Reklama

  •  

    Mroczny przyboczny słynnej dziewicy

Seryjny morderca to popularny bohater dreszczowców. Fakty są jednak mroczniejsze od fikcji, a morderczymi rekordzistami okazują się uprawiające czarną magię postacie historyczne.

Zdjęcie

Gilles de Rais /MWMedia
Gilles de Rais
/MWMedia
Pierwsze miejsce w tej budzącej grozę dyscyplinie należy się niesławnej pamięci Gillesowi de Rais, francuskiemu arystokracie urodzonemu w 1404 r.

De Rais początkowo działał, by tak rzec, po stronie dobra. To bohater średniowiecznej Francji, jeden z kapitanów Dziewicy Orleańskiej, świętej Joanny d'Arc. Czarnej magii de Rais zaczął oddawać się wkrótce po tym, gdy Joannę uznano za heretyczkę i spalono na stosie w Rouen, w roku 1431.

Gilles de Rais uniknął konsekwencji wynikłych ze związków z Joanną d'Arc i dzięki rodzinnym koneksjom objął wysoki urząd -

Reklama

Cytat

Oddałem się pod opiekę demonowi i czarnej magii, bowiem pragnąłem wiedzy, potęgi i bogactw"

został konetablem Francji.

Osiągnąwszy "wiek Chrystusowy" zajął się jednak praktykowaniem czarnej magii. W 1438 r. najbliższym kompanem Gillesa stał się pewien tajemniczy Włoch, podający się za księdza Franciszek Prelati. Prelati potrafił przywoływać demona o imieniu Barron, który zapewniać miał bogactwo, władzę i sławę.

Barron domagał się jednak za swe usługi ofiar z ludzi. Praktyki te opisane zostały drobiazgowo w zachowanych do dziś dokumentach procesowych.

Seryjny zabójca de Rais nie uszedł sprawiedliwości, mimo że zajmował w państwie wysoką pozycję. Jak podają akta sądowe, Gilles de Rais

oddał się w opiekę demonowi

Barronowi. Demon, by przypieczętować pakt, zażądał ofiary z dziecka. De Rais przekazał więc Prelatiemu "rękę, serce i oczy młodego chłopca".

Akta procesowe obfitują w jeszcze mroczniejsze szczegóły. Francuski arystokrata praktykował mroczne rytuały, polegające na recytowaniu inkantacji, seksualnym wykorzystywaniu ofiar, torturowaniu ich, a wreszcie składaniu w ofierze Barronowi. W sumie śledczy ustalili, że Gilles de Rais porwał i zamordował nie mniej, niż 300 chłopców, choć

szeptano, że ofiar był cały tysiąc.

Wszystko to w ciągu zaledwie 2 lat! W 1440 r. de Rais został ujęty.

- Oddałem się pod opiekę demonowi i czarnej magii, bowiem pragnąłem wiedzy, potęgi i bogactw - wyznał konetabl Francji w trakcie przesłuchań. Zastanawiające, że to, czego chciał od demona Gilles de Rais, właściwie i tak już posiadał.

26 października 1440 r. w Nantes, de Rais oraz kilku służących pomagających w porwaniach, obrzędach i wieńczących je mordach, zostali straceni. Gillesa de Rais powieszono, po czym jego zwłoki zostały spalone. Co zaskakujące, Włoch Prelati uniknął kary. Co prawda złożył zeznania przed sądem, jednak nim proces dobiegł końca, domniemany ksiądz zniknął z więzienia i słuch o nim zaginął...

Tadeusz Oszubski

Artykuł pochodzi z kategorii: Ciekawostki

MWMedia

Zobacz również

  • Oceń tekst

    Ocen: 39

Reklama

Wasze komentarze (4)

Dodaj komentarz

CZYTAJĄC BIOGRAFIĘ PRZYBOCZNEGO DZIEWICY MAM

~bolo -

wątpliwości czy była dziewicą,a jeżeli nawet to jaki miało to sens?A tak nawiasem,jeżeli żeczywiście nią była,to waobrażam sobie jakie bidulka przechodziła męczernie.

Z rok temu oglądałem film dokumentalny

~M -

(bodaj na Discovery), że takie rzeczy mają miejsce również teraz - w Afryce. I refleksja: czy wszystkie procesy o czary w Europie nie miały żadnych podstaw? Niezależnie od tego czy ktoś wierzy w ich realność czy tylko uważa to za aberację psychiczną to składanie ofiar z ludzi chyba ocenimy negatwnie (delikatnie pisząc)?

takie rzyczy maja miejsca dzis!

~killuminazi -

Takie rzyczy maja miejsca dzis i nie w "afryce" ale w samym centrum swiata czyli w USA wiekszosc ludzi zajmujacych wysokie stanowiska jest uwiklanych w satanizm dziecieca pornografie i skladanie rytualnych ofiar glownie z dzieci....miedzy innymi dlatego pentagon ma ksztalt pentagramu a wiekszosc "prezydentow" usa jest powiazanych z tajnymy bractwami jak "kosci i piszczel"

Dodaj komentarz