Reklama

Biografia Johanna Unterwegera do tego stopnia przypomina scenariusz, że powstanie na jej podstawie sensacyjnego filmu jest zapewne kwestią czasu. Pozostaje tylko pytanie, czy polubimy głównego bohatera? Raczej trudno w to uwierzyć.

Zdjęcie

Psychopata wyszukuje swoich ofiar... /Śledztwo
Psychopata wyszukuje swoich ofiar...
/Śledztwo
W Judenburgu, małym austriackim miasteczku, 16 sierpnia 1950 roku przychodzi na świat chłopiec. Matka - Teresa Unterweger, uliczna prostytutka, ojciec nieznany, być może brytyjski lub amerykański żołnierz jednego z wielu stacjonujących jeszcze w Europie oddziałów alianckich. Dziecko dostaje imię Johann.

Aresztowany za napaść na prostytutkę

Reklama

Górzysta Karyntia, kilka lat później. Mały Johann mieszka u dziadka alkoholika w rozwalającym się gospodarstwie. Matka porzuciła go już dawno, kiedy miał dwa lata. Trafiła do aresztu, a potem słuch o niej zaginął. Pewnie "ruszyła w trasę". Chłopak nienawidzi matki, nienawidzi dziadka, nienawidzi całego świata. Jest wybuchowy i nieprzewidywalny. Wątły, niewysoki, sprawia wrażenie młodszego niż jest w rzeczywistości. Gdy ma czternaście lat, opuszcza dom na zawsze. W wieku szesnastu lat zostaje po raz pierwszy aresztowany - za napaść na prostytutkę. Po wyjściu na wolność przystaje do grupy trudniącej się rozbojami, kradnie i handluje zrabowanym towarem. Każe nazywać się Jack i twierdzi, że jego ojciec był Amerykaninem. W 1976 r. za zamordowanie młodej kobiety zostaje skazany na dożywocie.

Metamorfoza

Chłopak, choć zdawałoby się już stracony dla świata, przechodzi w więzieniu cudowną przemianę. Z agresywnego bandyty zmienia się w pilnego studenta. Uczy się czytać i pisać. Wciąż ślęczy nad książkami. Prowadzi gazetkę więzienną, tworzy wiersze, opowiadania, sztuki teatralne. Jego autobiograficzna powieść "Czyściec" staje się bestsellerem i wkrótce zostaje zekranizowana. Radio emituje jego słuchowiska radiowe dla dzieci, które wzruszają cały kraj. Do więzienia w Stein ciągną dziennikarze i krytycy literaccy, posłuchać, jak w sali widzeń Unterweger czyta fragmenty swoich dzieł. Drobny, z młodzieńczą, niewinną twarzą, robi duże wrażenie na publiczności, szczególnie płci żeńskiej.

- Był taki delikatny, że zdecydowaliśmy się doprowadzić do jego uwolnienia - wspomina wydawca artystycznego magazynu "Manuskripte".

Wzór resocjalizacji

Kampania na rzecz Jacka angażuje media, polityków, świat artystyczny, pisarzy, m.in. Elfriedę Jelinek, austriacką noblistkę z 2004 r. Koronny argument? Człowiek o takiej wrażliwości i talencie literackim nie może być patologicznym kryminalistą. Unterwegera okrzyknięto wzorem resocjalizacji, przykładem na to, jak sztuka może "uleczyć" przestępcę.

23 maja 1990 r. po odsiedzeniu minimalnego wyroku Jack Unterweger zostaje zwolniony warunkowo. Opuszcza więzienie tryumfalnie, wśród tłumu dziennikarzy, w błyskach fleszy.

- Tamto życie się skończyło. Zaczynam nowe - oświadcza.

W spokojny wrześniowy poranek 1990 r. nad brzegiem Wełtawy niedaleko Pragi spacerowicz znajduje ciało kobiety. Leży na plecach, naga, z parą szarych pończoch zadzierzgniętych wokół szyi. Zostawiono ją w sugestywnie seksualnej pozycji, z rozłożonymi nogami, przykrytą liśćmi, gałęziami i trawą. Na jej palcu tkwi złoty pierścionek. Mężczyzna, który dokonał tego makabrycznego odkrycia, natychmiast zawiadamia władze.

Badanie wykazuje, że ofiara była duszona, a także dźgana ostrym narzędziem i bita. Wszystko wskazuje na to, że zginęła niedawno, być może poprzedniej nocy. Siniaki na jej ciele świadczą, że walczyła, lecz, co dziwne - nie ma oznak gwałtu. Ani na kobiecie, ani w otoczeniu nie znaleziono śladów biologicznych. Nie ma też niczego, co pozwoliłoby zidentyfikować ofiarę. Pobrano jej odciski palców, lecz ponieważ nie była notowana, nie udaje się ustalić jej tożsamości. Podczas przeszukiwania brzegów rzeki funkcjonariusze natrafiają na damskie ubrania, których rozmiar pasuje do ofiary. Wśród nich jest też portfel z dokumentami na nazwisko Blanca Bockova. Można zatem odtworzyć ostatnie godziny jej życia.

Znikające kobiety

Blanca Bockova pracowała w sklepie mięsnym w Pradze. Policja rozmawiała z jej pracodawcą i znajomymi, co pozwoliło ustalić linię czasową. Blanca skończyła pracę 14 września, dzień przed tym, kiedy znaleziono jej ciało, i poszła na plac Wacława na drinka i przypuszczalnie podryw. Według tych, którzy ją znali, lubiła się bawić i poznawać nowych ludzi. Mogła zgodzić się na szybki numerek tu czy tam, ale nie była zawodową prostytutką. Świadkowie zeznali, że w tamtą wtorkową noc jej przyjaciele skończyli drinki około 23.45 i zbierali się do wyjścia, lecz Blanca chciała jeszcze zostać. Ponaglała ich, żeby sobie poszli mówiąc, że sama trafi do domu. Gdy wychodzili, rozmawiała z sympatycznym, dobrze ubranym czterdziestoletnim mężczyzną, którego nikt z nich nie znał. To był ostatni raz, kiedy widziano Bockovą, z czego wynika, że zginęła między północą a 7.30 rano, gdy odkryto jej ciało. Policja chce przesłuchać tajemniczego nieznajomego, lecz nie udaje się go znaleźć.

Około 5 tygodni później w Grazu w Austrii, na południe od Pragi, znika prostytutka Brunhilde Masser. Ostatni raz widziano ją 26 października 1990. W Austrii prostytucja jest legalna i nie wzbudza tak silnych emocji, jak gdzie indziej, zaś morderstwa na tle seksualnym są rzadkie. Dlatego ten nietypowy wypadek zwraca uwagę władz. Niepokój wzrasta, gdy 5 grudnia w Bregencji ginie bez śladu prostytutka Heidemarie Hammerer. Nikt nie wie, co się z nią stało i mija niemal miesiąc, zanim ją znaleziono.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

Zobacz również

  • Oceń tekst

    Ocen: 55

Reklama

Wasze komentarze (19)

Dodaj komentarz

~mak -

tak jak ten psychopata manipulowal spoleczenstwem tak niektorzy POLITYCY nami chca manipulowac(litosc, wspolczucie i NAGRODA WYGRAC WYBORY ale troche malo realna)Duzo osob daje sie na to nabrac bo nie wie jak potrafi psychopata manipulowac czlowiekiem

...

~milva_24 -

Jak to wszystko zależy od tego jak się sprawę opisze.. Tu przedstawiono go negatywnie, niektórych rzeczy nie powiedziano, ale ogólnie to jeden z najinteligentniejszych seryjnych morderców, podziwiam go nawet za to, że potrafił od zera dojść do czegoś, wyjść z takiej biedy.. Naprawdę szkoda, że zaczął mordować, choć rozumiem jego motywy.

Najkrótsza definicja psychopaty

~Jasio -

- bo mamusia nie kochała (albo tatuś). I znowu wracamy do ustawy o zawodzie psychologa - Panie Donaldu, niech Pan coś wreszcie zrobi, bo szerewgi pswychopatów będziemy mieli. Nerwice kobiet powodują potworne straty dla gospodarki (ilu z nas nie było w stanie pracować, bo baba się całą noc darła i nie wiadomo o co jej chodziło).

~xxxxx -

a ja znam takiego człowieka. Tylko o zabójstwach nic nie wiem. Wiem ze ma cechy psychopaty, niesamowity czar i urok osobisty którym wielu ludzi ulega. I zdolności aktorskie i manipulowanie skuteczne wieloma ludźmi. I chore preferencje seksualne...i skłonność do pzemocy psychicznej oczywiśćie nie do uwierzenia przez otoczenie ze ten \'biedny\' bądż \'słodki\' czarujący chłopiec taki jest. (...) I proszę Boga zeby go nigdy wiecej w zyciu nie spotkac bo chce żyć.

Czy gdyby po pierwszym morderstwie

~ms -

dostał karę śmierci, zabiłby kolejne 10 kobiet? Czy to, że popełnił samobójstwo nie oznacza przypadkiem, że sam uznał wyrok śmierci za najbardziej właściwy w jego przypadku? Czy nie należałoby pociągnąć do odpowiedzialności osób, które doprowadziły do wypuszczenia na wolność psychopatycznego mordercy? Czy nie należałoby doprowadzić do zdelegalizowania organizacji, troszczących się zbytnio o los przestępców i narażających przez to na niebezpieczeństwo resztę społeczeństwa?

tzw. intelektualiści... cholerni pożyteczni idioci

~konserwa_krakowska -

tacy sami, jak ci, którzy gloryfikowali komunizm. Co ci "yntelektualisci" maja we łbach, że takie szumowiny okręcają ich sobie wokół małego palca?

Dodaj komentarz