Śląsk Cieszyński: Po koronkę i śladami Małysza

80 km – dokładnie tyle trzeba przejechać, by podczas jednej wyprawy zobaczyć aż sześć urokliwych miejsc leżących na Śląsku Cieszyńskim. Wystarczy jeden weekend, by pozwiedzać, zaczerpnąć górskiego powietrza, pospacerować po uzdrowiskowej miejscowości, a być może nawet spotkać idola. Warunek jest jeden: w taką podróż trzeba się wybrać samochodem.

Śląsk Cieszyński, mimo że staje się coraz popularniejszym celem weekendowych wypadów, wciąż jest dość słabo skomunikowany. Oczywiście można wybrać podróż pociągiem, autobusami i busami, ale wiąże się to z dodatkowym czasem - wówczas o weekendowej eskapadzie trzeba zapomnieć.

Reklama

Turyści szukają głównie miejsc, do których można dotrzeć szybko, a które oferują zróżnicowane atrakcje. Jeśli chcemy podczas jednego wyjazdu odwiedzić aż sześć miejscowości - Brenną, Ustroń, Wisłę, Istebną, Cieszyn i Koniaków, to o komunikacji publicznej lepiej zapomnieć. Z Wisły do Ustronia pociągów jest dużo, ale co z Istebną i Koniakowem? Trzeba się więc mocno ograniczać, a jeszcze przed wyruszeniem z domu poświęcić dużo czasu na planowanie wyjazdu. Za samochodem przemawiają dwie kwestie - wolność i ekonomia. Nie jesteśmy uzależnieni od rozkładu jazdy, nie musimy się spieszyć. Warto również pamiętać, że przejechanie 80 km podczas całej wyprawy będzie nas kosztowało ok. 35 zł. Po co więc kombinować?

Brenna

Wyprawę zaczynamy od Brennej. Do tej urokliwej miejscowości przyjeżdżamy w piątek wieczorem. To doskonała okazja, by podziwiać zachodzące miedzy pagórkami słońce. Następnego dnia wstajemy dość wcześnie. Brenna jest bogata w szlaki turystyczne, które nie są zbyt wymagające, ale pozwalają napawać się wspaniałymi widokami. A właśnie dlatego wybraliśmy Śląsk Cieszyński. Dwie godziny porannego spaceru dają energię na cały dzień. A tej będziemy potrzebować, bo jedziemy do...

Cieszyna

Co prawda w ciągu 20 minut można z Brennej dojechać do Ustronia, ale objeżdżamy to miasto, by zajrzeć tam dopiero po powrocie z Cieszyna.

Z Brennej do Cieszyna, przez Harbutowice, jest 28 km. Trasę tę można przejechać w ok. 30-40 minut. Już na początku podróży widzimy to, co w Śląsku Cieszyńskim najlepsze - z jednej malowniczej miejscowości wjeżdżamy wprost do drugiej - i to po upływie zaledwie dwóch kwadransów!

Cieszyn to miasto o dwóch twarzach - polskiej i czeskiej. Dwa rynki, dwa dworce, dwa teatry, dwie biblioteki. Najważniejszym punktem jest słynny Most Przyjaźni nad Olzą. To tutaj zazwyczaj zaczyna się zwiedzanie miast. Spacerując mostem można przejść z polskiej strony na czeską i odwrotnie. Najlepszy widok - na obie części miasta, jest z Wieży Piastowskiej. Nieopodal znajdują się też: Rotunda św. Mikołaja, Góra Zamkowa i sam Zamek Cieszyn, kuszą również muzea.

Polska część Cieszyna słynie z tradycyjnej śląskiej kuchni. Czeska część miasta to klimatyczne knajpki z rozśpiewanymi bywalcami i atmosferą rodem z wojaka Szwejka. Po całodziennym zwiedzaniu warto w jednej z nich zatrzymać się na obiad. Nie tylko po to, by nabrać sił do dalszej wyprawy, ale także dlatego, by poczuć klimat prawdziwej czeskiej biesiady. W Czeskim Cieszynie warto też zrobić zakupy. Piwo to znak firmowy tego miejsca. Aż chciałoby się jedno wypić na miejscu, ale... jedziemy dalej.

Ustroń

Z Cieszyna jedziemy do Ustronia. 14 kilometrów pokonamy w ok. 20 - 25 minut.

Jakie atrakcje czekają na nas na miejscu? Grota Solna, kolejka na Czantorię oraz Leśny Park Niespodzianek. Warto odwiedzić także Park Zdrojowy, gdzie można wstąpić do pijalni wód, i Starą Zagrodę, czyli prywatne muzeum etnograficzne. Dzieciom może spodobać się Park Dinozaurów i słynna już ciuchcia z Ustronia. Niestety, tym razem nie uda się skorzystać choćby z jednej z malowniczych tras Ustroni, choć ich liczba jest pokaźna). By zobaczyć wszystkie, trzeba przyjechać na dłużej. Tym razem nie mamy na to czasu i ruszamy dalej.

Wisła

W zależności od pory dnia i wybranych w Ustroniu atrakcji decydujemy, czy noc spędzimy w tym mieście, czy jedziemy dalej. Kolejnym punktem jest oddalona o 10 km Wisła.

W niedzielę rano warto pospacerować jej uliczkami. Od blisko 15 lat cel turystów w Wiśle jest jeden - zobaczyć dom Adama Małysza i zwiedzić skocznię, na której polski mistrz skoków narciarskich stawiał pierwsze kroki. A ten, kto ma szczęście, może nawet spotkać Małysza na ulicach miasta. Mieszka tam do dziś i można na niego trafić choćby w sklepie spożywczym.

Istebna

Po dwóch lub trzech godzinach spędzonych w Wiśle, pora ruszyć w drogę. Znów nie odjedziemy daleko. 13 km na południe znajduje się Istebna, miejscowość, która zyskuje coraz większą popularność. Z kilku powodów. Turystów przyciągają niezwykłe widoki, które zapierają dech w piersiach, a także trasy pieszych wędrówek. Ciekawym pomysłem na odpoczynek po górskiej wyprawie w Istebnej może być aquapark. Choć "aquapark" to za mało powiedziane, bo znajduje się tam cały kompleks obiektów, m.in. z siłownią, miejscami dla dzieci, sauną fińską, małym zoo, czy wreszcie punktami gastronomicznymi. Wszystko w otoczeniu fantastycznej przyrody. Łatwo tu stracić rachubę czasu.

Koniaków

Z Istebnej ruszamy do ostatniego punktu wyprawy - Koniakowa, który oddalony jest zaledwie o pięć kilometrów. Koniaków to znana miejscowość, ale wbrew nazwie - nie słynie z produkcji koniaku lub hodowli koni. Koniaków to królestwo koronki. Od domu do domu, od izby do izby, wszędzie tam hekluje się koronkę. Na koniec podróży można wybrać się na mszę do kościoła św. Bartłomieja Apostoła, by zobaczyć, że koronka naprawdę króluje w Koniakowie. W tej miejscowości warto też zrobić ostatnie zakupy. Serwety, obrusy, bielizna, suknie z oryginalnej koniakowskiej koronki to doskonały pomysł na prezent.

I tak dobrnęliśmy do końca. Weekend za nami, przejechane 80 km i 35 zł wydane na paliwo. Za tak niewiele można przywieźć wiele wspomnień ze Śląska Cieszyńskiego. W końcu można otworzyć czeskie piwo i powrócić smakiem do tego zachwycającego regionu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje