Reklama

  •  

    Podarowała mu rok seksu

Pewna Amerykanka znalazła doskonały sposób na poprawienie nastroju męża wkraczającego w kryzys wieku średniego. Na 40. urodziny sprezentowała mu 365 upojnych nocy.

Zdjęcie

Zdjęcie zamieszczone na stronie charlamuller.wordpress.com /Internet
Zdjęcie zamieszczone na stronie charlamuller.wordpress.com
/Internet
Reakcja Brad'a Muller'a na darowany przez żonęprezent, wbrew pozorom, wcale nie była entuzjastyczna. - Odmówił, twierdząc, że nie chce, żebym zmuszała się do seksu, jakby to był jakiś obowiązek - przyznaje Charla Muller. Siłą kobiecej perswazji udało się jej jednak przekonać męża - pisze "Dziennik". Taniec Dobrego Uczynku, bo tak to Charla nazwała, rozpoczęli z dniem 1 lipca 2006 roku.

28 razy w ciągu miesiąca

Nawet obecność teściów za ścianą, u których małżeństwo tymczasowo pomieszkiwało, nie była w stanie przeszkodzić w realizacji ich rocznego planu. Osiągnęli sukces, choć nie był on stuprocentowy. Średnia miesięczna, jaką uzyskali, to 28 razy przez rok. Takiego wyniku pozazdrościłaby im pewnie niejedna para.

Reklama

Ich seks przed czterdziestką

Do momentu kiedy małżeństwo rozpoczęło "rozpakowywanie" prezentu, ich życie seksualne nie należało do szczególnie udanych. - Nie mogę powiedzieć, że nie lubiłam seksu z Bradem. Zazwyczaj był bardzo miły. Ale nie miałam na niego zbyt często ochoty. Zawsze coś było ważniejsze. Wyrozumiały mąż zrezygnował z ilości na rzecz jakości. Bo zawsze uważał, że seks musi być spontaniczny - cytuje Charlę gazeta.

Wulkan seksu

Jak zatem, ten intensywny rok pod znakiem seksu, wpłynął na ich związek? Okazuje się, że doskonale. - Bliskość, jaka tworzy się w sypialni, emanuje na pozostałe aspekty życia - twierdzi Charla. Ponoć wszystkie dotychczasowe problemy, jakie parę nękały, zostały przezwyciężone. W Charli z kolei obudziły się potrzeby, których wcześniej nie dostrzegała. Stała się przy mężu wulkanem seksu. Wspólnie z mężem dopracowali swoją "sztukę miłości" do perfekcji. Ich seks, nawet na początku związku, nie był tak emocjonujący, jak jest obecnie. Czterdziesty rok życia okazał się więc, zarówno dla Brada, jak i Charli, przełomowym.

"Sypialniany" sukces zamieniła w sukces komercyjny

Upojona własnym "sypialnianym"sukcesem, pani Muller postanowiła podzielić się swoim niezwykłym doświadczeniem z innymi osobami. Efektem tego jest, obecna na rynku od czerwca tego roku, książka pod tytułem: "365 Nights: A Memoir Of Intimacy" ("365 nocy: pamiętnik intymny"), jej autorstwa. Książka ta nie jest zapisem ich seksualnych wariactw. Traktuje raczej o tym, jak seks uprawiany codziennie przez jeden rok, może skutecznie przemienić wieloletnie małżeństwo. Jedno jest pewne - napisany przez Charlę Muller poradnik przemienił jej małżeński budżet, bo książka sprzedaje się całkiem nieźle.

Oczywiście - seksu nigdy za mało. Trzeba jednak uważać, bo tak jak codzienny seks może być dla jednych niesamowitą siłą napędzającą związek, tak dla innych, może stać się przyczyną początku końca związku. W końcu o rutynę w łóżku nie jest trudno. I jeśli te seksualne znudzenie będzie się utrwalać, zamiast sukcesu, można ponieść ogromną klęskę.

Magdalena Tyrała

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Oceń tekst

    Ocen: 39

Reklama

Wasze komentarze (121)

Dodaj komentarz

Drodzy Panowie!

~sarah -

Nie radzę Wam tak bardzo podniecać się faktem że najlepszą kandydatką na żonę jest DZIEWICA. Moj mąż miał bogate życie erotyczne co chwilami mnie doprowadzało do szału.Ja 'bidulka' miałam tylko jego.Z biegem czasu zasmakowałam dobrego,poczułam chęć doznania czegoś innego,porównania.Myślę sobie :on miał tyle a ja nikogo? lata lecą młodość ucieka więc.....wyskoczyłam pare razy na boczek.Możecie mnie potępiać,oj jaka niedobra...ale ja niczego nie żałuję! kocham męża ale moich cudownych doznań i wspomnien nikt mi nie zabierze!!!! [cicha woda brzegi rwie....] Pozdrawiam.

a ja właśnie od roku jestem żonaty z dziewicą

~mexicanos -

Miałem przez ten piękny rok niesamowity seks, nie da się tego opisać i jak bym tu co nieco napomknął to pewnie byście nie uwierzyli :P Moja żona poznawała dzięki mnie tajniki sztuki miłosnej i było jej naprawdę dobrze, oooooooooj dobrze! a to podstawa dla stuprocentowego faceta jakim jestem, satysfakcja z dobrze spełnionego obowiązku :) Jako mężczyzna muszę przyznać, że nie ma nic nad dziewicę. Taka żona to skarb, szczególnie w łóżku. Jak pomyślę, że moi koledzy pożenili się z różnymi "już nadszarpanymi" (hue hue hue) to żal mi ich bardzo. Urządzam imprezę w rok po moim ślubie, to będzie w sobotę, zaproszę ich wszystkich. Niech sobie piją, chlają i zalewają swój smutek. BO POŻENILI SIĘ Z JUŻ NADSZARPANYMI WYWŁOCZKAMI. WSPÓŁCZUJĘ.

Co z tymi dziewicami?

~Myślcie ludzie -

Wogóle tego nie rozumiem, co tu wchodzę to na obojętnie jaki temat czytam posty, że tylko dziewica. Moje pytanie brzmi: o co Wam chodzi? To jakaś zorganizowana akcja katolicka? Pokolenie JP2? I jeszcze z innej beczki. Macie tą upragnioną dziewicę, wszystko ładnie. Teraz wyobraź sobie, że giniesz (sic) w wypadku. I co? Twoja zona ma sobie nie ułożyć życia z nikim więcej, bo straciła z Tobą dziewictwo? Paranoja.

co to za wynik...pfff

~małżonkowie -

Całkiem poważnie, mamy z żoną po 39lat, od 20 lat jesteśmy razem, nasza średnia to przynajmniej 50 razy miesięcznie, a bywało że znacznie ponad 150razy.... Robimy to nawet w różnych miejscach. Ostatnio zaszaleliśmy na parkingu pod tesco w Katowicach. Nie w aucie, ale obok auta, żona opierała się o samochód, miała mini, a ja osłaniałem ją rozpięta koszulą, przechodzący ludzie domyślali się co się dzieje ;-) pozdrawiam i polecam

Dodaj komentarz