Reklama

  •  

    Niepełnosprawni z braku akceptacji

- Największy problem osób niepełnosprawnych polega na tym, że nikt nie patrzy na nich z perspektywy ich rozwoju osobistego, społecznego, psychoseksualnego i rodzinnego. A w końcu to są najważniejsze aspekty życia każdej osoby - mówi prof. Bassam Aouil, seksuolog, psychopterapeuta z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

Zdjęcie

 /East News
/East News
Magdalena Tyrała, INTERIA.PL: Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych, których według różnych badań w Polsce jest około 6 mln, czyli około 15 proc. naszego społeczeństwa. Zgadza się?

Zdjęcie

Na zdj. prof. Bassam Aouil
Na zdj. prof. Bassam Aouil
Prof. Bassam Aouil: - Zgodnie ze wszystkimi danymi od 2006 do 2009 roku osób niepełnosprawnych w Polsce jest od 5,5 mln do 6 mln, czyli stanowią oni od 13 do 15 proc. całego społeczeństwa.

Czyli, mniej więcej, co siódma lub ósma osoba w Polsce jest niepełnosprawna.

Reklama

- Na to wygląda.

Jakie kategorie niepełnosprawności kryją się pod tymi liczbami?

- Niepełnosprawnych dzielimy przede wszystkim ze względu na charakter niepełnosprawności na sensoryczny (związany z narządami zmysłu typu słuch i wzrok), somatyczny, ruchowy, psychiczny i umysłowy. Największy procent stanowią osoby ze schorzeniami somatycznymi, czyli układu krążenia, układu hormonalnego (np. cukrzyca). Później są choroby psychiczne i uszkodzenia ruchu.

- Inny podział to ten na niepełnosprawność wrodzoną i nabytą. Tu jedną z ważniejszych informacji dla nas powinno być to, że zdecydowana większość niepełnosprawnych należy do grupy z niepełnosprawnością nabytą, po 15. roku życia.

Dlaczego jest to tak istotna informacja?

- Ponieważ pokazuje, że społeczeństwo zwyczajnie nie dba o swoje zdrowie i bezpieczeństwo.

Czyli gdyby Polacy bardziej dbali o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, to osób niepełnosprawnych byłoby mniej? Czy to oznacza, że społeczeństwo samo generuje tak ogromną liczbę niepełnosprawnych?

- Owszem. Jak przypuszczam, bo nie ma dokładnych danych, proporcja niepełnosprawności wrodzonej do nabytej wynosi jakieś 25 proc. do 75 proc. Liczbę przypadków tej drugiej znacząco podnosi alkoholizm, narkomania i styl życia. Począwszy od bardzo niekorzystnego wpływu na płód substancji odurzających zażywanych przez matkę w czasie ciąży, po spowodowane używkami zaniedbania. Jeżeli rodzice są "pod wpływem", to może dochodzić do wypadków i chorób spowodowanych brakiem odpowiedniej opieki nad dzieckiem.

Media często donoszą o takich przypadkach - na przykład pożarach, w których ucierpiały dzieci będące pod opieką odurzonych rodziców.

- Dokładnie. To jest niepełnosprawność nabyta w wyniku zaniedbań rodzicielskich. Jest też niepełnosprawność nabyta w wyniku prowadzenia nieodpowiedniego stylu życia, na przykład cukrzyca. Można więc powiedzieć, że w zasadzie to społeczeństwo ponosi odpowiedzialność za tak dużą liczbę osób niepełnosprawnych.

Ludzie starsi, schorowani stanowią duży procent niepełnosprawnych?

- Stanowią mniejszość. Jednak prawie 4,5 mln niepełnosprawnych stanowią ludzie powyżej 15. roku życia - tak wynika z najaktualniejszych statystyk zaprezentowanych na stronach rządowych. Oznacza to, że niepełnosprawni to w większości osoby dorosłe.

Osób niepełnosprawnych w Polsce jest naprawdę dużo. Niby coraz więcej mówi się i robi w kierunku usuwania barier przestrzennych, ekonomicznych w ich życiu. Mam jednak wrażenie, że to wciąż zdecydowanie za mało.

- Największy problem polega na tym, że nie patrzy się na niepełnosprawnych z perspektywy ich rozwoju osobistego, społecznego, psychoseksualnego i rodzinnego. W końcu to są najważniejsze aspekty życia każdej osoby. Jakość życia jest w dużym stopniu związana z poziomem stanu zdrowia, to jasne. Jednak, moim zdaniem, na poziom jakości życia składają się w dużej mierze także: jakość relacji społecznych, poziom satysfakcji zawodowej, jako sposobu na realizację samego siebie. Niestety, w przypadku osób niepełnosprawnych często zapomina się o kwestii jakości ich życia.

Od której, tak naprawdę, zależy wszystko inne.

- Właśnie. Często zadaję pytanie jakie są motywacje osoby niepełnosprawnej do poszukiwania rozwiązań, jeśli nie ma z tego przyjemności, poczucia szczęścia? A przyjemność jest definiowana bardzo indywidualnie. Największy problem osób niepełnosprawnych jest taki, że niby próbuje się usuwać bariery przestrzenne, edukacyjne, ekonomiczne, ale nikt nie myśli o życiu i rozwoju osobistym tych ludzi. Nie myśli się o ich motywacji, o tym, co może być podstawą do ich funkcjonowania w rolach społecznych. Myśli się tylko o funkcjonowaniu fizycznym. A człowiek nie jest maszyną. Jest zdecydowanie czymś więcej. Jeśli nie mamy wewnętrznej motywacji, to nie chce nam się pracować, wchodzić w relacje. I to bez względu na to, czy jesteśmy pełno- czy niepełnosprawni.

Nie ma motywacji, nie ma działania?

- Każde zachowanie, z psychologicznego punktu widzenia, jest zmotywowane. Nie ma zachowań bez funkcji, bez celu. A ten cel wiąże się zarówno z aspektami osobistymi, jak i społecznymi. W rehabilitacji zarówno medycznej, jak i społecznej osób niepełnosprawnych, niestety, zupełnie nie bierze się pod uwagę rozwoju osobistego.

I to jest największy mankament systemu?

- Tak uważam. Osoba niepełnosprawna jest pozostawiona sama sobie. I albo sobie poradzi, albo… nie. Co z tego, że jako społeczeństwo próbujemy otwierać przed nimi perspektywy, takie jak integracja szkolna czy zawodowa, skoro reakcje otoczenia społecznego i tak sytuują ich na z góry przegranej pozycji.

Dlaczego?

- Z uwagi na stereotypowe postrzeganie niepełnosprawnych jako gorszych i niepełnowartościowych. Jest to wynik postrzegania przez opinię społeczną zdrowia jako wartości samej w sobie. Oczywiście, zdrowie jest wartością, ale ono ma przecież czemuś służyć.

Nawet człowiekowi w pełni sprawnemu, jeśli nie ma odpowiedniej motywacji, zabezpieczanych potrzeb społecznych, nie chce się żyć.

- Dlatego integracja na różnych płaszczyznach jest dobrym kierunkiem działania, ale nie można na tym poprzestać. Co najmniej równie ważna jest ciężka praca nad świadomością społeczną, która ma pozwolić otworzyć możliwości funkcjonowania dla osoby niepełnosprawnej.

To jak można pomóc osobom niepełnosprawnym w ich rozwoju osobistym? Co powinien oferować w tym względzie system?

- Jeżeli mówimy o potrzebach osób niepełnosprawnych, to powinniśmy mówić przede wszystkim o ich potrzebach osobistych.

Jak choćby o potrzebie pracy. Jak działa w Polsce system rehabilitacji zawodowej?

- Źle. Statystyki podają, że zdecydowana większość niepełnosprawnych pracuje. Ale to jest złudne. Pracują, jednak przeważnie tylko na papierze, bo pracodawcy mają z tego korzyść - dotacje dla firmy, zwroty za zatrudnienie niepełnosprawnego. Zatrudnianie niepełnosprawnych nie wynika więc z ich humanitarnego podejścia, jest to czysta kalkulacja ekonomiczna.

- Sytuacja zawodowa osób niepełnosprawnych spowodowana tym systemem jest taka, że pracują one wyłącznie na papierze, bądź na dodatkowych, pozbawionych jakiejkolwiek odpowiedzialności stanowiskach.

Co powoduje, że osoba zatrudniona w ten sposób nie czuje się w ogóle potrzebna...

- Nie mówiąc już o jakiejkolwiek satysfakcji zawodowej. Tak jest, niestety, w większości przypadków.

To są mankamenty systemu kształcenia zawodowego osób niepełnosprawnych. Jak jest z systemem edukacyjnym?

- Wystarczy popatrzeć jaki jest procent osób niepełnosprawnych ze średnim i wyższym wykształceniem. Bardzo niski. Poza tym można tu wskazać i na inne problemy. Szkoły zawodowe w nadmiarze produkują potencjalnych bezrobotnych. Kształcą w bardzo klasycznych zawodach, w których nawet bardzo sprawne osoby wchodzące na rynek pracy mają trudności z jej znalezieniem. Więc pytam, jakim cudem osoby niepełnosprawne mogą konkurować z tymi doświadczonymi i pełnosprawnymi?!

Czyli brakuje kształcenia osób niepełnosprawnych w kierunku dostosowanym do ich niepełnosprawności?

- I zainteresowań. Taki system pozwoliłby im, po pierwsze - spełniać się zawodowo, po drugie - być w czymś naprawdę dobrym, czyli dowartościować się. Przede wszystkim, rehabilitacja zawodowa powinna stanowić element wizji rehabilitacji wielokierunkowej. Z przygotowaniem do zawodu wiążą się przecież zarówno aspekty edukacyjne, społeczne, jak i psychiczne. Zatem powinno brać się pod uwagę zarówno predyspozycje osobowościowe, jakie dana osoba posiada, zdolności, zainteresowania, możliwości i oczywiście sprawność.

Pewnie w Polsce się o tym zapomina?

- Jeżeli niepełnosprawność nie jest traktowana przez system w taki sposób, to w osobie tworzy się niepełnosprawność wtórna.

Czym ona jest?

- Jest to upośledzenie społeczne. Nieumiejętność wchodzenia w interakcje społeczne spowodowana omijaniem przez system opieki struktury osobistej i motywacyjnej jednostki. Bo jak osoba niepełnosprawna może być dobrym pracownikiem, jeśli nie ma wypracowanej w sobie pewności siebie, poczucia własnej wartości?!

A jakie są pomysły, by rozwiązać ten problem? System wymaga podreperowania czy może zmiany?

- Należy na nowo spojrzeć na system rehabilitacji. Jego podstawowym mankamentem jest patrzenie na sytuację niepełnosprawnego jedynie z perspektywy "tu i teraz". Tymczasem system kształcenia, opieki i rehabilitacji powinien przygotować go do możliwie najbardziej samodzielnego funkcjonowania w przyszłości.

- Przygotowanie to powinno zacząć się od pracy z psychologiem, dzięki której niepełnosprawny zmieni negatywne nastawienie do siebie i swojej niepełnosprawności, nabierze poczucia własnej wartości i zacznie się w pełni akceptować. A w naszym systemie robi się wszystko na opak. Na tych różnych etapach rehabilitacji rzadko kto patrzy na funkcjonowanie danego człowieka i w dorosłości, i w zawodzie, i w rodzinie…

- Na osobę niepełnosprawną powinno się patrzeć z perspektywy jego rozwoju, potrzeb i przygotować go zarówno pod względem osobowościowym, edukacyjnym, zawodowym i społecznym. Wtedy dopiero mamy filary, na których można budować coś dobrego dla osoby niepełnosprawnej.

- Jeśli instytucje w taki sposób nie podejdą do sprawy, to wszelkie działania okażą się być czysto formalne i często korzyść z nich czerpać będzie jedynie sama instytucja - bo jest w stanie wykazać, że dużo robi. Robi, owszem, ale nie to, co trzeba. Ja mówię o przygotowaniu osoby niepełnosprawnej do podejmowania decyzji, do poszukiwania dla siebie miejsca w społeczeństwie i to w niekoniecznie z góry określonych rolach społecznych.

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o seksualności osób niepełnosprawnych, koniecznie przeczytaj drugą część rozmowy z prof. Bassamem Aouilem

Koniecznie zobacz inne wątki na FORUM

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Ugotuj to sam: Sałatka z wątróbką drobiową

    Wątróbka - choć to jedno z podstawowych dań, potrafi być prawdziwym kulinarnym rarytasem. Odpowiednio przyprawiona i przyrządzona to pyszny i przede wszystkim zdrowy smakołyk. więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 74

Reklama

Wasze komentarze (146)

Dodaj komentarz

przestalam

~niepelnosprawnaniezwłasnejwiny -

przestalam sie starac aby wyjśc z cienia niepelnosprawności.ten system i tak mnie zniszczy stąd bezcelowe często zabiegi osob niepelnosprawnych i tych ktorzy chcieliby im pomóc.bo system opieki i rehabilitacji nad osób niepelnosprawnych jest domena politykow ktorzy zazwyczaj nie maja takich problemów a ni potrzeby zmiany systemu opieki zdrowotnej i rehabilitacyjnej dla osób chorych i niepelnosprawnych!a od ich decyzji zależy często zycie osobiste i zawodowe każdego obywatela w Polsce a co dopiero osoby poszkodowanej przez tzw.los.gdyby wsrod politykow znajdowała sie wieksza liczba osób poszkodowanych przez los czyli niepelnosprawnych czym predzej zajeliby sie legislacja przepisow ulatwiajacych zycie niepełnosprawnym.lecz niestety wsród politykow wiecej tzw.sprawnych inaczej jak posel dorn niz naprawde niepełnosprawnych rozumiejacych problem dotyczący niepelnosprawnosci postrzegania prze tzw."normalne"spoleczeństwo problemow niepełnosprawnych w Polsce.bo dla tych"normalnych"problemu niepelnosprawnosci i niepelnosprawnych nie ma stąd brak zainteresowania tymi problemami tez politycznie.a od tego trzeba zacząc od decyzji politycznych ulatwiajacych zycie ludziom którzy doznali często krzywd niezasłużenie.bo czymze jest nabyte kalectwo?jakąś nobilitacją czy awansem jak niektorzy"normalni"probowali sugerowac?!

Upośledzeni przez społeczeństwo

~(...) -

Jako osoba niepełnosprawna od 53 lat, a przy tym nie tuzinkowa i stosownie wykształcona przeczytałem powyższy artykuł z uwagą i zadowoleniem, że nauka zaczęła postrzegać problem taki jaki jest, a nie jakie są zapotrzebowania do prac naukowych. Kierunek z pewnością prawidłowy. Ale poruszył mnie inny i nie mniej ważny aspekt tzn. wśród komentarzy i to nie tylko tych poniżej dostrzegam dośc mocno prymitywnych osobników, którzy nie rozumiejąc problemu i mając przy tym zerową wiedzę próbują wręcz zazdrościć życia niepełnosprawnym w "pakiecie przywilejów" jak miejsca parkingowe, omijanie kolejki, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który w złej opinii jest antidotym na wszystkie problemy itp itd. To jest przerażające zjawisko. Tym zazdoszczącym dam jedną, logiczną radę: zapraszamy do życia w pakiecie przywilejów, tylko ostrzegam, że powrotu już nie ma. Ja sprawnym już nie będę, ale każdy, kóry jeszcze chodzi na własnych nogach nie zdaje sobie sprawy, jak nie wiele trzeba, by przesiąść się na wózek i wtedy zrozumieć jak "fajnie" żyje się w oczekiwaniu, co zrobią z nami pełnosprawni, jakie "udogodnienia" nam zafundują nota bene za nasze podatki. Ale inna strona tego poważnego problemu jest taka, że przecież ci mało rozumiejący sami z siebie tacy się nie stworzyli, ktoś tę pustą tablicę zapisał przez lata ukrywania i wypaczania rzeczywistości, a dziś to co mamy, to ewidentny skutek całego zła tak poprzedniego jak i obecnego systemu. Szerzej na ten temat będzie można poczytać w mojej kolejnej książce, którą (mam nadzieję) w przyszłym roku uda mi się wydać. Pozdrawiam i życzę zdrowią i rozumu tym co zazdoszczą, bo uwierzcie, że nie ma czego.

wszyscy jesteśmy niepełnosprawni, jeśli istnieją

~mea -

różne stopnie niepełnosprawności. Zna ktoś człowieka zdrowego w swoim otoczeniu? Bo ja nie znam. Ja znam takich co się nie dostali do lekarza, bo zabrakło "numerka" i walczą o ten "numerek" dalej. Konkluzja: każdy musi radzić sobie sam, bo niepełnosprawność jest względna...

~blondyn -

Nie mam nic do niepełnosprawnych, tylko że co to za niepełnosprawny co do pracy jest zdolny czy kierowania samochodem? Samo określenie "niepełnosprawny" mówi, że człowiek nie może pracować, bo jest do tego niezdolny. Powinno być bardziej uściśnione określenie niepełnosprawności, bo to śmieszne, że inwalida ma pracę w ochronie. Skoro nie jest w pełni sprawny, to kogo ochroni jak sam sobie może nie pomóc. Rozumiem ludzi naprawdę kalekich, którzy nie potrafią chodzić z powodu np. braku kończyny i potrzebuja jakiegoś wsparcia ale to, co u nas jest nazywane kalectwem i niepełnosprawnością, jest nieraz zwykłym lenistwem i oszustwem w jednym.

Z przykrością muszę stwierdzić...

~Dawid -

że w tych marketach "tesco,real,itp" na kasie siedzą niepełnosprawni którzy znacznie gorzej i wolniej obsługują ludzi stojących zbyt długo w kolejkach. Tak więc w tym przypadku niepełnosprawni niepełnosprawni w pracy!

praca

~a.k. -

Mam wyższe wykształcenie i jestem osobą niepełnosprawną. Od dłuższego czasu szukam pracy i mam z tym ogromny problem ponieważ gdy zamieszczę w cv wzmiankę o tym, że jestem niepełnosprawna niekt się mną nie interesuje choć spełniam wszystkie wymagania na dane stanowisko. Nie byłam nawet nigdy zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Mam wrażenie, że jeżeli pracodawca zauważa to że jestem chora wyrzuca moje cv do kosza gdyż uważa że z taką osobą jest wiele problemów. A to nie jest zgodne z prawdą ponieaż ze wszystkim radzę sobie samodzielnie, nawet po mnie nie widać że na cos choruję, lecz wystarczy, że wspomnę o niepełnosprawnośći od razu jestem stawiana na przegranej pozycji. Pan profesor ma rację, że będąc cały czas dyskryminowanym człowiek ma coraz mniej samozaparcia i spada jego samoocena. Jak widzę co się dzieje wokół nas to aż odechciewa się wszystkiego...

Dodaj komentarz