lub za pornografię. - Niektóre zdjęcia przedstawiające zakrytą kobietę mogą być bardziej erotyczne, niż te na których kobieta jest zupełnie naga - tłumaczy Marek Straszewski.

Zdjęcie

W aktach nie zawsze chodzi o samo ciało. To także emocje i historia, którą można wyczytać ze zdjęcia
/Marek Straszewski /materiały prasowe

- W aktach nie zawsze chodzi o samo ciało. Dla mnie znacznie ważniejsza jest historia, którą można wyczytać ze zdjęcia, emocje, które można odnaleźć w fotografii.

Według Straszewskiego akty są również odkrywaniem drugiego człowieka, nie tylko dosłownie. - Fotografia to forma komunikacji, dialogu - mówi autor zdjęć do najnowszego kalendarza Olmetu. - Dzięki niej poznaję ciekawe osobowości, charaktery, ludzi a często samego siebie.

 

Historia kalendarza

1. Pomysł

Wraz z nowym kalendarzem postanowiliśmy przede wszystkim skupić się na stylistyce kalendarzy Pirelli, które są dla nas prawdziwym wzorem jak i inspiracją - tłumaczy Przemysław Oleś, prezes Olmetu.

- Stąd decyzja o zmianie koncepcji poprzez powrót do klasyki i realizację zdjęć w formie aktu kobiecego w czystej postaci. Naturalnie.

2.Modelki

W przypadku aktów bardzo istotną kwestią jest samo ciało, jego proporcje, kształty. Jednak nie są one decydujące. Równie ważnym kryterium jest charakter danej osoby, jej charyzma, która będzie widoczna nie tylko podczas pracy nad zdjęciami, ale również w końcowym efekcie.

3.Miejsca

Jeszcze przed sesją Marek Straszewski odwiedził Piwniczną Zdrój i wybrał konkretne miejsca. Co zadecydowało? - Atrakcyjność i unikatowość - odpowiada fotograf. - Sporo miejsc jest bardzo charakterystycznych, do części z nich ciężko było się dostać. Jeździliśmy na quadach po stromych zboczach, z całym sprzętem: lampami, blendami. Ale było warto. 

4. Sesja

Pięć dni, 12 miejsc, 3 modelki i wizja fotografa. - Daję dużo swobody swoim bohaterkom. Czekam na rozwój sytuacji, czasem jednak konieczne są wskazówki, jak stanąć, ułożyć ciało, a nawet wejść na drzewo - mówi z uśmiechem Marek Straszewski.

Jedna z fotografii została zrobiona na platformie zamontowanej między dwoma drzewami na wysokości 15 metrów. Dostawiona do niej była drabina. - Sam jako pierwszy się po niej wspiąłem, z jednej strony, aby pokazać, że to możliwe i dodać odwagi modelce, z drugiej, aby sprawdzić czy jest w miarę bezpiecznie - wspomina Straszewski.

Odwagą musiała się również wykazać inna z kobiet, której zdjęcia można zobaczyć w kalendarzu. W miejscu, które podczas rekonesansu kilka dni wcześniej wydawało się pustkowiem, nagle pojawiło się sporo turystów. - Nie mieliśmy pojęcia skąd się wzięli - dodaje fotograf. Bardziej od pieszej wędrówki, przyrody, co zrozumiałe, interesowała ich nasza sesja. Modelkę od gapiów oddzielaliśmy czarnym materiałem, aby mogła czuć się swobodnie.

5.Efekt

Zestawienie na pozór nie pasujących do siebie elementów w postaci firmy złomowej, czterogwiazdkowego butikowego hotelu, fotografii kobiecego aktu i polskiego krajobrazu. Wszystko zobrazowane na stronach unikatowego kalendarza składającego się z 13 zdjęć, które są połączeniem piękna kobiecego ciała, malowniczej przyrody i intuicji fotografa.

Zdjęcie

Z zestawienia firmy złomowej, znanego fotografa i polskiego krajobrazu zrodził się kolejny "ślląski kalendarz Pirelli" /Marek Straszewski /materiały prasowe
Z zestawienia firmy złomowej, znanego fotografa i polskiego krajobrazu zrodził się kolejny "ślląski kalendarz Pirelli"
/Marek Straszewski /materiały prasowe


Artykuł pochodzi z kategorii: Dziewczyny

INTERIA.PL/materiały prasowe

Zobacz również

  • Miss BumBum 2013. Oto najpiękniejsza pupa!

    W Brazylii już po raz trzeci wybrano Miss BumBum, czyli posiadaczkę najpiękniejszych, kobiecych pośladków. Dziś możemy się jej przyjrzeć z bliska! więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 19

Reklama

Skomentuj artykuł: "Śląski Kalendarz Pirelii" - natura wyparła złom

Przejdź do forum »

Wasze komentarze (7)

Dodaj komentarz
DonPon

~DonPon -

Wyszło bardzo naturalnie, jak widać takie kalendarze wcale nie muszą epatować wulgarnością aby wzbudzić zainteresowanie. Swoją drogą dobrze, że coraz więcej firm wypuszcza takie gadżety, dobrze jest czasem brać przykład z innych, Pirelli jest dobrym wzorem do naśladowania pod tym względem. Ryanair też poszedł w dobrą stronę robiąc kalendarze i to na dodatek ze zdjęciami swoich stewardess, zobaczcie link wedlug mnie to świetna inicjatywa i promocja firmy a i klienci podejrzewam że zadowoleni jak podczas lotu spotykają jedną z tych dziewczyn :)

Załączniki:
ciechanek

Obojętny ciechanek -

No... A u nas w Warszawce (tam pod linkiem) nie mają żadnych gołych pań na złomie. Tylko metal i metal... :( Żeby chociaż jakaś metalówa się trafiła, ale nie ;)

Załączniki:
Miguś

~Miguś -

Moim zdaniem jednak lepiej oddać złom np. tu link i cieszyć się pieniędzmi a nie bawić się w akty.

gogol

~gogol -

A ja głupi zawsze oddawałem złom tu: link

lol

~lol -

Pięć dni, 12 miejsc, 3 modelki i wizja fotografa... :-)

Załączniki:
Toshack

~Toshack -

Górny Śląsk mniej znany - lubię to :) Polecam plażę nudystów nad Jeziorem Chechło-Nakło koło Tarnowskich Gór.

jon303

~jon303 -

-to po co piszecie o tym kalendarzu skoro nie można go nigdzie kupić

Reklama