Reklama

Mieszkanka amerykańskiego stanu Maine przeżyła szok, gdy nagle pranie, które wyjmowała z pralki, zaczęło się ruszać i z bębna wysunęła się głowa olbrzymiego węża.

Zdjęcie

Pyton - już sam jego widok może wywołać śmiertelne przerażenie... /AFP
Pyton - już sam jego widok może wywołać śmiertelne przerażenie...
/AFP
Przerażona kobieta nie straciła głowy, błyskawicznie zamknęła pralkę i wezwała na pomoc służby ochrony zwierząt. Po ich przybyciu okazało się, że w pralce pani Mary Ranger zadomowił się 2,5-metrowy pyton.

Zdaniem ratowników,

Reklama

wielki gad prawdopodobnie wszedł do pralki rurami kanalizacyjnymi. Został usunięty i przewieziony do schroniska dla zwierząt. Nie ustalono, skąd pochodził.

Pani Ranger zrelacjonowała

historię miejscowej telewizji - jak zaznaczyła, od dnia znalezienia pytona uważnie sprawdza pralkę przed, po i nawet w trakcie cyklu prania, obawiając się podobnych niespodzianek.

A nas przechodzą po plecach ciarki - bo skoro pyton rurami kanalizacyjnymi dostał się do pralki, równie dobrze mógłby umościć sobie gniazdko w... klozecie. A wówczas na 'błyskawiczną" reakcję mogłoby być za późno...

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Nie patrz na igłę: Zastrzyk mniej zaboli

    Chcesz, by zastrzyk, albo pobranie krwi mniej bolało? Odwróć wzrok. Niemieccy naukowcy potwierdzają, że nasza intuicja w chwili nieprzyjemnego zabiegu jest właściw więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 10

Reklama

Wasze komentarze (10)

Dodaj komentarz

kit jakich mało

~endriu -

wąż odprowadzający wodę z pralki ma około 2-2,5 cm średnicy,ale żeby się dostać do bębna,po drodze ma jeszcze dziurki o średnicy ok 2 może 3 mm - ciekawe jak się przez taką dziurkę przecisnął?

ale kit

~xdagy6 -

w rurach, które odprowadzają wodę z kibla, pralki itp. są różne blokady, które uniemożliwiają zwierzętom przedostanie się do nich. Jak by pyton sie tam przedostał, to już prędzej w kiblu by mogła łowić szczury :/ Ciekawe jakiemu debi***i się to przyśniło...

Dodaj komentarz