Reklama

  •  

    Zakopani żywcem za... czary

Żyjemy w szczególnych czasach. Z jednej strony trwa rehabilitacja czarownicy z XVIII w., a z drugiej linczowani są ludzie podejrzani o uprawianie magii.

Zdjęcie

Ludzie podejrzewani o czary ginęli (i giną) w dramatyczny sposób... /AFP
Ludzie podejrzewani o czary ginęli (i giną) w dramatyczny sposób...
/AFP
Władze Szwajcarii podjęły w połowie czerwca decyzję o oczyszczeniu z zarzutów ostatniej straconej za praktykowanie czarnej magii obywatelki tego kraju. Anna Goeldi, uboga dziewczyna z wsi położonej w regionie Glaurus, w 1782 r. została skazana na śmierć i ścięta. W trakcie śledztwa młodą Szwajcarkę poddano torturom - w ich wyniku przyznała się do rozmów z diabłem, a nawet do otrucia córki swoich pracodawców.

Na decyzję szwajcarskich władz wpłynęły opinie współczesnych historyków, którzy uważają, że Anna Goeldi padła ofiarą intrygi swego pracodawcy. Mężczyzna uwiódł Annę, a potem chciał ją wykreślić ze swego życia. Metoda, po jaką sięgnął, aby pozbyć się dziewczyny, świadczy o okrucieństwie i braku skrupułów tego człowieka. Historycy twierdzą, że

Reklama

uwodziciel był osobą wpływową

i wywarł nacisk zarówno na lokalnych sędziów, jak też i dostojników kościelnych. Banalna sprawa obyczajowa przyniosła tragiczne owoce: śmierć dziewczyny poprzedzoną straszliwymi cierpieniami zadanymi przez oprawców w trakcie śledztwa.

Helen Duncan skazano za czary w 1944 roku. Dziś rodzina domaga się od szkockiego parlamentu jej uniewinnienia - więcej w Faktach INTERIA.PL

Ostatnia szwajcarska czarownica wciąż cieszy się zainteresowaniem swych ziomków. W miejscowości Mollis działa od lat Anna Goeldi Museum, gdzie zebrano wiele dokumentów i przedmiotów z epoki, w której żyła nieszczęsna Anna.

Zdjęcie

Wnętrze Anna Goeldi Museum w Mollis /MWMedia
Wnętrze Anna Goeldi Museum w Mollis
/MWMedia
Można by sądzić, że

wyroki śmierci za domniemane uprawianie magii

to niechlubne incydenty z przeszłości. Niestety, w tym samym czasie, gdy nagłośniono tragiczną historię Anny Goeldi, w Indiach zabito grupę ludzi uznanych za czarowników.

10 czerwca br. wieczorem, w indyjskiej wsi Koilajuli Milanpur w stanie Assam, tamtejszy mieszkaniec, 65-letni Lakhan Majhi, został wezwany do domu sołtysa na publiczne spotkanie. Tam duża grupa rolników zarzuciła Lakhanowi, że uśmiercił chorego sąsiada rzucając na niego czary. Nie pomogło tłumaczenie leciwego pana Majhi, że faktycznie odwiedził cierpiącego, ale tylko po to, aby mu ulżyć odprawieniem religijnego rytuału i to jak najbardziej prawomyślnego.

Indyjscy wieśniacy wiedzieli jednak swoje: powszechnie lubiany sąsiad zmarł, a 

zabił go czarną magią Lakhan Majhi.

Rozjuszony tłum wydał wyrok nie tylko na Lakhana, ale też i na jego krewnych. Mieszkańcy Koilajuli Milanpur najpierw obrzucili kamieniami i cegłami cztery osoby (w tym dwie kobiety), a następnie je pogrzebali. Według ustaleń policji, domniemani czarownicy  jeszcze żyli, gdy zakopywano ich w ziemi.

Niestety, nie jest to odosobniony przypadek w Indiach. Dane policji tego kraju mówią, że w ciągu ostatnich kilku lat tylko w stanie Assam zabito ponad pół tysiąca ludzi, których podejrzewano o uprawianie czarnej magii. I zwykle osoby te ginęły z ręki swych sąsiadów.

O tym tragicznym incydencie przeczytaj więcej w Faktach INTERIA.PL

Tadeusz Oszubski

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

MWMedia

Zobacz również

  • Trochę mniej obcy

    Przyznaje, święty nie był. Przez 30 lat rockandrollowego życia porzucał kobiety, pił, wywoływał skandale. Ale gdy dzisiaj mówi o synach, pięcioletnich bliźniakach, głos mu się łamie.... więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 24

Reklama

Wasze komentarze (43)

Dodaj komentarz

To co kiedys nazywano czarami

~kochan -

obecnie mozna wyjasnic i nazywa sie trucicelstwem. Wiekszosc przypadkow czarow dotyczyla poslugiwania sie jakimis miksturami by zaszkodzic ludziom czy zwierzetom. Palono wiec w wiekszej czesci mordercow.

czary

~wiekowy -

skoro szwajcarjas byla taka protestancka toz kad brali sie szwajcarzy w gwardi papieskiej to kler przez cale lata troszczyl sie o to by byl analfabetyzm a w interesie rewolucji byla powszechna edukacja to wy dewoci powinniscie sie opamietac wreszcie nie ogryzajcie panu jezusowi pazurow bo to on sam umie sobie zrobic

Skoro można po tylu latach kogoś uniewinnić,

~OTiCO -

to dlaczego nikt się nie zastanawia, czy nie można skazać tego wpływowego uwodziciela, który jest winien całego zła. Wszystcy już od czci i wiary odsądzają miecz, a nie rękę, która nim kierowała

zawsze watykan winien?

~sinumanum -

Szwajcaria w tamtym czasie była krajem kościoła reformowanego-Kalwinizmu, jak jakiś burak pisze, że watykan itd. są winne to bredzi, dalej poczytajcie sobie o histori procesu inkwizycyjnego w jakim kolwiek podręczniku do histori prawa zamiast pisać bzdury na forum

Wydaje się, że hinduizm powoli się kończy.

~w.cz. -

Ta najstarsza z istniejących, regularnych religii (starszy jest animizm, ale nie ma ciągłości formalnej) chyba powoli zaczyna odchodzić do lamusa. Podejrzewam, że za przemocą w stosunku do innowierców - ale i, jak się okazuje, współwyznawców - stoją miejscowi kapłani (ten człowiek, który padł ofiarą samosądu, robił im konkurencję). W miarę postępu cywilizacji hinduizm w swojej głównej, bramińskiej postaci będzie zanikać, bo przestał być atrakcyjny. Wyznawcy, nawet prości ludzi, coraz częściej mają wątpliwości, czy muszą być biedni, bo urodzili się biedni, czy muszą tkwić do końca życia we własnym środowisku, bo tam tkwili ich przodkowie (na tym polega system kastowy) i czy faktycznie tak chcą bogowie, czy raczej kasty uprzywilejowane mają w tym nieczysty interes. Zapewne pozostaną niektóre odłamy hinduizmu, jak cyrk dla turystów na Bali, czy Hare Kriszna (który to Kościół zresztą nie wszyscy zaliczają do hinduizmu) dla znudzonej zachodniej młodzieży, czy jakiś rezerwat w samych Indiach, wreszcie enklawa cejlońskich Tamilów (dla nich religia to sprawa prestiżowa, bo syngaleska większość przeważnie wyznaje buddyzm). Religie też się starzeją i wymierają, a hinduizm w Indiach zapewne zostanie zastąpiony przez wyznania młodsze - głównie chrześcijaństwo i islam. Miejscowi religio-biznesmeni już to wyczuwają i zaostrzyli formy walki z wrogami (czy z tymi, których za wrogów uznają).

Dodaj komentarz