Rafting, czyli doskonałe narzędzie budowania „team spirit” w zespole

Maj, czerwiec i wrzesień to miesiące, kiedy pracodawcy, organizując dla swoich pracowników wyjazdy integracyjne, coraz częściej decydują się na rafting. To bardzo modny i skuteczny sposób budowania tzw. team spirit, bo właśnie ten sport wodny jest doskonałym narzędziem wzmacniania umiejętności pracy w zespole. Wystarczy jedynie 15 minut, by instruktor przeszkolił wszystkich uczestników i rozpoczęła się zabawa pełna emocji i wrażeń.

Czym w ogóle jest rafting? Mówiąc najprościej, jest to spływ po górskich rzekach na pontonach, czyli wieloosobowych jednostkach pneumatycznych, mieszczących nawet 12 osób. Już czterech śmiałków wystarczy, by bezpiecznie sterować pontonem.

Reklama

Dzika przyjemność - tak najkrócej można nazwać wrażenia, które towarzyszą grupowym spływom po rwących nurtach rzek. - To aktywność dedykowana i pożądana przez miłośników sportów wodnych, poszukujących przede wszystkim adrenaliny. Mimo że rafting w gruncie rzeczy wcale nie jest skomplikowany, to robi na uczestnikach niemałe wrażenie - mówi specjalnie dla nas Piotr Sikora, właściciel działającej nad Dunajcem firmy Retendo, specjalizującej się w raftingu i kajakarstwie górskim.

Walory tego sportu, jeszcze do niedawna dostępnego jedynie dla wąskiego grona pasjonatów, dostrzegli szefowie firm oraz liderzy zorganizowanych grup. Rafting doskonale sprawdza się jako forma wyjazdów integracyjnych, bowiem wzmacnia ducha pracy zespołowej. Każdy członek załogi trzyma w rękach wiosło (pagaj) i pod dowództwem znajdującego się w pontonie instruktora-przewodnika, pracuje na wspólny cel.

To właśnie chęć zintegrowania swoich pracowników oraz wzmocnienia więzi jest największą zaletą raftingu, dostrzeganą przez firmy - podkreśla Piotr Sikora. - Każdy pracodawca, który myśli przyszłościowo, chce mieć pracowników wydajnych, a to gwarantuje aktywność fizyczna. Jeśli ludzie się nie ruszają, wówczas słabiej pracują umysłowo, bo forma ciała jest ściśle skorelowana z naszą psychiką. Mówiąc najbardziej obrazowo, głowę musi poruszać coś, co jest w formie - dodaje ekspert.

Rafting sam w sobie nie jest trudny, umiejętności nie są tu niezbędne. Instruktor potrzebuje zaledwie kwadransa, by przeszkolić wszystkich uczestników. - Jeśli ktoś tylko nie boi się wody i ma przeciętną sprawność fizyczną, to będzie się świetnie bawił i da sobie radę - zapewnia fachowiec.

Poziom wyzwania spływu pontonowego wyznacza stopień trudności rzek górskich. Ten określa się za pomocą skali WW (z ang. White Water), w przedziale od WW I do WW VI. Pierwszy współczynnik wskazuje rzekę umiarkowanie trudną, o spokojnym nurcie i małych falach, dostępną już dla początkujących. Na przeciwnym biegunie są rzeki dla prawdziwych zawodowców, będące wyzwaniem nawet dla osób o najwyższym doświadczeniu.

W Polsce praktycznie jedyną rzeką nadającą się do uprawiania raftingu jest Dunajec, w międzynarodowej skali trudności oceniany na WW II. Rzeka jest relatywnie mała, za to wywrócenie pontonu jest tu praktycznie niemożliwe. Największym walorem Dunajca jest fakt, że zapora na Jeziorze Czorsztyńskim gwarantuje stabilną wodę przez co najmniej 6 miesięcy, a więc stwarza warunki do spływu przez cały sezon letni.

Niewiele rzek w Polsce umożliwia tę formę aktywności, a w dodatku wszystkie leżą na wyżynnych i górskich terenach. Dlatego na wyprawę najlepiej wybrać się samochodem, który bez problemu dojedzie tam, gdzie zaczyna się przygoda. Część trasy może być piaszczysta (szczególnie w pobliżu rzek), dlatego przed wyjazdem warto upewnić się, że wasz pojazd poradzi sobie z jazdą w trudnych warunkach. Sprawdzonym kompanem ekstremalnych wyjazdów jest SUV Peugeot 5008, który został wyposażony w system Grip Control. Efekt? Pojazd nie zakopuje się w piasku i gwarantuje dobrą przyczepność do podłoża. Dodatkowo w samochodzie pomieści się aż 7 osób - jest idealny na wybranie się na spływ wraz z przyjaciółmi.

Oto kilka alternatyw dla Dunajca. - Poprad jest dosyć chimeryczny, a jednocześnie dużo łatwiejszy od Dunajca, lecz nie najlepiej nadaje się do raftingu, bo jest w nim mało wody. Podobnie rzecz ma się z płytką Białką oraz przepływającą przez Szklarską Porębę rzekę Kamienną, która w istocie jest strasznie... kamienista, dlatego bardzo ciężko jest po niej pływać pontonem - tłumaczy Sikora.

Decydując się na rafting warto pamiętać, że każdy sport wodny wymaga od nas zachowania szczególnej ostrożności. Wprawdzie ryzyko wypadku podczas spływu Dunajcem jest znikome, ale nikt nie zagwarantuje, że zabawa nie zakończy się kąpielą w rzece. - Jest to sport wysokiego ryzyka, jak mówią niektórzy, a zwłaszcza ubezpieczyciele, więc wszystko może się zdarzyć. Jeśli jednak słucha się instruktora i wszystkie komendy wykonuje w sposób poprawny, to prawdopodobieństwo wypadnięcia z pontonu jest naprawdę niewielkie - podkreśla nasz rozmówca.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje